Jazda komunikacją bez ważnego biletu dla jednych pasażerów jest niewyobrażalna, dla innych stała się stylem życia. Nie wiadomo tylko, kto w tej sytuacji jest przysłowiowym frajerem. Ten, który się miga od zapłacenia biletu, czy ten, za pomocą którego gapowicz ma czym jechać…
Jazda na gapę
Powody jeżdżenia na gapę są różne. Unikanie opłaty za przejazd, zapominalstwo, brak opłacalności zakupu biletu do przejechania kilku przystanków, beztroska, ale także styl życia oparty na ryzyku i dreszczyku emocji. Wśród gapowiczów powstała choćby „kultura unikania odpowiedzialności”, czyli miejski system wzajemnego ostrzegania przed „kanarami”. Jednak kultura bezkarnej jazdy zaczyna przegrywać ze skuteczną windykacją.
– To jest niewyobrażalne. Zawsze kasuję bilet, nie dlatego, iż nie lubię się denerwować, tylko dlatego, iż tak trzeba. – Komunikacja powinna być darmowa dla tych, którzy w Warszawie płacą podatki. – Bo bez biletu to trzeba umieć jeździć. Dał się złapać? Nie no, przecież po kontrolerach to od razu widać, iż to kanary – piszą mieszkańcy.
Czytając komentarze mieszkańców można dorzucić do powodów jazdy na gapę jeszcze jeden – przyzwolenie społeczne.
| Spośród 185 tys. gapowiczów, którzy zostali złapani w ubiegłym roku, większość od razu zapłaciła tzw. opłatę dodatkową za brak biletu. Są jednak rekordziści w Warszawie migający się od opłat od lat. Jeden z nich ma na swoim koncie 125 wezwań. Pierwsze dostał 16 lat temu… Jest zadłużony na ponad 69 tys. zł. |
Czy praca kontrolera biletów jest łatwa? Co o swojej pracy mówią sami „kanarzy”?
– To nie o to chodzi, iż my tylko wychodzimy na to miasto tylko po to, żeby zapolować na gapowicza. Słyszymy: zapomniałem, nie wiedziałem, ja tylko przez telefon, jeden przystanek tylko. (…) na początku swojej drogi w tej pracy miesiąc spędziłem na zwolnieniu, w metrze mnie pasażer zaatakował, skończyłem ze stawami skręconymi. (…) Na nasz zawód ludzie w nerwach różnie reagują. Wiadomo, iż rdzeniem naszej pracy niestety jest karanie ludzi. (…) Każdy człowiek ma zupełnie inną reakcję na to.
Praca kontrolera biletów nie należy do wdzięcznych, trzeba mieć dużą odporność na wyzwiska padające ze strony gapowiczów. Sytuacja, w której dostaje się mandat, z pewnością nie należy do przyjemnych, jest jednak bardzo prosta metoda na to, by jej uniknąć – skasowanie biletu.
Od lutego br. pasażerowie Warszawskiego Transportu Publicznego słyszą w pojazdach, zatrzymujących się na wybranych przystankach komunikat: „Możliwa kontrola biletów”.
– Nie chcemy straszyć naszych pasażerów! Wręcz przeciwnie – chcemy przypomnieć, iż warto kupić i skasować lub aktywować bilet, aby spokojnie podróżować i nie denerwować się, widząc wsiadających do pojazdu kontrolerów – wyjaśniła Katarzyna Strzegowska, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego.
Komunikat nie oznacza, iż rozpoczyna się kontrola biletowa.
Jazda na gapę się nie opłaca
Brak biletu grozi mandatem (tzw. opłatę dodatkową za brak biletu) w wysokości 266 zł w przypadku braku biletu i 196 zł w przypadku braku uprawnień do ulgi, jeżeli opłaty zostaną wniesione po 7 dniach od otrzymania kary.
Mandat opłacony od razu u kontrolera zostanie pomniejszony i wyniesie 159,60 zł (w przypadku braku biletu) zł i 117,60 zł (w przypadku braku uprawnień do ulgi).
Jeśli uiścimy opłatę do 7 dni od momentu wystawienia go – kara wyniesie 186,20 zł (w przypadku braku biletu) i 137,20 zł (w przypadku braku uprawnień do ulgi).
OM
Foto: ZTM
gazeta Mieszkaniec
Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy

1 tydzień temu


![Ważna inwestycja drogowa w gminie Rzekuń. Mieszkańcy czekali wiele lat [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/pod2.jpg)







![[FOTO] Ogromne utrudnienia na S-1! Samochód ciężarowy uderzył w barierki](https://img.bielskiedrogi.pl/2026/06/tir_b433.jpeg)



