Wisła Kraków przegrała z Odrą w Opolu 1:2 i żegna się z Pucharem Polski już w 1/32 finału. – Trzeba się gwałtownie otrząsnąć i jak najszybciej zapomnieć, żeby sportową złość i rozczarowanie przełożyć na dobrą pracę w treningu i na dobrą grę – zapowiada trener Mariusz Jop.
Wisła w Opolu prowadziła i wydawało się, iż jest na dobrej drodze do awansu. Po pół godzinie Marko Bozić otrzymał jednak czerwoną kartkę i sytuacja się skomplikowała.
– Myślę, iż dwie sekundy przed tą kartką był ewidentny faul na nim. Oczywiście to nie usprawiedliwia jego zachowania, absolutnie – zaznacza Jop.
Wisła przespała pierwszy kwadrans po przerwie. Dała sobie strzelić dwa gole, których już do końca nie była w stanie odrobić.
– Mieliśmy też swoje szanse, więc na pewno jest to bardzo bolesna porażka. Jeszcze dobrze nie weszliśmy w Puchar Polski, a już z niego odpadamy, więc jesteśmy bardzo niezadowoleni po tym, co dzisiaj pokazaliśmy na boisku – przyznaje Jop.
– Teraz najważniejsze jest, żeby tą złość piłkarską przełożyć na pracę. I na adekwatną reakcję w następnym meczu. W tę stronę chcemy pójść, bo to jest piłka nożna. Takie mecze się niestety zdarzają. Dzisiaj jesteśmy rozczarowani, natomiast wiemy, iż za chwilę gramy kolejny mecz i tu trzeba się jak najszybciej wyczyścić, o ile chodzi o negatywne emocje – dodaje.
W następnym meczu Wisła w niedzielę zmierzy się w Kielcach z Koroną. Tymczasem dziś w Pucharze Polski Cracovia zmierzy się na wyjeździe ze Zniczem Pruszków (godz. 17:30), a jutro Wieczysta w Świdniku z Avią (godz. 14:30).

1 godzina temu














