Bocheńczak nie ma wolnych weekendów. Wczoraj Wzgórze Lasoty, dziś Kurdwanów

4 dni temu

Kampania prezydencka w Krakowie rozpędziła się jak luxtorpeda, a Bartosz Bocheńczak nie zwalnia tempa. Kandydat kontynuuje swój maraton po krakowskich dzielnicach. Wczoraj był na Wzgórzu Lasoty, dziś rusza na Kurdwanów. Wolnych weekendów w jego kalendarzu na razie nie widać.

Wczorajszy festyn na Wzgórzu Lasoty był kolejnym przystankiem na kampanijnej mapie Bartosza Bocheńczaka. Tym razem kandydat pojawił się w Podgórzu, gdzie rozmawiał z mieszkańcami zarówno o codziennych problemach dzielnicy, jak i o pomysłach dotyczących przyszłości całego Krakowa.

Dużo rozmów o codziennych problemach, o tym, co w Krakowie trzeba zmienić, ale też o pomysłach na przyszłość naszego miasta – podsumował spotkanie Bocheńczak.

Kampania od dzielnicy do dzielnicy

W jego kampanii wyraźnie widać postawienie na bezpośrednie spotkania. Zamiast ograniczać aktywność do konferencji prasowych i mediów społecznościowych, Bocheńczak zapowiada odwiedzenie wszystkich krakowskich dzielnic.

– Właśnie po to objeżdżamy wszystkie dzielnice – żeby rozmawiać, słuchać i być blisko spraw mieszkańców – podkreślił po sobotnim spotkaniu.

W praktyce oznacza to, iż kandydat nie ma w tej chwili wielu wolnych weekendów. Kolejne soboty i niedziele wypełniają mu festyny, rozmowy z mieszkańcami i następne punkty kampanijnego objazdu miasta.

Dziś kolejny przystanek – Kurdwanów

Już dziś, w niedzielę 16 sierpnia, Bocheńczak ma pojawić się w Parku Kurdwanów. Początek spotkania zaplanowano na godz. 13.00.

Kandydat zastrzegł jednak, iż może dotrzeć z niewielkim opóźnieniem. Rano ma bowiem pojawić się jeszcze w programie „Republiki”.

Mogę dotrzeć z niewielkim opóźnieniem, ale będę na pewno – zapowiedział.

Po Wzgórzu Lasoty przychodzi więc czas na Kurdwanów, a kampanijny kalendarz Bocheńczaka coraz wyraźniej pokazuje przyjętą strategię: jak najwięcej obecności w dzielnicach i bezpośrednich rozmów z mieszkańcami. W kolejnych tygodniach takich spotkań można spodziewać się jeszcze więcej.

(zdj. FB Bartosz Bocheńczak)

Idź do oryginalnego materiału