"Atypiczna" bramka "atypicznej 9" Górnika Zabrze. Yvan Ikia Dimi czekał na to 232 minuty!

roosevelta81.pl 3 godzin temu

Yvan Ikia Dimi w swoim szóstym meczu na boiskach PKO BP Ekstraklasy zdobył pierwszą bramkę dla Górnika Zabrze. Na premierowe trafienie w lidze w trójkolorowych barwach Francuz z kongijskimi korzeniami czekał 232 minuty. Zmiany, jakie w ustawieniu 21-latka zapowiadał trener drużyny z Roosevelta zaczynają przynosić efekty.

Sprowadzony z występującego w Ligue 2 Amiens skrzydłowy w pierwszych meczach w barwach Górnika nie zachwycał. Często grał chaotycznie, gubił piłkę w dryblingu lub za długo holował futbolówkę zamiast krótko rozegrać akcję z kolegami z linii pomocy. Na dobrą metę poza asystą przy bramce Lukasa Sadilka w meczu 1/4 STS Pucharu Polski próżno było szukać pozytywów w grze francuskiego piłkarza.

Widząc problemy, jakie Dimi miał grając na prawej stronie, trener Michal Gasparik postanowił poszukać piłkarzowi nowego miejsca na boisku. Już w tygodniu przed meczem z Widzewem Łódź młody zawodnik trenował na "9", na tej pozycji występował też w wewnętrznych gierkach. O tym, iż szykują się zmiany w temacie piłkarza informowaliśmy TUTAJ

W Łodzi piłkarz mecz rozpoczął na ławce rezerwowych, a wchodząc na boisko w drugiej połowie, na trudnej murawie nie był w stanie pokazać pełni swojego potencjału. Z dobrej strony pokazał się za to w meczu kontrolnym z drużyną rezerw, w którym strzelił dwie bramki dla pierwszego zespołu Trójkolorowych, choć swoją swobodę taktyczną wykorzystywał w tym meczu aż nadto. - Dimi, jaka jest Twoja pozycja?! Gramy bez napastnika - utyskiwał Tomasz Loska, bramkarz Górnika widząc francuskiego gracza raz na lewej, raz na prawej flance.

- Dimi trenuje już na tej pozycji od kilku tygodni, dlatego postanowiliśmy, iż w tym sparingu zagra na "dziewiątce" i pokazał, się z dobrej strony. Myślę, iż nie jest to typowa "dziewiątka", iż jest to taki mix pomiędzy napastnikiem i skrzydłowym. Wie co zrobić, żeby było dużo chaosu na boisku, bo porusza się "atypicznie". Pokazuje nantej pozycji jakość - oceniał po meczu z drugim zespołem trener Gasparik.

Zgoła inaczej wyglądał to w sobotnim meczu z Cracovią przy Roosevelta, choć elementy z meczu z Górnikiem II Zabrze także były widoczne. Dimi często schodził do środka ze skrzydła czy to z piłką, czy pokazując się kolegom do gry bez futbolówki. Z pozoru chaotyczne ruchy taktyczne piłkarza gwałtownie przyniosły dobre owoce.

W 11. minucie gry strzał na bramkę Pasów oddał Lukas Sadilek, niepewnie interweniował Sebastian Madejski, a potem... bramkarz krakowskiej drużyny przegrał pojedynek z wyskakującym do główki Dimim, który otwierając wynik spotkania zaliczył pierwsze trafienie w trójkolorowych barwach.

Po końcowym gwizdku sędziego szkoleniowiec Górnika nie ukrywał, iż było to jedno z najdziwniejszych trafień, jakie widział w swojej trenerskiej karierze. - Cały czas na niego patrzyłem, wiedziałem iż jak wygra tę główkę, to nie będzie odgwizdany żaden faul, iż czysto skakał do tej piłki - ocenił Michal Gasparik, trener zabrzańskiej drużyny.

Słowak wierzy, iż bramka zdobyta przeciwko Cracovii może pomóc jego zawodnikowi. - Czasami piłkarze potrzebują takiego szczęścia czy przypadku. Potem często jest tak, iż to wszystko odpala. Ousmane Sow jest dobrym tego przykładem. Z Pogonią wszedł na boisko z ławki, strzelił bramkę i potem to był już zupełnie inny piłkarz. Wierzę, iż Dimiemu to też pomoże - puentuje opiekun 14-krotnych mistrzów Polski.

Świetne zdjęcia z tego tekstu i inne uchwycone obiektywem PeCeta bramki znajdziesz TUTAJ

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału