Koncert odbył się 4 września.- W moim odczuciu był to bardzo udany koncert, stojący na wysokim poziomie. LeBurn Maddox, który wystąpił podczas wydarzenia, od lat należy do wybitnych przedstawicieli gatunku muzycznego, jakim jest blues. W jego twórczości można odnaleźć również muzykę rockową, rozrywkową oraz jej korzenie - mówi Jarosław Michaluk, organizator wydarzenia i prezes Bialskopodlaskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Koncert był bardzo emocjonujący i został bardzo pozytywnie odebrany przez publiczność. Świadczy o tym chociażby jego zakończenie i kilka bisów. Publiczności bardzo podobało się to, co zostało
zaprezentowane.Utwory były bardzo zróżnicowane. Oprócz czystego bluesa były wykonywane różnego rodzaju fuzje z innymi stylami muzycznymi. Do bluesa dodawane były elementy soulu, funky, a choćby reggae. Oprócz utworów stricte bluesowych pojawiły się także kompozycje innych wykonawców, bardziej związanych z muzyką rozrywkową. Zabrzmiał między innymi utwór Steviego Wondera „Superstition”, zagrany w bardzo interesującej, własnej aranżacji zespołu. Pojawił się również „Fire” Jimiego Hendrixa. LeBurn Maddox nie kryje inspiracji muzyką Jimiego Hendrixa i bardzo ceni tego gitarzystę.Podczas koncertu zabrzmiały również kompozycje LeBurna Maddoxa, do których napisał także słowa. Prawie wszystkie prezentowane utwory miały charakter wokalno-instrumentalny. - Uważam, iż był to bardzo udany wieczór muzyczny na wysokim poziomie. jeżeli chodzi o muzykę bluesową, było to wydarzenie dużej rangi - zaznacza Jarosław Michaluk. LeBurn Maddox koncertuje po całym świecie. Od kilku lat mieszka w Wielkiej Brytanii i występuje głównie w Europie. Do Białej Podlaskiej przyjechał po raz pierwszy. - Bardzo się cieszę, iż to właśnie my zaprosiliśmy tego wybitnego i charyzmatycznego artystę. Artysta był bardzo zadowolony z pobytu. Jest bardzo pogodnym człowiekiem. Blues często kojarzy się ze smutkiem, ponieważ powstawał w czasie niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Była to muzyczna reakcja na cierpienie ludzi, która trzymała ich przy życiu i dodawała im euforii życia. Później blues zaczął zmierzać również w stronę bardziej radosnych klimatów. Pojawiało się w nim także smutne granie i użalanie się nad własnym losem, które było swego rodzaju katharsis. o ile ktoś poprzez śpiewanie tej muzyki mógł ponarzekać na swój los, później stawał się radośniejszy - wskazuje Jarosław
Michaluk.Koncert, który odbył się w Białej Podlaskiej, adekwatnie nie miał w sobie nic ze smutku. Były to radosne utwory. choćby te wolniejsze miały w sobie duży ładunek pozytywnych emocji i radosny przekaz. LeBurn Maddox podczas koncertu żartował i słownie zabawiał publiczność, co było bardzo dobrze odbierane. Publiczność świetnie się bawiła, nagradzała brawami solówki oraz poszczególne utwory.