Dzięki takim badaniom zapobiegliśmy wielu awariom – mówi rzecznik firmy Veolia Paweł Zbiegniewski. Warszawska spółka ciepłownicza prowadzi badania nad miejską siecią z lotu ptaka.
W tym tygodniu nad Warszawą odbył się lot z kamerami termowizyjnymi. Jak mówi Zbigniewski, to jedna z najskuteczniejszych metod badania trudno wykrywalnych lub potencjalnych wycieków i podwyższonej temperatury.
– Dzięki obrotowi, który był robiony rok temu, wykryliśmy ponad sto potencjalnych miejsc awaryjnych, które pewnie, tak czy owak, byśmy wykryli, tylko nie wiadomo, czy w czasie awarii, czy przy pomocy innych narzędzi detekcyjnych, bo tych mamy dużo więcej. Mamy też drona z kamerą termowizyjną, robota, który wjeżdża do kanałów, w których są instalacje rur ciepłowniczych, więc to jest suma wszystkich naszych doświadczeń – dodaje Zbigniewski.
Ponad 30 proc. mniej awarii
Dzięki takim testom liczba awarii ciepłowniczych w stolicy spadła o 34 proc., jak tłumaczy Zbiegniewski
– Te wycieki są czasami mikroszczelinami. W przypadku dużych różnych temperatur, jakie mieliśmy w styczniu, lutym, na zewnątrz było choćby minus 20 stopni, a woda, która wtedy była parą wodną dostarczająca ciepło, miała 120 stopni, więc wtedy te materiały, z których są zbudowane nasze ciepłociągi, mają też różną odporność. Po prostu to jest zapobieganie zamiast leczenia – wyjaśnia rzecznik.
Badania będą teraz analizowane. Wyniki poznamy za kilka miesięcy.

2 godzin temu











