Trzecia w tym sezonie przeprawa z klubem z Gdyni, w której to Arka musi a Górnik tylko może. Nad pomorzanami wisi widmo spadku, tracą 4 punkty do bezpiecznej strefy, Górnik jeżeli chce myśleć o kwalifikacjach do Champions League, to wypadałoby mu wywieźć punkty z tego wyjazdu.
Lekkie zmiany nastąpiły w przewidywanych jedenastkach - do składu Górnika wrócił bohater finału Pucharu Polski Massimo. W ostatniej chwili w Arce ze składu wypadł Kubiak, który mimo wydesygnowania go do pierwszego składu, nie wyszedł na murawę po rozgrzewce.
Torcida oczywiście pojawiła się solidnymi liczbami w Gdyni, Arka zaprezentowała rotacyjną, patriotyczną sektorówkę z orłem.
Arka od początku ruszyła z kopyta, wysokim pressingiem i z dużą determinacją. Najpierw świetnym rajdem popisał się Kocyła, potem strzału spróbował Gutkovskis. Górnik odgryzł się rzutem rożnym, przy którym sytuacyjna piłka trafiła do Lisetha, ale Norweg wyekspediował ją wysoko ponad poprzeczkę. Długimi fragmentami walka o piłkę odbywała się w środku pola - Górnik próbował prze bić się przez gęsto ustawioną obronę, Arka starała się napocząć przeciwnika z kontry. Pierwszą klarowną sytuację Trójkolorowi mieli po kwadransie, gdy Sadilek znalazł doskonale ustawionego w polu karnym Ambrosa, ale Czech niestety źle przyjął futbolówkę i stracił posiadanie będąc gotowym do oddania uderzenia.
Zabrzanie starali się grać dynamicznie, przejmując inicjatywę, Arka też chciała wykorzystać szybkość swoich graczy ofensywnych, ale zwykle jej ataki zatrzymywały się w okolicach 16 metra. Ładną akcją popisał się Chłań, mijając dwóch przeciwników i próbując oddać mocny, zaskakujący strzał, ale ten nie powędrował choćby w światło bramki.
Największe zagrożenie gospodarze stworzyli po wrzucie z autu Abramowicza. Piłka zawędrowała na 10 metrze do Hermoso, który niepilnowany próbując efektownie wykończyć sytuację przewrotką złożył się jak scyzoryk i nie zagroził bramkarzowi. Chwilę później za to wchodzący w szesnastkę Kerk próbował zaskoczyć Łubika strzałem z ostrego kąta, ale golkiper Górnika pewnie złapał futbolówkę. W Grobelnego za to mocnym strzałem trafił schodzący ze skrzydła Massimo, którego dostrzegł Josema, ale choćby gdyby padła bramka, to Niemiec wcześniej znalazł się na pozycji spalonej. Najgroźniejszy z Zółto-Niebieskich znowu był Hermoso, który wolejem z bliska wyekspediował piłkę w stylu futbolistów amerykańskich - bardziej w trybuny niż do siatki.
Celnych strzałów było jak na lekarstwo - nie udało się też Sadilkowi, który po przedłużonej przez Chłania wrzutce także posłał strzał obok słupka. Ukrainiec był najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem Trójkolorowych, 5 minut przed końcem pierwszej połowy po raz kolejny próbował pokonać Grobelnego strzałem z dystansu, ale zabrakło niewiele. Górnik przeprowadził szybką kontrę, w której Janży nie udało się znaleźć Lisetha na przedpolu a odbite dośrodkowanie trafiło do Maksyma. Bohaterem ostatniej akcji był niespodziewanie Gutkovskis. Grobelny wypuścił piłkę po rzucie rożnym kiedy wpadł na Janiciego i Abramowicza, stoper ekipy ze Śląska zdołał jeszcze oddać strzał, ale znajdujący się na linii bramkowej napastnik Arki uratował gospodarzy przed gongiem do szatni.
Statystyki pierwszej połowy
Strzały: Arka - 5 (w tym 0 celne) : Górnik - 7 (w tym 1 celne) :
Posiadanie piłki: Arka - 35% : Górnik - 65%
Rzuty rożne: Arka - 0 : Górnik - 2
Tak jak początek pierwszej, tak i drugiej Arka zaczęła z wysokiego c. Kobyła wpadł w szesnastkę, wymienił podanie z Kerkiem i oddał nieprzyjemny strzał, który ekwilibrystycznie sparował Łubik. Wybicie sprowokowało kontrę gości - Chłań indywidualnie dociągnął piłkę do 16 metra, z którego oddał bardzo niecelne uderzenie.
Kontrująca Arka próbowała swoich szans, ale brakowało jakości. Jakubczyk mając autostradę przed sobą obsłużył Kocyłę, który miał ogrom czasu w strzał i wybił piłkę kilka metrów nad bramką. Po dynamicznym kwadransie po raz kolejny oglądaliśmy piłkarskie szachy, wymianę podań w środku pola i nieskuteczne ostatnie zagrania.
Ostatnie podania zawodziły zabrzan - Liseth idący w ciemno za bezpańską piłką mimo, iż wywalczył posiadanie, to próbując dograć do będących na wolnym polu kolegów wyłożył piłkę wprost pod nogi Marcjanika. Większość budowanych akcji kończyło na głowach defensorów, albo przecięta przez Jakubczyka czy Hermoso.
Górnik próbował przebijać się szybkimi wymianami, ale to udawało się tylko w pojedynczych przypadkach jak choćby przy wypuszczeniu Chłania przez Kubickiego, ale kończyło się co najwyżej rzutami rożnymi. Po tych Trójkolorowi stwarzali największe zagrożenie - Liseth znalazł się w posiadaniu, ale nie zdołał oddać strzału w gąszczu nóg, w przeciwieństwie do Hellebranda, który w swoim stylu, zza problemów próbował ukąsić, acz bez problemów dla Grobelnego. Jęk zawodu wśród Torcidy można było usłyszeć po kolejnym kornerze, gdy Janicki obił poprzeczkę - niestety choćby gdyby piłka zatrzepotała w siatce, to odgwizdano faul na bramkarzu Arki.
W ostatnich 10 minutach Górnik zamknął gospodarzy we własnym polu karnym jak w hokejowym zamku, raz po raz wywalczając rzuty rożne i gnębiąc bramkarza zespołu z Gdyni. Arka miała piłkę meczową - najpierw Kubiak posłał płaską piłkę, do której dopadł Jakubczyk, ale jego strzał ofiarnie zablokował własnym ciałem Olkowski, futbolówka trafiła do Kerka, który w sytuacji oko w oko z Łubikiem przegrał pojedynek z młodzieżowym reprezentantem Polski. "Meczówkę" miał też Olkowski, który w ostatniej akcji Górnika przebiegł na skraj pola karnego i oddał uderzenie lewą nogą, które niestety przeszło obok słupka.
Spotkanie, w którym zobaczyliśmy ledwie po 2 celne strzały nie należało do najprzyjemniejszych do oglądania. Arka czekająca na błędy Górnika, zabrzanie po raz kolejny nie potrafiący się przebić przez kompaktowo broniącego całą drużyną przeciwnika. Trójkolorowi mogli w końcówce stracić choćby ten jeden punkt, który daje nam przewagę jednego oczka nad Rakowem i Jagą w wyścigu o wejście do Ligi Mistrzów.
Statystyki końcowe
Strzały: Arka - 11 (w tym 2 celne) : Górnik - 14 (w tym 2 celne) :
Posiadanie piłki: Arka - 36% : Górnik - 64%
Rzuty rożne: Arka - 1 : Górnik - 9
Arka Gdynia - Górnik Zabrze 0:0 (0:0)
Arka Gdynia: Grobelny - Hermoso, Marcjanik, Abramowicz, Zator ('72 Navarro), Rzuchowski ('82 Nguiamba), Jakubczyk, Szysz ('72 Kubiak), Kocyła, Kerk (C), Gutkovskis ('63 Espiau)
Rezerwowi: Węglarz, Szota, Navarro, Nguiamba, Sidibe, Gaprindaszwili, Oliveira, Kubiak, Espiau
Trener: Dariusz Banasik
Górnik Zabrze: Łubik - Olkowski, Janicki, Josema, Janża (C), Hellebrand, Sadilek ('82 Dimi), Ambros, Massimo ('61 Kubicki), Chłań ('90 Bochniewicz), Liseth
Rezerwowi: Loska, Pietryga, Bochniewicz, Szcześniak, Dimi, Kubicki, Podolski, Lukoszek, Donio, Rakoczy, Zmrzly, Rupanow
Trener: Michal Gasparik
Żółte kartki: Janicki, Dimi
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl















