Skra broniła piłki, które wydawały się nie do uratowania, i raz po raz zatrzymywała lubelskie ataki. Bogdanka odpowiedziała siłą całego zespołu. Stéphane Antiga sięgnął po rezerwowych, a ci pomogli odwrócić losy spotkania. Lublinianie pokonali PGE GiEK Skrę Bełchatów 3:1 (25:27, 25:20, 26:24, 26:24), odnosząc czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu.
Kto przyszedł do hali Globus z nadzieją na dobre widowisko, dostał dokładnie to, na co liczył. Były długie wymiany, znakomite obrony, pojedynki na siatce i końcówki, w których o wszystkim decydowała jedna piłka. Bełchatowianie postawili gospodarzom bardzo trudne warunki.
Największe wrażenie robiła ich gra w obronie. Momentami można było odnieść wrażenie, iż po drugiej stronie siatki stoi japoński zespół. Piłki już niemal spadające na parkiet wracały do gry, a Bogdanka musiała ponawiać ataki. Do tego dochodził świetny blok, w którym wyróżniał się Mateusz Nowak. Przewaga gości w tym elemencie była ogromna. Zdobyli blokiem aż 18 punktów, przy sześciu gospodarzy.
Antiga rozpoczął spotkanie swoim nominalnie podstawowym składem. Na przyjęciu postawił na Wilfredo Leona i Rana Takahashiego, na środku na Aleksa Grozdanowa i Moussé Gueye’a. Grą kierował Marcin Komenda, na prawym skrzydle wystąpił Kewin Sasak, a na libero Tomohiro Ogawa.
Po pierwszym secie, przegranym na przewagi, trener zdecydował się jednak na poważne korekty. Wymienił połowę szóstki. Za Gueye’a wszedł Daenan Gyimah, Sasaka zastąpił Mateusz Malinowski, a miejsce Takahashiego zajął Mikołaj Sawicki.
Nie były to zmiany zawodników grających fatalnie. Sasak miał dobre momenty, ale brakowało mu skuteczności w kończeniu piłek z prawego skrzydła. Takahashi również nie miał swojego najlepszego dnia w ataku. Antiga dostrzegł, iż potrzebuje czegoś więcej, i poszukał tego na ławce.
Najwięcej dało wejście Sawickiego. Ulubieniec Globusa od razu wziął na siebie odpowiedzialność. Komenda mu zaufał i regularnie kierował do niego wystawy, także w ważnych momentach. W końcówce drugiej partii dwie piłki posłane właśnie do Sawickiego dobrze pokazały, na kogo rozgrywający zamierza stawiać.
Mikołaj miał zresztą tyle pracy, iż pod koniec trzeciego seta na krótko zastąpił go Takahashi. Chwila odpoczynku była potrzebna, bo Sawicki stał się jednym z głównych adresatów wystaw Komendy. Zakończył spotkanie z 22 punktami i nagrodą MVP. Tyle samo punktów zdobył Leon.
Wilfredo zagrał na swoim dobrym, równym poziomie. Nie był to występ, w którym sam musiał rozstrzygać o wszystkim. Obok miał zawodników gotowych przejąć ciężar zdobywania punktów. Malinowski dał potrzebną zmianę na prawym skrzydle, Gyimah pomógł na środku, a Rafał Prokopczuk dobrze wykorzystał wejścia na zagrywkę.
Komenda sprawnie prowadził grę. Chwilami można było mieć wrażenie, iż wystawy do Sawickiego są nieco zbyt szybkie, ale samo zaufanie do przyjmującego przyniosło bardzo dobry efekt. W przyjęciu wyróżniał się Ogawa. Mniej wyrazisty występ zanotował Grozdanow, szczególnie w bloku. Słabszy dzień miał też Gueye, choć w czwartej partii ponownie pojawił się na boisku.
Skra do końca zmuszała gospodarzy do wysiłku. Grzegorz Łomacz często korzystał z Alana Souzy, a bełchatowianie nie odpuszczali choćby wtedy, gdy sytuacja wydawała się już rozstrzygnięta. Dwa ostatnie sety zakończyły się wynikiem 26:24 dla Bogdanki. To najlepiej pokazuje, jak kilka dzieliło oba zespoły.
Lublinianie wygrali ten mecz głębią składu i trafnymi decyzjami trenera. Trzech zawodników weszło z ławki i pomogło drużynie zacząć grać skuteczniej. W takim spotkaniu to ogromna wartość. Bogdanka straciła pierwszego seta w sezonie, ale komplet punktów ponownie został w Lublinie.






![[FOTO] Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Dakarze. Czechowiczanin poprowadził kadrę Polski](https://galeria.czecho.pl/2026/2026-11-04/slides/mlodziezowe_igrzyska_olimpijskie_w_dakarze_czechowiczanin_poprowadzil_kadre_polski_7b2b.jpeg)









