Kiedy policjanci z rzeszowskiej komendy wojewódzkiej wycelowali radar w nadjeżdżające BMW, pewnie sami przecierali oczy ze zdumienia. Urządzenie pomiarowe pokazało przekroczenie prędkości o 120 km/h. W miejscu, gdzie należy jechać ostrożnie, kierowca pędził z prędkością, która choćby na autostradzie byłaby uznana za nielegalną.
Konsekwencje? Tutaj nie było miejsca na pouczenie. Mężczyzna zainkasował mandat w wysokości 2500 złotych oraz 15 punktów karnych. To jednak najmniejszy problem. Najdotkliwszą karą jest natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy.
36-latek wrócił do domu bogatszy o bagaż doświadczeń i uboższy o uprawnienia do kierowania. Powiecie: "ostro"? Ja powiem: "w sam raz", biorąc pod uwagę, iż przy 170 km/h w zabudowanym każda pomyłka kończy się tragedią.
Nie tylko BMW. Kierowca Volkswagena też pożegnał się z uprawnieniami
Zaledwie kilkanaście minut wcześniej w pobliskim Raniżowie inny "mistrz prostej" postanowił sprawdzić możliwości swojego Volkswagena. 44-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego nie był co prawda tak "rekordowy" jak jego kolega z BMW, ale i tak grubo przesadził. Na liczniku miał 110 km/h, co przy ograniczeniu do pięćdziesiątki oznaczało przekroczenie prędkości o 60 km/h.
Dla policji z grupy SPEED sprawa była jasna. Taryfikator za rok 2026 przewiduje w takim przypadku mandat 1500 złotych i 13 punktów karnych. Oczywiście tutaj również doszło do zatrzymania uprawnień na 3 miesiące. To pokazuje, iż niezależnie od tego, czy jedziesz "beemką", czy "paskiem", litości przy rażącym łamaniu limitów po prostu nie ma.
Grupa SPEED nie bierze jeńców. Statystyki są bezlitosne
To był pracowity tydzień dla podkarpackich funkcjonariuszy. Tylko w minioną środę i czwartek policjanci z rzeszowskiej specgrupy SPEED zatrzymali łącznie 5 praw jazdy. Powód zawsze ten sam: nadmierna prędkość i całkowite lekceważenie bezpieczeństwa innych uczestników ruchu.
Jeśli ktoś decyduje się na jazdę "o sto za dużo", musi liczyć się z tym, iż jego przygoda za kierownicą skończy się na poboczu, w blasku policyjnych "kogutów". Czy warto? 2500 zł
mandatu i trzy miesiące w fotelu pasażera dają sporo czasu w przemyślenie odpowiedzi.

2 godzin temu








