To już mecz numer cztery o mistrzostwo Polski. PlusLiga, sezon 2025/2026. Lublin, Hala Globus. Miejsce, które w ostatnich miesiącach widziało wszystko. Od euforii po ból. Od dominacji po walkę o przetrwanie.
Do rywalizacji o złoty medal przystąpiły dwa zespoły, które przejęły pałeczkę od hegemonów ostatnich lat. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i JSW Jastrzębski Węgiel oddali tron, a do gry weszły nowe siły. Bogdanka LUK Lublin i CMC Aluron Warta Zawiercie. Powtórka finału sprzed roku, ale z nową historią do napisania.
I tak jak poprzednio, z pozycji lekkiego faworyta ruszało Zawiercie. Nie tylko dlatego, iż od 2 stycznia nie poniosło porażki. Także dlatego, iż w Lublinie hala Globus momentami zamieniała się w szpital polowy. Kontuzje, rotacje, niepewność.
Pierwszy mecz w Zawierciu tylko to potwierdził. Lublin nie dojechał mentalnie. Został znokautowany.
Drugi mecz w Lublinie? Początek identyczny. Set dla Zawiercia. I wtedy wydarzyło się coś, co nazywamy pięknem sportu.
Bogdanka jak stary, zmęczony mistrz, chwiejący się na nogach. Czekający na ostateczny cios. I nagle unik. Jak bokser. Siłą woli. Potem cios. I kolejny. I jeszcze jeden. Zwycięstwo przyszło w bólu, w trudzie, w walce o każdy punkt. Ale nikt nie obiecywał, iż będzie łatwo.
To jest mentalność wojownika. Tego nie da się nauczyć z podręcznika.
Wilfredo León. Marcin Komenda. Mateusz Malinowski.
Ludzie, którzy nie uciekają. Ludzie, którzy wchodzą w ogień.
Kiedyś o Andrzeju Szarmachu, legendarnym napastniku drużyny Kazimierza Górskiego mówiono, iż wkłada głowę tam, gdzie inni boją się włożyć nogę. Dziś ta trójka zrobiła dokładnie to samo. I poprowadziła swój zespół do zwycięstwa.
W Zawierciu role się odwróciły. To Bogdanka dyktowała warunki. To Aluron był oszołomiony. Jakby ktoś zabrał im scenariusz, który mieli już w głowie.
Miało być odwrotnie.
Skończyło się 3:0. Po meczu Mateusz Malinowski powiedział jedno zdanie: „serce mistrza dalej bije”. I w tym zdaniu jest wszystko. Charakter. Wiara. Tożsamość drużyny z Lublina.
I teraz pytanie, które wisi nad Globusem.
Czy w środę aktualny mistrz Polski potwierdzi swoją wyższość? Czy Bogdanka LUK Lublin zamknie tę historię przed własną publicznością?
Czy jednak marzenia drużyny Michała Winiarskiego okażą się silniejsze? Czy CMC Aluron Warta Zawiercie podniesie się po nokaucie i doprowadzi do decydującego starcia w Sosnowcu?
Jako Zielony Trener powiem jedno:
To nie będzie już mecz o taktykę. To będzie mecz o głowę. O serce. O to, kto jeszcze ma w sobie paliwo, kiedy organizm mówi „dość”.
Bo mistrzostwa Polski nie wygrywa się tylko umiejętnościami.
Wygrywa się je charakterem. LUBLIN HALA GLOBUS ŚRODA GODZINA 20.00













