Już za kilka dni do naszego kraju napłynie fala gorącego powietrza, która całkowicie odmieni sytuację pogodową. Według najnowszych wyliczeń temperatura może sięgnąć choćby 40°C.
Pierwsze uderzenie piekielnego skwaru powinno nastąpić w czwartek, 30 lipca.
Najwyższe temperatury prognozowane są na zachodzie i w centrum. Szczególnie narażone na upał są takie regiony jak Ziemia Lubuska, Dolny Śląsk czy Pomorze Zachodnie, gdzie termometry mogą wskazać choćby 33-35°C. W Wielkopolsce oraz na Opolszczyźnie możliwe są nieco mniejsze wartości (31-34°C).
Kulminacja nastąpi w piątek, 31 lipca. Z prognozy modelu GFS wynika, iż masy gorącego powietrza obejmą wtedy już całą Polskę. Podobnie jak w czwartek, najgoręcej powinno być na zachodzie i południowym zachodzie. Na północy Dolnego Śląska temperatura może „dobić” do 39°C. W pozostałych regionach prognozowane jest przeważnie 35-37°C, nieco „chłodniej” jedynie na północy i wschodzie (31-33°C).
Najbardziej ekstremalny scenariusz widać kilka godzin później. Z wyliczeń modelu GFS wynika, iż na południowym zachodzie Polski może zostać osiągnięta granica 40-stopniowych upałów. Najwyższe wartości, lokalnie sięgające choćby 40°C w cieniu, prognozowane są na północy Dolnego Śląska i południu Wielkopolski. Podobna aura powinna panować w rejonie Ziemi Lubuskiej i Opolszczyźnie (do 39°C).




![Żywioł nie oszczędził Ostrołęki. Strażacy i energetycy interweniowali po burzy [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/751578035_1017405064336888_2827363594004650111_n.jpg)


![Pięć zerwanych dachów w jednej miejscowości. Powiśle po nawałnicy [ZDJĘCIA]](https://rdn.pl/wp-content/uploads/2026/07/kolaz-dachy.jpg)






