Agatka walczy o ŻYCIE! Apel o pomoc

3 godzin temu
Zdjęcie: Agatka walczy o ŻYCIE! Apel o pomoc


Te Święta miały pachnieć choinką, piernikami i śmiechem dziecka. Zamiast tego będą pachniały szpitalną chemią, środkami dezynfekującymi i strachem. Nasza 12-letnia córka, Agata Krawczyk z Ostrowa Wielkopolskiego, spędzi je na oddziale onkologii – w sali, gdzie każdego dnia trwa walka o jej życie.

Dni mijają między kroplówkami, badaniami i oczekiwaniem na wyniki. Żyjemy z dnia na dzień. Kurczowo trzymamy się nadziei, iż rozdział pod tytułem „nowotwór” to tylko etap. Że musi minąć. Agatka musi wyzdrowieć. Musi żyć.

Jeszcze kilka miesięcy temu była zwyczajną, radosną dziewczynką. Pełną planów, pasji i dziecięcej energii. Kocha zwierzęta – psy i koty – i od zawsze powtarzała, iż w przyszłości zostanie weterynarzem. Jest wrażliwa, dobra, niezwykle twórcza. Rysowała, wyklejała, tworzyła drobiazgi, które wypełniały nasz dom kolorami.
Dziś jej codziennością jest szpitalna biel i walka z bezlitosną chorobą.

W lipcu wszystko zaczęło się niewinnie – od silnego bólu brzucha. Czwartek. Pomoc doraźna, leki przeciwbólowe, zalecenie obserwacji. Weekend minął, a w poniedziałek było tylko gorzej. Badania krwi pokazały dramatycznie wysoki poziom CRP. Potem kolejne badania… powiększone węzły chłonne… i informacja, która złamała nasz świat na pół: guz w śródpiersiu, wnikający do kanału kręgowego.

Lekarze od razu przygotowywali nas na najgorsze. W połowie sierpnia usłyszeliśmy diagnozę, której żaden rodzic nie chce nigdy usłyszeć:
neuroblastoma IV stopnia – bardzo rzadki, wyjątkowo agresywny nowotwór układu nerwowego, atakujący niemal wyłącznie dzieci. Choroba, która nieleczona po prostu zabija.
Tak zaczęła się walka o życie naszej córki.

Sierpień i wrzesień Agatka spędziła w szpitalu. Zamiast dzwonka szkolnego – kroplówki. Zamiast nowego zeszytu – chemioterapia. Za nią osiem wyczerpujących cykli chemii. Niestety, leczenie nie przyniosło oczekiwanych efektów. Konieczne było wdrożenie jeszcze silniejszej terapii – chemioimmunoterapii. Pierwszy cykl odbył się w Krakowie, w jednym z nielicznych ośrodków specjalizujących się w leczeniu neuroblastomy. Przed nami najprawdopodobniej kolejne cztery.

Kolejny, pięciodniowy cykl miał rozpocząć się 23 grudnia – tuż przed Wigilią. Z powodu złych wyników krwi prawdopodobnie zostanie przesunięty. Tym razem leczenie odbywa się w Poznaniu. To trochę ułatwia logistykę – w domu czeka jeszcze dwójka naszych dzieci, w tym 4-latka – ale w żaden sposób nie zmniejsza ciężaru tej walki.

Choroba odebrała Agatce beztroskie dzieciństwo. Nam – poczucie bezpieczeństwa. Każdy dzień to strach, napięcie, oczekiwanie na wyniki, lęk przed kolejnym etapem leczenia. A jednocześnie ogromna determinacja, by zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby ją uratować.

Przed nami jeszcze wiele badań, które zdecydują o dalszym leczeniu. Jednym z najważniejszych jest scyntygrafia MIBG w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Każdy wyjazd to kolejne koszty, stres i logistyczna walka. Sił nam nie brakuje – dla Agatki zrobimy wszystko – ale zaczyna brakować środków.

A to wciąż nie koniec drogi. Przed naszą córką jeszcze:
pobranie komórek macierzystych, operacja, autoprzeszczep szpiku, radioterapia, immunoterapia…
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziemy chcieli walczyć dalej – o leczenie zapobiegające wznowie, dostępne dla dzieci z neuroblastomą jedynie w USA. Niestety, wtedy koszty będą gigantyczne.

Zakładamy tę zbiórkę, by móc pokryć koszty dojazdów do szpitali w Krakowie, Warszawie i Poznaniu, ewentualnego zakwaterowania, leków, sprzętu medycznego oraz wszystkich wydatków związanych z długotrwałym leczeniem onkologicznym. Chcemy móc skupić się wyłącznie na jednym – ratowaniu życia naszego dziecka.

Prosimy o pomoc. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo ma ogromne znaczenie. To realna pomoc i znak, iż nie jesteśmy w tym koszmarze sami.

Z całego serca dziękujemy za każdą pomoc dla naszej córeczki.
Agatka walczy. My walczymy razem z nią.

Rodzice Agatki

https://www.siepomaga.pl/agata-krawczyk

Idź do oryginalnego materiału