To miał być start, który zakończy się medalem — przynajmniej w sportowych marzeniach. Zamiast euforii pojawiły się jednak łzy i ogromne rozczarowanie. Aleksandra Król-Walas, snowboardzistka z Nowego Targu, zajęła 7. miejsce w slalomie gigancie równoległym podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Milano–Cortina 2026. Choć jej występ był solidny i zasługuje na uznanie, sama zawodniczka nie ukrywała, iż liczyła na znacznie więcej, a brak medalu przeżyła bardzo emocjonalnie.
Dobry początek i pewny awans
Rywalizacja rozpoczęła się od kwalifikacji, w których Polka zaprezentowała się bardzo dobrze, uzyskując piąty czas. Taki wynik dał jej komfortowy awans do fazy pucharowej i potwierdził dobrą dyspozycję na wymagającej trasie.
W 1/8 finału Król-Walas wygrała swój pojedynek i bez większych problemów awansowała do ćwierćfinału, meldując się w gronie ośmiu najlepszych zawodniczek olimpijskiej rywalizacji.
Ćwierćfinał i ułamki sekund
W walce o półfinał nowotarżanka zmierzyła się z reprezentantką gospodarzy, Lucią Dalmasso. Pojedynek był bardzo wyrównany, a losy awansu rozstrzygnęły się na dolnym fragmencie trasy. Polka zaryzykowała, chcąc odrobić minimalną stratę, jednak popełniła drobny błąd, który kosztował ją cenne ułamki sekund. To właśnie one zdecydowały o odpadnięciu w ćwierćfinale i 7. miejscu w klasyfikacji końcowej.
Złoty medal wywalczyła Zuzana Maděrová, srebro zdobyła Sabine Payer, a brązowy krążek przypadł Lucii Dalmasso.
„Wylałam mnóstwo łez”. Emocjonalna wypowiedź dla TVP Sport
Tuż po zakończeniu rywalizacji Aleksandra Król-Walas nie kryła wzruszenia w rozmowie z TVP Sport:
– Jest mi bardzo smutno. Naprawdę bardzo. Wylałam mnóstwo łez. Szkoda, bo wystarczył jeden malutki błąd. Chciałam zaryzykować na dole trasy, ale nie udało się. Niestety, zostaję bez medalu.
– Na tym polega piękno sportu — ścigasz się na setne sekundy. Raz wygrywasz, raz przegrywasz.
– Miałam duże nadzieje i oczekiwania. W myślach widziałam już ten medal. Dobrze jeździło mi się na tej trasie, ale najwyraźniej nie był mi pisany.
– Na razie jestem bardzo zła i chcę po prostu odpocząć. Marzę, żeby wrócić do domu i odetchnąć. Nie wiem jeszcze, co przede mną.
Sportowa klasa mimo niedosytu
Dla zawodniczki z Podhala był to jedyny start na tegorocznych igrzyskach olimpijskich i jednocześnie kolejne potwierdzenie jej wieloletniej obecności w światowej czołówce snowboardu alpejskiego. Choć medal pozostał poza zasięgiem, 7. miejsce na igrzyskach olimpijskich to wynik, który zapisuje się w historii polskiego snowboardu.














