40 stopni i rolnictwo, które nie nadąża za klimatem. Rolnicy chcą zmian w prawie

opowiecie.info 57 minut temu

Susza to już niejedyny problem. Pod koniec czerwca na Opolszczyźnie przez trzy dni utrzymywała się fala ekstremalnego upału, a w Polsce po raz pierwszy odnotowano temperaturę 40 stopni. Na polach mogło być wtedy ponad 50 stopni. Rolnicy mówią o stratach sięgających choćby 50 procent i domagają się, aby prawo zaczęło uwzględniać zjawiska, których jeszcze 20 lat temu praktycznie nie brano pod uwagę.

W Opolskim Urzędzie Wojewódzkim spotkali się przedstawiciele rolników oraz naukowcy z Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim tego, co w tym roku wydarzyło się na polach i dlaczego obecny system monitorowania suszy nie zawsze pokazuje rzeczywiste straty w uprawach.

Jak wyjaśniał dr hab. Jerzy Kozyra, kierujący pracami nad Systemem Monitoringu Suszy Rolniczej, tegoroczny monitoring wykazał na Opolszczyźnie zagrożenie przede wszystkim dla kukurydzy. Nie wskazał natomiast takiego zagrożenia dla zbóż ozimych i rzepaku. Tymczasem rolnicy właśnie w tych uprawach obserwowali bardzo poważne straty.

– Rolnicy mówią o stratach szacowanych choćby na 50 procent. Wskazujemy na falę upałów pod koniec czerwca. To była bezprecedensowa sytuacja, kiedy pierwszy raz w Polsce odnotowano temperaturę 40 stopni – mówił dr hab. Jerzy Kozyra.

Na Opolszczyźnie fala ekstremalnego upału trwała trzy dni. I właśnie temperatura, a nie tylko brak opadów, mogła zdecydować o tym, co później zobaczono na polach.

Problem polega bowiem na tym, iż susza i ekstremalny upał nie są tym samym zjawiskiem.

Obecny system bierze pod uwagę przede wszystkim klimatyczny bilans wodny i opady. Zdaniem naukowców trzeba jednak szerzej uwzględniać również suszę hydrologiczną, czyli sytuację, kiedy zaczyna brakować wody w głębszych warstwach gleby. Roślina nie ma wtedy skąd jej pobrać, choćby jeżeli krótkotrwałe opady poprawią sytuację na powierzchni.

Do tego dochodzi temperatura. A ta potrafi dziś osiągać wartości zabójcze dla roślin.

– W tym roku mówimy o 37 stopniach Celsjusza mierzonych na stacji meteorologicznej, czyli w cieniu. Przy 37 stopniach w cieniu na polu może być 50 i więcej stopni. To już prowadzi do zmian metabolicznych roślin, a w przypadku dojrzewających owoców także do uszkodzeń i pogorszenia jakości – wyjaśniał Kozyra.

To właśnie 37 stopni zaczyna pojawiać się jako ważna granica również w przepisach. Państwo zareagowało już w przypadku strat w owocach miękkich i warzywach. Problem w tym, iż skutki ekstremalnej temperatury w innych uprawach, choćby w kukurydzy, nie zawsze są widoczne natychmiast.

Rolnicy zwracają także uwagę na opóźnienie samego systemu monitoringu. Kukurydza oraz inne rośliny późno schodzące z pól pojawiają się dopiero w dziewiątym i dziesiątym raporcie. Dopiero wtedy system może obiektywnie wskazać możliwość strat. Stąd sytuacje, w których rolnik widzi na swoim polu problem znacznie wcześniej, niż pokazuje go oficjalna mapa.

Rozważane są więc zmiany: wcześniejsze rozpoczęcie monitorowania, częstsze pomiary, uwzględnianie deficytu wody z poprzedniego roku oraz włączenie do systemu ekstremalnych temperatur.

Dla rolników najważniejszy jest jednak jeszcze jeden problem – prawo nie nadążyło za pogodą.

Ustawa dotycząca ubezpieczeń rolniczych pochodzi z 2005 roku. Nie uwzględnia ani ekstremalnych temperatur, ani tzw. błyskawicznej suszy. W praktyce oznacza to, iż rolnik może ponieść rzeczywistą stratę spowodowaną upałem, ale nie ma możliwości ubezpieczenia się od takiego ryzyka ani uruchomienia normalnej procedury szacowania szkód.

– Dzisiaj zmiany klimatyczne wymuszają zmianę tej ustawy. Nie ma w niej ryzyka ekstremalnych temperatur czy błyskawicznej suszy. Rolnicy nie mogą się od tego ubezpieczyć ani szacować takich strat. Dlatego trzeba to jak najszybciej wprowadzić – mówi Jerzy Sewielski, prezes Izby Rolniczej w Opolu.

Opolska Izba Rolnicza wraz z trzema innymi izbami w kraju wystąpiła do Krajowej Rady Izb Rolniczych, aby ta zwróciła się bezpośrednio do ministra rolnictwa o przygotowanie rządowego projektu zmian w ustawie.

Wicewojewoda opolski Piotr Pośpiech podkreślał, iż trzeba przy tym rozdzielić dwa problemy. Straty spowodowane suszą są już szacowane – w województwie opolskim wpłynęło ponad 200 zgłoszeń. Natomiast ekstremalna temperatura jest nowym zjawiskiem, które dopiero zaczyna być opisywane w przepisach.

– o ile cztery województwa o to postulują, jestem przekonany, iż ta zmiana do ustawy i to nowe zjawisko zostanie po prostu opisane w prawie – mówi Piotr Pośpiech. – Zmiany klimatu są faktem i musimy się do nich przygotować w wielu sferach życia, a szczególnie w produkcji rolniczej.

I chyba właśnie to jest najważniejszym wnioskiem ze spotkania.

Można jeszcze dyskutować, ile w obecnych zjawiskach pogodowych jest naturalnej zmienności, można spierać się o modele klimatyczne i tempo zmian. Trudniej jednak dyskutować z termometrem i z tym, co rolnik widzi na własnym polu.

Jeżeli oficjalna stacja pokazuje 37 stopni, a nad roślinami temperatura przekracza 50 stopni, problem przestaje być akademicką dyskusją o klimacie. Staje się pytaniem o plony, dochody gospodarstw, ubezpieczenia i w końcu o ceny żywności.

Rolnictwo zawsze było zależne od pogody. Tyle iż pogoda zmienia się szybciej niż przepisy. I właśnie to rolnicy chcą teraz zmienić.

Fot. Kapitan

Idź do oryginalnego materiału