– Co tu dużo mówić, to był szalony dzień. Chyba nikomu nie trzeba udowadniać, iż było ekstremalnie upalnie i rekordowo, bo każdy odczuł to na własnej skórze. Żar lał się z nieba, a wartości notowane na termometrach były wręcz niewiarygodne – relacjonuje Paweł Reducha z Info Meteo LU - Biała Podlaska, lokalny meteorolog prowadzący Bialską Stację Meteorologiczną przy ulicy Powstańcó
w.To właśnie tam, w profesjonalnej klatce meteorologicznej na standardowej wysokości dwóch metrów, w poniedziałek o godzinie 13:42 odnotowano dokładnie 38,0°C. Choć to pomiar z prywatnej stacji, został przeprowadzony w pełni profesjonalnie i zgodnie ze sztuką. Nowy wynik bezlitośnie zmiażdżył dotychczasowy oficjalny rekord absolutny dla Białej Podlaskiej z 1959 roku, który wynosił 36,5°C – temperatura podlaskiego bieguna ciepła wzrosła więc aż o 1,5 stopnia. Jeszcze bardziej porażający okazał się pomiar bezpośrednio przy gruncie. Na wysokości 5 centymetrów temperatura osiągnęła piekielne 44,1°
C.Gwałtowne anomalie pogodowe z ostatnich miesięcy idealnie obrazuje jeszcze jedna statystyka, na którą uwagę zwraca Paweł Reducha. Po poniedziałkowym rekordzie roczna amplituda temperatury powietrza dla Białej Podlaskiej wzrosła do zatrważających 65,5°C. Przypomnijmy, iż najniższą wartość w tym roku odnotowano w lutym, kiedy mróz ścisnął do -27,5°
C.Czytaj też: Czarny kwiecień w regionie. „To nie przymrozek, to wroź”Historyczna fala upałówEkstremalne wartości zarejestrowano w poniedziałek praktycznie na wszystkich stacjach w województwie lubelskim i na wschodzie kraju. Poza Zamościem i Ciciborem, granica 38 stopni Celsjusza pękła niemal wszędzie. Dotychczasowe historyczne maksima odeszły w niepamięć:Terespol: termometry pokazały równe 38,0°C, bijąc dotychczasowy rekord z 2015 roku (36,2°C).Cicibór: tam słupki rtęci zatrzymały się na kilka niższym, ale wciąż potężnym wyniku 37,4°C.Lublin: odnotowano 38,0°C, podczas gdy dotychczasowe maksimum wynosiło 35,3°C (z 2012 roku).Zamość: stacja zarejestrowała 37,7°C, poprawiając rekord z 2015 roku o pełne dwa stopnie (było 35,7°C).Obecna fala gorąca, wywołana napływem zwrotnikowych mas powietrza, jest oficjalnie najsilniejszą w historii ogólnokrajowych pomiarów. Choć mamy dopiero początek lata, w skali kraju pękł właśnie przedwojenny, ogólnopolski rekord wszech czasów. Do tej pory za najgorętszy dzień w historii polskiej meteorologii uznawano 29 lipca 1921 roku, kiedy to w Prószkowie (województwo opolskie) termometry wskazały niewiarygodne 40,2°C. Ten historyczny wynik przeszedł jednak do przeszłości. Według najnowszych, napływających na bieżąco danych telemetrycznych i operacyjnych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w zachodniej części kraju bariera ta została bezlitośnie zmiażdżona. Oficjalne stacje synoptyczne zaraportowały wartości, jakich w Polsce nigdy wcześniej nie widziano – w Toruniu słupki rtęci pokazały porażające 40,3°C, natomiast w Słubicach odnotowano absolutny ogólnokrajowy rekord na poziomie aż 40,5°
C.Rzeczniczka IMGW, Agnieszka Prasek, podkreśla w oficjalnych komunikatach, iż tak ekstremalny przebieg zjawisk atmosferycznych bezpośrednio wpisuje się w długofalowy, niepokojący proces globalnych zmian klimatycznych. Coraz wyższa temperatura Ziemi oraz oceanów sprawia, iż warunki pogodowe stają się skrajnie zmienne i nieprzewidywalne. Choć ostateczne potwierdzenie nowych maksimów nastąpi po pełnej weryfikacji danych ze wszystkich stacji, synoptycy już teraz ostrzegają, iż przed nami wyjątkowo upalne i suche lato, które regularnie będzie przeplatane tak gwałtownymi, anomalnymi falami gorąca.