Autobus wodorowy z pewnymi problemami przejechał trasę Tychy – Katowice – Tychy

2 godzin temu

W piątek 30 stycznia na stacji tankowania w Katowicach zaprezentowano dziennikarzom dwa z ośmiu autobusów metropolitalnych zasilanych wodorem, w które wyposażono PKM Tychy i PKM Katowice. Autobus jadący z Tychów dotarł do katowickiej stacji H2 (i wrócił) z pewnymi problemami.

W ramach projektu „Hydrogen GZM (faza I)” Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia kupiła 8 autobusów z napędem wodorowym. Jak poinformował nas Łukasz Zych, rzecznik prasowy GZM, cały projekt „Hydrogen GZM” pierwotnie zakładał kupno 20 autobusów wodorowych, natomiast po weryfikacji potrzeb i realnych możliwości zmieniono ten zakres do 8 wodoroautobusów oraz 18 autobusów elektrycznych. Całość przedsięwzięcia, jak usłyszeliśmy, finansowana jest z pieniędzy KPO (wartość całego projektu „Hydrogen GZM to ok. 125 mln zł).

Pod koniec ubiegłego roku

pięć autobusów z napędem wodorowym trafiło do Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Tychach, a trzy – do PKM Katowice. Sprzedawcą jest firma PAK-PCE Polski Autobus Wodorowy (dostarczająca autobusy NesoBus) – była jedynym oferentem w przetargu nieograniczonym na te 8 pojazdów. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia kupiła je za 31,8 mln zł (umowę podpisano 26 listopada 2024 r.). Realizacja owej pierwszej fazy projektu, jak usłyszeliśmy, jest dofinansowana w prawie 90 proc. kosztów kwalifikowanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

30 stycznia

nastąpiła publiczna prezentacja dwóch autobusów wodorowych (jednego z PKM Tychy, drugiego z PKM Katowice). Pojazdy zajechały na jedyną w okolicy stację tankowania wodoru – w Katowicach przy ul. Murckowskiej (zabierając po drodze m.in. dziennikarzy). Tam odbyła się konferencja prasowa z udziałem m.in. prezydentów Tychów i Katowic, przedstawicieli GZM, producenta. Obwieszczono, iż wodorowe autobusy GZM są już gotowe do wyjazdu na ulice. Podróż wodoroautobusem z Tychów raczej jednak zdawała się przeczyć tej tezie.

Autobus wodorowy

wyruszył sprzed Urzędu Miasta Tychy o godz. 8.30. Po ok. 15 minutach podróży (czyli gdzieś w połowie drogi) nagle stanął. Przedstawiciel producenta towarzyszący kierowcy opuścił pojazd, podszedł do karoserii od strony kabiny kierowcy, coś wyłączył (włączył?), wrócił i autobusu ruszył. Przerwa w podróży trwała ok. minuty.

Gdy autobus

dojechał do celu (tj. stacji tankowania wodoru w Katowicach), zapytałem, co było przyczyną niezamierzonego postoju. Przedstawiciel producenta (nie chciał się przedstawić) wyjaśnił, iż autobus przy zjeździe z górki (na skutek siły bezwładności) przekroczył zaprogramowaną dla autobusów poruszających się po mieście prędkość 80 km/h (takie ograniczniki prędkości są i w innych autobusach komunikacji miejskiej). Na skutek tego automatycznie został odcięty dopływ paliwa (wodoru) – w efekcie autobus samoistnie się zatrzymał. Aby ruszyć dalej, trzeba było zresetować system – co przedstawiciel producenta uczynił, na krótko opuszczając pojazd. Do wyjaśnienia pozostała jednak jeszcze jedna drobna kwestia, a mianowicie dlaczego dopływ paliwa został odcięty, gdy autobus akurat jechał pod górkę (a więc siła bezwładności go spowalniała). W odpowiedzi usłyszeliśmy od innej osoby towarzyszącej kierowcy, iż taka sytuacja to wynik czasu reakcji: czujnik przekroczenia prędkości zadziałał, gdy autobus zjeżdżał z górki, a wytworzony przez to impuls dotarł do urządzenia odcinającego dopływ paliwa dopiero wtedy, gdy autobus podjeżdżał pod kolejną górkę.

Na konferencji prasowej

zorganizowanej na stacji Orlen przy ul. Murckowskiej prezydent Katowic Marcin Krupa podkreślał, iż w PKM Katowice wodoroautobusy wzbogacą zróżnicowany tabor, na który składają się pojazdy elektryczne, hybrydowe, na gaz CNG, a prawie 140 autobusów o napędzie spalinowym spełnia normę emisji Euro 6. Prezydent Tychów Maciej Gramatyka mówił o autobusach wodorowych jako o kolejnym etapie (po trolejbusach) rozwoju transportu zeroemisyjnego w Tychach, podkreślając, iż PKM Tychy otrzymał od GZM owych pięć wodoroautobusów „za darmo”, a wodór to paliwo przyszłości.

Prof. Zygmunt Łukaszczyk

(z Centrum Odnawialnych Źródeł Energii i Technologii Wodorowych Politechniki Śląskiej) kupno autobusów wodorowych przez GZM nazwał ruchem we adekwatną stronę ze względu na zalety takiego napędu (duży zasięg, szybkie tankowanie, zeroemisyjność – z rur wydechowych wylatuje para wodna).

Zapytaliśmy

obecnego na konferencji Igora Śmietańskiego, wiceprzewodniczącego zarządu GZM, dlaczego z planowanego zakupu 20 wodoroautobusów Metropolia zdecydowała się nabyć jedynie 8 takich pojazdów. Odpowiedź była krótka – bo jedynie 8 GZM jest w stanie zaopatrywać w paliwo. Ciekawiło nas także jakimi kryteriami się kierowano, przydzielając kupione autobusy wodorowe konkretnym PKM-om. Usłyszeliśmy w odpowiedzi, iż właśnie te PKM-y „podjęły to wyzwanie”.

Wodoroautobus PKM Tychy przed Urzędem Miasta Tychy, 30.01.2026 r.; fot. ZB

Na razie

wodoroautobusy kupione przez Metropolię będą tankowane tylko na katowickiej stacji przy ul. Murckowskiej. Oznacza to, iż zanim pojazd taki wyruszy na trasę w Tychach, będzie musiał odbyć podróż bez pasażerów z Tychów do Katowic i z powrotem, by zatankować paliwo. Całkowite wypełnienie zbiornika autobusu ponad trzydziestoma kilogramami wodoru trwa od 15 do 20 minut, ale jadąc do stacji H2 i wracając do Tychów, pojazd bezproduktywnie (tj. nie przewożąc pasażerów) spala zatankowany wodór.

Zapytaliśmy, jak docelowo

z problemem tankowania zamierza poradzić sobie (obecny na konferencji) Wojciech Harmansa, prezes PKM Tychy. Usłyszeliśmy, iż teoretycznie istnieją cztery możliwości tankowania tyskich wodoroautobusów w Tychach. Po pierwsze umożliwiają to specjalne cysterny dowożące wodór w wyznaczone miejsce, po drugie można postawić stację modułową ze zbiornikiem H2; trzecim rozwiązaniem może być skorzystanie z urządzenia pozwalającego otrzymać wodór z wody, po czwarte można wybudować własną, stałą stację H2.

Jak poinformował nas

Michał Kasperczyk, rzecznik prasowy PKM Tychy, tyskie autobusy wodorowe, będą obsługiwały linie: 2, 21, 137, 273, 696, ale dopiero od marca br. Na razie kontynuowane jest szkolenie kierowców.

W drodze powrotnej

z Katowic do Tychów wodoroautobus znowu samoistnie się zatrzymał. Jak usłyszeliśmy – znowu przekroczył 80km/h. Przedstawiciel producenta powtórnie przeprowadził procedurę uruchomienia.

Zdzisław Barszewicz

Idź do oryginalnego materiału