Około godziny 10:00 przy ul. Rembielińskiego w Płocku, w pobliżu targowiska, 41-letni mieszkaniec Płocka spacerował z psem w typie amstaffa.
Zwierzę trzymane na smyczy zaatakowało pieska rasy szpic, którego wyprowadzała 39-letnia kobieta. Mieszkanka Płocka chciała uratować szpica i zasłaniała go własnym ciałem.
- Wówczas została zaatakowana przez psa typu amstaff. Z obrażeniami ręki w wyniku pogryzienia przetransportowana do szpitala - informuje Komenda Miejska Policji w Płocku.
Płocka policja wyjaśnia sprawę.
Dodajmy, iż w sytuacji, gdy pies zaatakuje człowieka, procedura prawna oraz ewentualne kary zależą przede wszystkim od rozmiaru obrażeń poszkodowanego oraz tego, czy właściciel dopełnił obowiązków.
Policja na podstawie opinii lekarskiej ocenia stopień uszczerbku na zdrowiu. jeżeli jest to poniżej 7 dni (lekkie obrażenia) – sprawa jest traktowana jako wykroczenie lub przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, natomiast powyżej 7 dni (średni lub ciężki uszczerbek) – jest to przestępstwo ścigane z urzędu lub na wniosek poszkodowanego (w zależności od nieumyślności).















