Andrias Edmundsson może odejść z Wisły Płock. Obrońca ma ofertę z Włoch

1 godzina temu

Andrias Edmundsson od dłuższego czasu wzbudza zainteresowanie, czego przy Łukasiewicza 34 nikt nie ukrywał. Zapytania i oferty spływały z różnych stron, ale poważne konkrety pojawiły się stosunkowo niedawno. Po Farera ruszył Oxford FC, zespół na miejscu spadkowym z angielskiej Championship. W klubie nie zastanawiali się długo i odrzucili pierwszą ofertę - wypożyczenie z opcją wykupu. Anglicy ruszyli do ofensywy, przysłali do Płocka ofertę na ok. 2 mln euro. Wisła tę ofertę odrzuciła, a stanowisko klubu jest jasne: Andrias Edmundsson z nami zostaje i walczy o jak najwyższe cele.

I ta narracja się jeszcze zgadzała kilka, może kilkanaście dni temu. "Edi" ma sympatię do Wisły Płock, dobrze się tu czuje, ale kiedy na horyzoncie pojawiają się takie oferty, takie wartości przestają mieć w piłce znaczenie.

W kuluarach Łukasiewicza 34 już podczas czwartkowej konferencji prasowej zorganizowanej przed startem rundy wiosennej można było usłyszeć, iż "coś się w sprawie Ediego dzieje". Mówiło się o dobrej ofercie z Serie A, a Tomasz Włodarczyk w piątkowy poranek poinformował, iż chodzi o Hellas Verona. Włosi mają proponować podobne pieniądze do Anglików, ok. 2 mln euro. Kluby są na swój sposób podobne, bo Hellas wiosną też czeka rozpaczliwa walka o utrzymanie - po 22 kolejkach werończycy mają 4 punkty straty do bezpiecznej pozycji. Do tej pory Hellas stracił 37 bramek, to prawie najgorszy wynik w lidze. To jednak Serie A, liga top 5.

Klub jednak trzyma się twardo swojego stanowiska i za 2 mln euro Edmundssona sprzedawać nie chce. Pytanie czy to realna deklaracja czy strategia negocjacyjna. W czystej teorii zawodnik ma z Wisłą Płock kontrakt do 30 czerwca 2027 roku, więc tu klub jest zabezpieczony. Podkreślmy: teoretycznie. Bardzo prawdopodobne, a zasadzie pewne, są naciski zawodnika i jego otoczenia na podjęcie negocjacji i przyjęcie oferty Włochów, a czas ucieka. W Italii okno transferowe zamknie się 2 lutego.

Zawodnika prawdopodobnie zabraknie na dzisiejszej prezentacji zespołu w galerii Mazovia (godz. 18:00) i z każdą godziną szansa, iż znajdzie się w kadrze na mecz z Rakowem Częstochowa, maleje. Zawodnik po prostu myśli już o nowym klubie.

Serwisowi Meczyki udało się porozmawiać z Edmundssonem. Farer przyznał, iż "jest zdruzgotany".

- Jestem zdruzgotany. To trudne do zrozumienia, iż klub, z którym tyle przeszedłem, tak mnie traktuje. Czuję się, jakby mnie nie było. Brak ludzkiego traktowania, zero zrozumienia dla moich marzeń i aspiracji, chyba nie o to powinno chodzić w sporcie, to jest bardzo niesprawiedliwe. Prawie wszyscy teraz udają zaskoczonych, chyba jedyną osobą rozumiejącą mnie jest trener Misiura, wiem, iż dla niego ta sytuacja jest najbardziej niekorzystna ale sam jako jedyny wyraził zrozumienie w rozmowie ze mną

- cytuje zawodnika serwis Meczyki.pl.

Zawodnik przyznał, iż przekazał klubowi już kilka tygodni temu, iż będą oferty i będzie chciał spróbować swoich sił w innej lidze niż Ekstraklasa.

Andrias Emundsson do Wisły Płock trafił latem 2024 roku z II-ligowej Chojnicznaki Chojnice. Rozegrał pełny sezon w Betclic I Lidze, zakończony awansem do Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej rozegrał I pełną rundę i bez wątpienia jest jednym z ważniejszych elementów w układance Mariusza Misiury. Zawodnik ma 25 lat i niewykluczone, iż okno na duży zagraniczny transfer to właśnie zima 2025/26, choć można też zaryzykować i próbować odłożyć temat do lata. To może jednak odbić się rykoszetem na klubie i samym zawodniku.

Przy Łukasiewicza 34 najbliższe godziny będą bardzo dynamiczne i nerwowe.

Idź do oryginalnego materiału