Starzenie się na wsi i w mniejszych miejscowościach bywa tematem stereotypów. Często maluje się obraz seniora jako osoby wycofanej z życia społecznego, spędzającej czas wyłącznie w domu lub przydomowym ogródku. Jak ta rzeczywistość wygląda w gminie Gdów? Codzienność starszych mieszkańców to splot rozwijającej się oferty kulturalno-integracyjnej z prozą życia codziennego na terenach wiejskich, gdzie odległość od centrum bywa kluczową przeszkodą.
Największym plusem dla aktywnych seniorów w gminie jest bez wątpienia Gdowski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Skupia on blisko setkę słuchaczy, oferując im regularne wykłady w Centrum Kultury w Gdowie oraz na przykład w filii w Czyżowie. Emeryci nie mają czasu w nudę – kalendarz pęka w szwach od zajęć tanecznych w remizie OSP, gimnastyki w lokalnym klubie fitness czy wyjazdów na basen.
Dodatkowo gmina zaangażowała się w program Ogólnopolskiej Karty Seniora, dystrybuując setki lokalnych, gdowskich edycji tego dokumentu. Karta pozwala starszym mieszkańcom korzystać ze zniżek w okolicznych kawiarniach, salonach fryzjerskich czy wybranych punktach medycznych. Dla osób schorowanych Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Gdowie zabezpiecza z kolei opiekę poprzez programy celowe, takie jak na przykład „Korpus Wsparcia Seniorów”
„Przejście na emeryturę było dla mnie szokiem, bałam się pustki. Zapisałam się jednak na UTW i nagle okazało się, iż mam więcej znajomych niż w pracy! Gimnastyka, co dwa tygodnie interesujący wykład, wyjazdy do teatru czy do Kuter Portu. Czuję, iż żyję, a karta seniora faktycznie pomaga zaoszczędzić parę groszy u fryzjera czy w aptece.” – mówi
mieszkanka Gdowa.
Medal ten ma jednak drugą, znacznie ciemniejszą stronę. Życie seniora w centrum Gdowa różni się diametralnie od życia na obrzeżach gminy, która składa się z aż 29 sołectw. Dla osób starszych, które nie prowadzą samochodu, a mieszkają w mniejszych miejscowościach, barierą nie do pokonania staje się transport zbiorowy. Likwidacja kolejnych połączeń busowych i rzadsze kursy sprawiają, iż dotarcie do ośrodka zdrowia, apteki czy na wspomniane zajęcia kulturalne bywa logistycznym koszmarem.
Kolejnym minusem podnoszonym w debatach publicznych jest utrudniony dostęp do lekarzy specjalistów na miejscu oraz niedobór wiejskich świetlic w poszczególnych sołectwach, przez co seniorzy z mniejszych wiosek, bez wsparcia rodziny, bywają skazani na przymusową izolację w czterech ścianach.
„Wszystko pięknie wygląda, jak się mieszka blisko rynku w Gdowie. Ja mieszkam kilka kilometrów dalej. Kiedyś bus jeździł regularnie, teraz wycięli większość kursów, zwłaszcza w weekendy. Jak ma się zdrowie i samochód, to w gminie jest co robić. Ale jak człowiek zostaje sam, nogi odmawiają posłuszeństwa, a rodzina pracuje w Krakowie, to ta cała kultura staje się niedostępna. Do lekarza muszę prosić sąsiada, bo autobusem nie mam jak dojechać.” – mówi Pan Jan (76 lat), mieszkaniec jednego z okolicznych sołectw.
Obraz życia seniora w gminie Gdów nie jest jednowymiarowy. Z jednej strony gmina oferuje nowoczesne, aktywne formy spędzania czasu. Z drugiej strony infrastruktura transportowa i opiekuńcza na obszarach oddalonych od centrum wciąż wymaga sporych nakładów, by skutecznie przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu najstarszych mieszkańców. Ostatecznie jakość jesieni życia w Gdowie zależy od dwóch czynników: własnego zdrowia oraz miejsca zamieszkania na mapie gminy.