276. Może podpisze.

okolicepiecdziesiatki.wordpress.com 23 godzin temu

Działo się to kilkanaście lat temu, 12, może 13. Jechałem autobusem PKS, a po drugiej stronie przejścia, trochę z tyłu, rozmawiały głośno dwie panie. Jedną słyszałem, bo siedziałem blisko. Drugą bym słyszał choćby jadąc innym autobusem, tyle decybeli wydawała z siebie. Opowiadała o pracy (sprzątała zarobkowo w prywatnych domach), o zwykłych, domowych czynnościach, więc trochę mnie zdziwił wysoki ton, adekwatny raczej kłótniom. Później, tym samym tonem poskarżyła się koleżance, iż jej siostra znowu pije u matki, a nie powinna w ogóle do niej chodzić. Jej koleżanka powiedziała jakiś banał w stylu „ale matka jest tylko jedna” i wtedy głośno mówiąca kobieta zaczęła wyrzucać z siebie duże ilości słów opowiadających o matce, wśród których powtarzającą się frazą była „ona mi zmarnowała życie”. Odwróciłem się do niej odruchowo i ją rozpoznałem, bo nosiła taką samą fryzurę od 40 lat. Od kilkulatki była strzyżona na „murzyńskie dziecko”, czyli krótko, a mimo niewielkiej długości włosów i tak formowały się u niej gęste, murzyńskie loki. W dzieciństwie bawiłem się z jej starszą siostrą, która często miała ją pod swoją opieką i przyprowadzała ją ze sobą. Faktycznie, ich mama zmarnowała swym dzieciom życie: W domu byli kochankowie, alkohol, przemoc i wynikająca z tego wszystkiego skrajna bieda uniemożliwiająca edukację. Dlatego w myślach popierałem z wszystkich sił jej decyzję o zerwaniu kontaktów z matką. Jej siostrze też by się to przydało. Niech mamuśka sama ponosi konsekwencje swojego picia i innych wyborów życiowych!

Głośno mówiąca kobieta przypomniała mi się podczas lektury internetowych reakcji na przegłosowaną miażdżącą większością w Sejmie ustawę o zmianie przepisów regulujących sprzedaż alkoholu w Polsce. Ustanowiono między innymi nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych (w godzinach 22.00-6.00, przy czym gminy mogą go przedłużyć, by obowiązywał w godzinach 21.00-9.00). Oczywiście, jak można się było spodziewać, obrońcy sprzedaży całodobowej popisali się tą samą śpiewką, iż jak ktoś będzie chciał, to znajdzie sposób, by się napić. To ciekawe, iż niewykształcona dziewczyna z opowieści otwierającej felieton wiedziała, iż nie należy pomagać pijącej matce, a jaśnie oświeceni internauci tego nie wiedzą. Obostrzenia w sprzedaży i spożyciu alkoholu nie mają na celu opieki nad menelami, niezależnie od tego, czy chodzą w łachmanach, czy w garniturach. W temacie zdobywania alkoholu, niech sobie radzą sami. Niech pokażą, jacy są mądrzy, dorośli i przewidujący i niech się zaopatrzą na zapas w godzinach sprzedaży. Wbrew temu, co sugeruje zrozpaczony zakazem Mentzen, rząd to nie rozhisteryzowana mamuśka i nie obchodzi go spóźnialski pijaczek, który przespał godziny otwarcia stoiska monopolowego. Zakaz jest po to, żeby chcący normalnie żyć i pracować sprzedawcy nie musieli się po nocy z chwiejną klientelą użerać, bo nocna zmiana i bez nachlanego towarzystwa jest wystarczająco uciążliwa. Zakaz jest także po to, żeby okoliczni mieszkańcy nie mieli pod oknami klnących, bełkoczących i szczających byle gdzie obywateli. Nikt panu Mentzenowi nie zamierza mamuśkować, chlanie 24h/dobę , 7/7 dni w tygodniu jest prawnie dozwolone. Dla mnie Sławuś może pić do zarzygania, a jak już mu się zacznie ulewać, to może sobie z gorzały lewatywę zrobić. Dorosły jest! Puszczę mu na pocieszenie piosenkę.

Traperzy znad Wisły – Nie tak (No Yes)

„Z młodej piersi się wyrwało: MAŁO!” Są różne objawy uzależnienia, ale jego istotą jest utrata kontroli: Jutro rano idę do pracy/ jadę samochodem, a piję i w nocy lezę po dokładkę – nie mam kontroli nad czasem picia. Założyłem, iż litr wódki mi wystarczy z nawiązką, a o godzinie 22.30 gonię do nocnego – nie mam kontroli nad ilością wypijanego alkoholu. Jestem wściekły, szukam powodów do kłótni, ewentualnie nie mogę się skoncentrować i wszystko mi się sypie, nerwy uspokajają się dopiero, gdy kupuję alkohol i wypijam odpowiednią ilość – nie mam kontroli nad emocjami związanymi ze spożyciem alkoholu. Można też nie mieć kontroli nad wyglądem, nad bezpieczeństwem, nad problemami prawnymi, nad tym co się mówi bliskim i dalekim. Pierwsza pomoc to odtrucie, później terapia i dalsze leczenie. Ani zakaz nocnej sprzedaży, ani żadna inna restrykcja nie jest pomocą dla uzależnionych, choć może przyczynić się do uświadomienia sobie przez nich problemu. Gdy taka wykształcona pani prokurator na przykład będzie się dobijać na melinę, by dokupić „litrę”, to może coś ją zaniepokoi.

Jacek Kleyff – Nocna Autobusowa

Nikt normalny (zdrowy psychicznie, dojrzały emocjonalnie dorosły człowiek) nie będzie biegł w noc szukać wódki na mieście, skoro sklep otwierają o 6.00 i może zrobić normalne zakupy. Młodzież i niedojrzali dorośli mogą szukać alkoholu, gdy zakończenie jego zapasów spowoduje u nich lęk, iż impreza spowolni i się zakończy (niekoniecznie musi to oznaczać alkoholizm, może to być zwykła niedojrzałość emocjonalna). Uzależnieni to wiadomo, dla nich każde niespodziewane zamknięcie dostępu do alkoholu wiąże się z lękiem lub innym cierpieniem. Zresztą, nikt normalny nie pójdzie o 22.30 do sklepu także po czekoladę, skoro jutro też jest dzień.

Ustawa przewiduje możliwość całodobowej sprzedaży w pubach i restauracjach (ale nie na wynos), zakaz reklamy, zniesienie promocji alkoholu (np. 3 piwa + jedno gratis). Za przyjęciem ustawy było 400 posłów, przeciw jedynie 29, wstrzymały się 4 osoby, co daje nadzieję, iż wetomat tym razem nie zadziała, ale nie mówmy „HOP”!

Idź do oryginalnego materiału