Dzisiaj wieczorem GKS Katowice w XXI kolejce Ekstraklasy podejmuje Legię Warszawa. Spotkanie ma sportowy ciężar, ale przed przyjazdem Legii do Katowic temat numer jeden jest zupełnie inny: skandaliczne zachowanie części warszawskich kibiców w Gdyni po ostatnim meczu z Arką.
Po spotkaniu Arka – Legia z sektora gości rozpoczęło się skandowanie, w którym padły wulgarne groźby pod adresem piłkarzy Legii: „A jak spadniemy, to was wszystkich zaj***emy”. W sieci krąży nagranie z tej sytuacji.
Nie ma tu żadnej „piłkarskiej atmosfery”, „emocji” czy „ostrego dopingu”. To język przemocy, zastraszania i upokorzenia. Dokładnie ta granica, po której zaczyna się realne zagrożenie. Takie hasła są niedopuszczalne niezależnie od tego, czy padają po serii porażek, czy po jednym słabszym meczu.
Déjà vu? Przypomina się historia sprzed kilku lat – i to też z Arką w tle
Na InfoKatowice.pl w maju 2024 r. opisywaliśmy już podobny mechanizm presji, tyle iż wymierzonej w piłkarzy Arki. Przed kluczowym meczem z GieKSą na trening gdyńskiej drużyny weszli kibole, grożąc zawodnikom i mówiąc m.in.: „Ktoś da d***, będzie ściemniał, będzie z tego rozliczony”.
Tamta historia miała sportowy finał, który dziś warto przypomnieć: GKS wygrał w Gdyni i awansował, a Arka została w 1. lidze na kolejny sezon. Nie jest to „dowód”, iż groźby zawsze kończą się sportową karą, ale pokazuje coś ważnego: zastraszanie nie buduje drużyny. Buduje strach, chaos i pęknięcia w szatni.
To sprawa nie tylko Legii, ale całej ligi
Takie zachowania nie „zostają na trybunach”. Normalizują przemoc, zniechęcają rodziny do stadionów i uderzają w wizerunek całych rozgrywek. Klub, liga i służby porządkowe mają narzędzia, by reagować – od identyfikacji sprawców, przez zakazy stadionowe, po konsekwencje dyscyplinarne.
A reszta kibiców? Też ma wpływ: brak przyzwolenia i jasne odcięcie się od przemocy to minimum, bez którego piłka nie będzie „dla wszystkich”.

2 godzin temu













