Andrzej Rzeszutek, reprezentant Polski i KSW Stali Rzeszów w skokach do wody: sukcesy napędzają mnie do dalszego skakania

1 dzień temu
Fot. Fb KSW Stal Rzeszów

Rozmowa z ANDRZEJEM RZESZUTKIEM, reprezentantem Polski i KSW Stali Rzeszów w skokach do wody.

SKOKI DO WODY

– Zimowe mistrzostwa Polski zakończyły 2025 rok. Zawody jak najbardziej udane dla pana?

– Częściowo tak, a częściowo można powiedzieć, iż odczuwam lekki niedosyt, szczególnie na trampolinie z trzech metrów. Jednak wszystkie normy, jakie zakładaliśmy na te starty zostały wykonane w 100 procentach, więc z tego jestem bardzo zadowolony. Te normy dają mi możliwość uczestniczenia w zgrupowaniach szerokiej kadry, co jest bardzo ważne. Oprócz tego bardzo dobre wyniki z trampoliny jedno metrowej i myślę, iż szczególnie synchron też jest warty nadmienienia. Z Kacprem Lesiakiem wykręciliśmy wynik punktowy, który od wielu lat był poza naszym zasięgiem. To był naprawdę dobry start.

– Czyli trzy złote medale padła pana łupem na zakończenie 2025 roku?

– Tak. Na trampolinie trzy metrowej, pojawił się mały błąd w jednym skoku. Powiedzmy, iż oceniam ten start na takie 90 procent tego, co mogłem z siebie dać. Metr wyszedł bardzo dobrze, no i ten synchron, gdzie noty od sędziów były na naprawdę wysokim poziomie.

– 2025 rok był dla pana jakże udany. Historyczny złoty medal mistrzostw Europy w konkursie z trampoliny trzymetrowej jest sporym osiągnięciem.

– Jest to bardzo wysoki wynik i jestem dumny, iż udało mi się go zdobyć. Złoto z trzech metrów, gdzie to jest dyscyplina olimpijska, było choćby poza sferą marzeń. Zawsze liczyliśmy na najwyższe lokaty z trampoliny jedno metrowej i w synchronie. jeżeli chodzi o te trzy metry, to bardzo cieszyliśmy się, jak kwalifikowaliśmy się do finału, walczyliśmy o pierwszą szóstkę. Ten wynik jest naprawdę powyżej moich oczekiwań. Ciekawostką też jest to, iż w ostatniej kolejce pięciu zawodników, którzy skakali bezpośrednio po mnie jeszcze miało szansę mnie wyprzedzić, ale żadnemu się to nie udało. To też dodaje troszkę satysfakcji.

Fot. Fb KSW Stal Rzeszów

– Tym bardziej, iż po eliminacjach był pan na dziewiątym miejscu, a po pierwszej serii finału na siódmym. Niesamowita końcówka, w które drugiego zawodnika pokonał pan o półtora punktu…

– To jest bardzo częste w naszej dyscyplinie, iż te najwyższe wyniki rozstrzygają właśnie detale i najmniejsze szczegóły. Dlatego są tak małe różnice punktowe i ten konkurs był bardzo wyrównany pod tym względem. Każdy też rozkłada swój program skokami, tak, żeby tworzyć pewną strategię. Może to podporządkowywać na przykład temu jak mu się wygodniej skacze, albo które skoki stanowią większą presję i gdzie je umieścić. Tutaj naprawdę można zrobić niezłe szachy. Ja miałem najniższy współczynnik jako pierwszy skok, żeby się wdrożyć, rozgrzać i następne skoki wykonywać coraz lepiej. Dlatego to tak wygląda, iż w pierwszej serii jest się troszkę dalej, potem się to miesza, a wygrywa ten kto wygra jak najwięcej kolejek.

– Mistrzostwa Europy w Turcji reprezentacja Polski zakończyła z jednym ww. pana medalem. Blisko było sukcesów też w innych konkurencjach i pewnie trochę niedosytu jest bo można było osiągnąć coś więcej?

– Na pewno. Przez ten złoty medal czuję się jak najbardziej spełniony, ale jeszcze właśnie były szanse w team evencie, gdzie zajęliśmy czwarte miejsce. Naprawdę niedużo nam zabrakło, żeby pokonać Włochów. o ile chodzi o skoki z metra, to też miałem bardzo dużo oczekiwania. Rok wcześniej w Belgradzie wygrałem konkurs z metra i poniekąd występowałem teraz w Turcji w roli lidera. Chciałem ten wynik powtórzyć, ale chociaż było bardzo blisko, to się nie udało. Na szczęście ten start z trzech metrów poszedł doskonale po naszej myśli.

Fot. Rafał Myśliwiec

– No właśnie, kiedy spojrzymy wstecz na te ostatnie 12 miesięcy, to było jeszcze kilka medali, choćby podczas ważnych międzynarodowych zawodów w Budapeszcie.

– Tak, tam też było kilka medali. Zawody w Budapeszcie to był o tyle istotny meeting, iż stanowił takie przetarcie przed głównymi zawodami sezonu.

– Czyli Mistrzostwami Świata w Singapurze, gdzie jednak już tak dobrze niestety nie było.

– W Singapurze niestety już troszeczkę jechaliśmy na oparach. Nie da się tak długo utrzymać formy. Trzeba celować pikiem formy albo na Mistrzostwa Europy, albo na Mistrzostwa Świata. Ja zostałem tak poprowadzony, żeby to jednak były Mistrzostwa Europy. Myślę, iż to był dobry wybór.

– Mix Synchron to nowość swego rodzaju, jeżeli chodzi o konkurencję skoków do wody. Podczas MŚ wystartował pan w tej konkurencji z Kają Skrzek zajmując dziewiąte miejsce.

– To bardzo dobry start. Myślę, iż jeszcze był zapas na kilka lokat do przodu. Można tam było troszkę powalczyć. Jest to o tyle trudna dyscyplina, iż zwykle zawodników dobiera się wagowo. Potrzebna jest silna dziewczyna i troszeczkę słabszy chłopak. Często też widzi się wieżowców w miksie z trampolin, a my z Kają troszeczkę poszliśmy okrężną drogą. Kacper Lesiak z Olą Błażowską też mają swojego miksa i robią to samo. Jest duża różnica i wyważenie tego zależy ode mnie i od Kacpra. Musimy troszeczkę słabiej pracować z deską, co wymusza dużo bardziej dynamiczną pracę i dużo szybsze kręcenie. Generalnie osłabiamy odbicie po to, żeby kręcić dużo szybciej, ale to, iż dziewczyny są w stanie tak skakać to jest niesamowite. Są niesamowicie sprawne i sprytne.

Fot. Fb KSW Stal Rzeszów

– Podczas przerwy świąteczno-noworocznej zbyt wiele leniuchowania chyba nie było, bo kolejnym etapem wyzwań będą niedługo zawody w Eindhoven.

– W zasadzie to choćby nie przestaliśmy trenować podczas tej przerwy świątecznej. Trzeba utrzymać ciało w gotowości, a od razu od stycznia uderzyć z mocnymi treningami. Pierwsze zawody w Eindhoven i to jest początek lutego. Staramy się tam o minima na Mistrzostwa Europy. To już będzie stricte walka o startowanie w głównych imprezach tego sezonu.

– Aby zdobyć kwalifikacje na Mistrzostwa Europy trzeba będzie gromadzić punkty w kilku zawodach. Jak to wygląda z punktu widzenia organizacyjnego?

– Jest kilka etapów dostawania tych powołań. Nie można pominąć żadnego kroku, więc na jedne zawody do przodu jest jeden krok, jeden stopień do uzyskania. Na zimowych mistrzostwach Polski udało się uzyskać szeroką kadrę i będziemy walczyć o minima na mistrzostwa Europy. To musi być wynik na zawodach międzynarodowych. Najlepiej z dyscypliny olimpijskiej, czyli z trzech metrów, trzech metrów synchron, wieży lub wieży synchron. Tutaj trampolina jeden metr prawdopodobnie nie będzie nas interesować, szczególnie w kwestii jeszcze mistrzostw Świata, która będzie na jeszcze kolejnym etapie. Są to bardzo wymagające zawody i do kadry muszą zakwalifikować się najlepsi.

Fot. European Aquatics

– Oczywiście pan celuje w swoją koronną konkurencję na trampolinie trzy metrowej indywidualnie i trzy metry w synchronie?

– Oczywiście, ale nie chcę pomijać jednego metra. Bardzo lubię skakać z jednego metra, więc staram się obstawić wszystkie dyscypliny trampolinowe. Do tego jeszcze czekam i trzymam kciuki za powrót do zdrowia Kaj Skrzek. Męczy ją kontuzja, ale mam nadzieję, iż wróci do treningów i będziemy mogli również trenować mixa.

– Mówi się że, Andrzej Rzeszutek im starszy tym lepszy. Zgodzi się pan z tą opinią?

– Słyszałem, bo trener to powtarza. Bardzo mi się podoba, chociaż nie wiem czy się zgadzam. Troszkę nie mam w tej sprawie opinii. Z tego typu sentencji od trenera też coś ostatnio usłyszałem. Trening o siódmej rano, trener się mnie pyta, jak się dzisiaj czuję. Odpowiedziałem, iż dobrze, ale plecy trochę sztywne i coś nie mogę się rozgrzać. Na to on odpowiedział – spokojnie, w naszym wieku to normalne (śmiech).

– Pewnie ma pan jakieś przemyślenia, stąd ten wysyp medali teraz właśnie w tym wieku. Startuje pan już od wielu lat, a sukcesy dopiero teraz się pojawiły.

– Myślę, iż to jest składowa kilku okoliczności. Dwie główne to jest powstanie basenu przy ulicy Matuszczaka w Rzeszowie i przyjazd trenera Borysa Rosenberga do Polski, do Rzeszowa, gdzie podjął się pracy z nami. Te dwie rzeczy to jakby główny motor naszych sukcesów. Tak jak jednak wspomniałem tych okoliczności pozostało więcej i ogólnie ciężko jest przeanalizować całość. Na wynik sportowy w takiej dyscyplinie jak nasza naprawdę rolę grają najmniejsze detale.

Fot. Rafał Myśliwiec

– Regularnie startuje pan na mistrzostwach świat, Pucharze Świata czy mistrzostwach Europy, ale do kolekcji brakuje igrzysk olimpijskich. Czy to marzenie jest do zrealizowania w 2028 roku w Los Angeles?

– Nie wykluczam tego. Dopóki jestem w tej dyscyplinie, to jest to mój cel. Na razie staram się oceniać sezon za sezonem. Dopóki będę zdrowy i dopóki będę dawał radę to myślę, iż możemy dociągnąć do igrzysk. Kwalifikacje do igrzysk są bardzo specyficzne, bo w skokach do wody w jednej konkurencji może wystartować około 30 osób z całego świata. Jest to zatem bardzo wąskie grono i bardzo trudno się zakwalifikować na igrzyska.

– Od dłuższego czasu prowadzi pan zajęcia z dziećmi i młodzieżą. Czy to jest już jakieś przygotowanie do nowej roli, po zakończeniu kariery zawodowego sportowca?

– Troszkę tak. Zaczęliśmy prowadzić grupę z moją żoną jeszcze na basenie zastępczym ROSiRu. Tę grupę wciąż kontynuujemy i mamy dużą rozpiętość dzieciaków w tej grupie. Mamy dziewczynkę, która ma 5 lat i mamy też dziewczynę, która ma lat 14. Jest to wyzwanie by organizować zajęcia tak, żeby progresować i u tych najmłodszych i u tych starszych. Myślę, iż to również ma wpływ na moje wyniki. Bardzo rozwijające jest patrzenie na skoki z troszeczkę drugiej strony. Sądzę, iż jest to też takie troszkę przygotowanie na przyszłość.

– Kilka razy po medalach mistrzostw Europy wspominał pan, iż trzeba zastanowić się co dalej, ale chyba te sukcesy wciąż napędzają Andrzeja Rzeszutka do skakania?

– Sukcesy jak najbardziej mnie napędzają. Na treningach widać, iż to jeszcze nie jest koniec progresu, iż tam można jeszcze troszeczkę polepszyć, doszlifować i zdobyć więcej punktów w danych skokach. pozostało miejsce na rozwój.

– Andrzej Rzeszutek został nominowany przez do nagrody najlepszego skoczka 2025 roku w Europie i znalazł się w elitarnym gronie pięciu zawodników…

– To fajne wyróżnienie, ale to nie zależy już nic ode mnie. To jest plebiscyt. Na pewno jest to bardzo miła taka nominacja.

PRZECZYTAJ TEŻ: Andrzej Kozdrański, trener reprezentacji Polski i KSW Stali Rzeszów: duży dystans między Europą a światem

Fot. European Aquatic
Idź do oryginalnego materiału