Afera w szpitalu. Były dyrektor: choćby za komuny nie zamurowano drzwi do kaplicy!

4 godzin temu
– Panie starosto, panie dyrektorze, będziemy sławni na całą Polskę. To będzie jedyny szpital w Polsce, gdzie zamurowano drzwi do kaplicy szpitalnej po prawie 90 latach – tak radny Andrzej Kaczor dobitnie zakończył swoje przemówienie 30 marca na sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego.Sprawą, która poruszyła go na wskroś, było zamurowanie wewnętrznego przejścia do kaplicy szpitalnej w Tomaszowie. Andrzej Kaczor kierował szpitalem wiele lat i dobrze wie, iż kaplica była zawsze ważnym miejscem dla pacjentów. Dzięki jego inicjatywie i pracowników, w 110. rocznicę wmurowania kamienia węgielnego pod budowę tego szpitala, kaplicę ubogacono choćby dzwonem, co jest rzadkością w Polsce. To było wotum wdzięczności Bogu za opiekę i przetrwanie.– Wciąż co jakiś czas przychodzę tam na nabożeństwa – mówi z sentymentem Andrzej Kaczor.Ale zamurowanie drzwi około trzy tygodnie temu go zbulwersowało. Zresztą nie tylko jego, bo natychmiast zaczęły do niego docierać i wciąż docierają skargi od pacjentów. Były dyrektor SP ZOZ 12 marca złożył interpelację do starosty.Na ostatniej sesji Rady Powiatu mówił o sprawie dobitnie. Przytaczał też odpowiedź na interpelację, którą otrzymał już 24 marca.Pacjenci w piżamach na mróz?Do kaplicy szpitalnej można wejść teraz jedynie głównymi drzwiami lub tymi, które prowadzą na chór, ale stamtąd nie ma dostępu do ołtarza.Oficjalnym powodem zamurowania przejścia ma być planowane otwarcie w tej części oddziału noworodkowego (radny przypomniał, iż „w pierwszym planie projektu przebudowy i rozbudowy szpitala było połączenie praktycznie wszystkich oddziałów łącznikiem oddziału neurologii, pulmonologii, kardiologii, geriatrii, pediatrii, chirurgii, ginekologii, dające swobodny dostęp i przejście do kaplicy szpitalnej”). Według przepisów sanitarnych przez taki oddział nie mogą przechodzić osoby postronne. Andrzej Kaczor, choć rozumie wymogi sanepidu, wskazuje na absurdalną sytuację, w jakiej postawiono chorych.PRZECZYTAJ TEŻ: Zaginęła 59-latka z gminy Tomaszów Lubelski. Choruje i może potrzebować pomocy medycznej– o ile państwo kładziecie się do szpitala, ubrania wierzchnie i obuwie trafiają do depozytu. To oznacza, iż wyjście z ośmiu czy dziewięciu oddziałów do kaplicy jest niemożliwe w piżamie, szczególnie biorąc pod uwagę warunki typu zima, słota czy niska temperatura – punktował.Obecnie pacjent, który chce się pomodlić o zdrowie przed słynącą łaskami figurą Matki Bożej Uzdrowicielki Chorych, musi opuścić budynek i wejść do kaplicy wejściem zewnętrznym. Dla osób starszych, schorowanych i ubranych jedynie w szpitalne piżamy jest to często bariera nie do pokonania. Problem ma także kapelan, który z Najświętszym Sakramentem musi biegać między budynkami na dworze, niezależnie od pogody.– W ciągu ostatnich sześciu miesięcy trzykrotnie kapelan szpitalny był na prośbie (…) na spotkaniach z dyrekcją, gdzie jednoznacznie otrzymał odmowną odpowiedź, iż decyzja o zamurowaniu drzwi do kaplicy szpitalnej jest podjęta – mówił Kaczor.Perła sakralna ma zamurowane drzwiByły dyrektor szpitala przypomniał wszystkim radnym i władzom powiatu historię „sakralnej perły”. Wspomniał o rzeźbionej w lipowym drewnie Drodze Krzyżowej i unikatowych witrażach krakowskich mistrzów. Przywołał też mroczne czasy PRL-u, aby pokazać skalę obecnego skandalu. Przypomniał, iż jeszcze doktor Janusz Perter (jego imię ma nosić szpital) w 1944 r. przeznaczył kaplicę dla sióstr zakonnych. Później komuniści prześladowali księży i siostry zakonne. W końcu księża mieli zakaz odwiedzania umierających.– W latach 60. XX w. na polecenie ówczesnych władz trzech łotrów w nocy zdemontowało krzyż na kaplicy szpitalnej i z powodu dnia nie mogli go zniszczyć, więc ukryli go poza oddziałem zakaźnym. Siostry zakonne przy pomocy pacjentów ukryły ten krzyż w swoim zakonie i kilka lat później przekazały go do Pasiek, gdzie do dzisiaj zdobi kaplicę filialną – rozwijał Andrzej Kaczor.Dalej opowiadał, iż w 1975 roku wyrzucono z pracy ostatnią siostrę zakonną, która przeszła do posługi w kościele. Po kilkunastu latach, w 1979 roku, na interwencję biskupa diecezji lubaczowskiej, wykonano replikę oryginalnego krzyża, poświęcono ją i umieszczono na kaplicy szpitalnej. W 1983 roku, po zawieszeniu stanu wojennego, na żądania Solidarności i po osobistej interwencji biskupa Karpińskiego, kapłan ponownie wrócił do szpitala na posługę do chorych. W latach 1994-2010 kaplica została wyremontowana. Wykonano główne wejście, a poświęcenia dokonał arcybiskup lwowski, sekretarz Ojca Świętego – arcybiskup Mieczysław Mokrzycki.PRZECZYTAJ: Tomaszów Lubelski jest gotowy przejąć hrubieszowskie POZ-ety. Co zrobi dyrektor Bratkowski?– Proszę państwa, przez 45 lat komuny, w okresie walki z Kościołem oraz 36 lat II Rzeczypospolitej żadna władza nie odważyła się zamurować drzwi do kaplicy szpitalnej i ograniczyć pacjentom tomaszowskiego szpitala dostępu do Matki Bożej, aby mogli się modlić i prosić o zdrowie – podsumował radny Kaczor.Ku przestrodze przytoczył choćby losy tych, którzy kiedyś zdjęli z kaplicy krzyż.– Starsi ludzie wiedzą, co się stało z tymi, którzy dokonali zbezczeszczenia krzyża. Pierwszy łotr powiesił się, popełnił samobójstwo. niedługo potem drugiego, na przejściu dla pieszych przy szpitalu, śmiertelnie potrącił tir, a tirów jechało wtedy dwa–trzy może przez rok. Trzeci łotr umarł bez przyczyny, w pełni zdrowia – powiedział były dyrektor, sugerując, iż z sacrum nie wolno igrać.Złamanie praw pacjenta?Według Andrzeja Kaczora działanie dyrekcji i starostwa to ewidentne łamanie ustawy o prawach pacjenta oraz standardów akredytacyjnych. Szpital ma obowiązek zapewnić opiekę duszpasterską i dostęp do miejsca modlitwy, a zdaniem radnego „otwarte wejście główne” to w przypadku pacjentów oddziałowych fikcja.– W imieniu modlitewnych kółek, księdza kapelana i w imieniu własnym bardzo proszę o rozważenie możliwości przywrócenia stanu pierwotnego i niepodnoszenia ręki na naszą Matkę Boską Uzdrowicielkę Chorych – apelował radny, zwracając się bezpośrednio do starosty jako do „praktykującego katolika”.Zapowiedział, iż w Wielki Tydzień wiele osób będzie się modlić za władze powiatu i dyrekcję szpitala, aby naprawiły błąd, który uderza w najsłabszych – w chorych szukających pociechy w wierze.Nie da sięRadny zapowiedział, iż nie spocznie, dopóki drzwi nie zostaną odmurowane. Poinformował już o sprawie biskupa Mariana Rojka, Komisję Episkopatu Polski oraz byłego sekretarza Jana Pawła II, arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, który – jak relacjonował – jest „zdegustowany” sytuacją w Tomaszowie.Wielki Tydzień minął. Na dzień 10 kwietnia drzwi wewnętrzne w kaplicy przez cały czas były zamurowane. Czy modlitwy za władze powiatu coś dały?Starosta tomaszowski Henryk Karwan odpowiada, iż zmiany nie są możliwe, ponieważ projekt jest zaakceptowany przez Sanepid.– W tej części będą inkubatory dla noworodków, nie mogą tam więc przechodzić osoby postronne – tłumaczy starosta.– W większości na msze przychodzą pielęgniarki, osoby z zewnątrz, sporadycznie pacjenci. Ci, którzy są chodzący i czują się na siłach, i tak przyjdą do kaplicy, a pozostali też mają zapewnioną posługę duszpasterską, ponieważ codziennie ksiądz kapelan przychodzi na każdy oddział – dodaje Henryk Karwan.
Idź do oryginalnego materiału