Do zdarzenia doszło w kwietniu 2024 roku. Pacjentka trafiła do szpitala z podejrzeniem zmiany nowotworowej na prawym jajniku. Według ustaleń śledczych i opinii biegłych lekarz podczas zabiegu usunął nie tylko prawy jajnik z guzem, ale także lewy jajnik, macicę i jajowody – czyli wszystkie narządy rodne.
Kluczowe zarzuty:
- wykonanie zabiegu znacznie wykraczającego poza wstępny plan operacyjny,
- brak świadomej zgody pacjentki na tak radykalny zakres operacji i jej nieodwracalne skutki (trwała niepłodność),
- poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej – lekarz miał wpisać do protokołu operacji informacje niezgodne z rzeczywistością,
- nieoczekiwanie na wynik badania śródoperacyjnego (tzw. „mrożonego”) przed podjęciem decyzji o usunięciu pozostałych narządów.
Prokurator Łukasz Wawrzyniak potwierdził PAP, iż postępowanie jest na końcowym etapie. Podejrzany ginekolog został już przesłuchany i nie przyznał się do winy. Prokuratura nie wnioskowała o areszt – mężczyzna stawia się na każde wezwanie i nie utrudnia śledztwa.
Biegli jednoznacznie stwierdzili nieprawidłowości w sposobie przeprowadzenia operacji. Krajowy konsultant ds. ginekologii onkologicznej prof. Mariusz Bidziński w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” ocenił decyzje lekarza jako „nie tylko nieprawidłowe, ale też nieprofesjonalne”.
Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci trwałego pozbawienia zdolności płodzenia (art. 156 § 1 pkt 2 kk) grozi kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności.
Sprawa wywołała ogromne emocje w środowisku medycznym i wśród pacjentek. Wielkopolska Izba Lekarska zapowiedziała już własne postępowanie dyscyplinarne wobec lekarza – niezależnie od toku karnego.

3 godzin temu















