Apteki w zagranicznych rękach - Witamina FM

1 godzina temu
POSŁUCHAJ:Kolejki pacjentów, szczególnie starszych, pod jedną z chełmskich przychodni przed jej otwarciem, wczesnym rankiem, nie jest dla mnie widokiem nieznajomym. Potem te osoby widuję w okolicach aptek, raczej logiczne, jesteś chory czy cierpisz na stałą przypadłość, idziesz do apteki po remedium. Ważne, aby te leki były w zaopatrzeniu, by nagle ich nie zabrakło, lub by nagle nie zdrożały. A to właśnie jest scenariusz całkiem prawdopodobny przy coraz większym scalaniu placówek w rękach zagranicznych udziałowców. Pod koniec ubiegłego roku gruchnęła informacja, iż kilka czeskich funduszy wykupiło udziały w dużej sieci aptek. Jeden z tych funduszy już posiada pół tysiąca aptek innej sieci oraz hurtownie farmaceutyczne Te drugie jest o tyle istotne, iż zdaniem prezesa Związku Aptek Franczyzowych Mariusza Kisiela, niemal ¾ obrotu lekami jest obsługiwane przez trzy hurtownie.O sytuacji alarmują media i instytucje związane z rynkiem aptekarskim - bowiem ten krytyczny dla bezpieczeństwa Polski sektor, wymyka się spod państwowej kontroli. W teorii miały temu pomóc wprowadzone w 2017 przepisy pod szyldem “Apteka dla Aptekarza”, wedle których jedna firma nie może posiadać więcej niż 1% aptek w wybranym województwie. Dla przykładu, w województwie mazowieckim 1% to 15 aptek, a jedna z prywatnych sieci posiada tam 4 razy więcej placówek. Firmy nauczyły się omijać prawo m.in przez model franczyzowy. Problemowi miała zaradzić nowelizacja z 2023 roku, ale firmy kupują spółki zarządzające aptekami, a nie same apteki. Dodatkowo Główny Inspektor Farmaceutyczny ma bardzo ograniczone działanie, chociażby przez przepływ informacji, bo jak sam wyznał, o niedawnym, dużym przejęciu, dowiedział się z mediów. To właśnie przepływ informacji jest przedmiotem aktualnego postępowania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który sprawdza, czy informacje dotarły do odpowiednich organów i czy zostało złamane prawo. Osoby ze środowiska apelują, by wpisać branżę farmaceutyczną na listę usług krytycznych, odgórnie nadzorowanych przez państwo. Problemem jest też produkcja leków, bo wedle szacunków, aż 80% procent leków w Unii Europejskiej, w tym w Polsce, pochodzi z Chińskich i Hinduskich fabryk. W sytuacji ewentualnego kryzysu - np. wojny, zapewnienie bezpieczeństwa lekowego jest tutaj sprawą kluczową.
Idź do oryginalnego materiału