Spotkania z drużynami broniącymi się przed spadkiem, czyli często schowanymi za podwójną gardą nigdy nie należą do łatwych, ale mimo to Górnik w Łodzi mógł pokusić się o komplet punktów. I o ile w pierwszej połowie zabrakło jakości w wykończeniu, o tyle w drugiej części meczu Zabrzanie wdali się w siłowa walkę z rywalem, a okazji do zdobycia gola było jak na lekarstwo. Na jakie noty zasłużyli poszczególni piłkarze?
Marcel Łubik (6,25) - przez ponad 70 min. praktycznie bezrobotny, bo Widzew do tego momentu nie oddał ani jednego strzału na jego bramkę. Kiedy próba się pojawiła, to też nie była z gatunku tych, przy których serce golkipera Górnika musiało zabić mocniej. Reprezentant Polski do lat 21 próbował dalekich zagrań nogą, ale trzeba przyznać, iż ich jakość pozostawiała wiele do życzenia i piłka rzadko trafiała do jego kolegów.
Paweł Olkowski (7,0) - na nierównym boisku w Łodzi boczny obrońca Górnika nie wyglądał już tak dobrze jak w meczu z Rakowem Częstochowa. Konieczność ciągłego poprawiania piłki do zagrania, powodowała, iż dynamiki w grze było zdecydowanie za mało. Zdarzały się też kłopoty z przyjęciem, które powodowały, iż ciśnienie wzrastało, ale na całe szczęście obyło się bez poważnych błędów i realnego zagrożenia pod bramką Zabrzan. raz próbował uderzać na bramkę przeciwnika, ale piłka poszybowała obok słupka.
Rafał Janicki (7,25) - podobnie jak w przypadku Olkowskiego, kilka razy piłka nieprzyjemnie zatańczyła i nie do końca została zagrana tak jak powinna, ale finalnie obyło się bez większych błędów. Brakowało precyzji w pojedynczych zagraniach i piłka zbyt często lądowała na aucie.
Josema (7,25) - kolejny solidny mecz hiszpańskiego stopera, który stanowi w ostatnich tygodniach z "Generałem" Janickim parę najbardziej solidnych obrońców w lidze. Pokazał, iż umie grać pod presją rywala, dobrze rozgrywał piłkę. Podobnie jak u partnera ze środka defensywy momentami brakowało precyzji przy wyprowadzaniu piłki.
Erik Janża (7,0) - nie mając zbyt kłopotów z szarżującym skrzydłowym Widzewa chętnie podłączał się do akcji ofensywnych Górnika. Raz ładnie dograł do Sondre Lisetha, który zgrywał do z kolei do Chłania.
Patrik Hellebrand (6,50) - zabezpieczał swoich kolegów z obrony i zaliczył kilka istotnych przechwytów. Mniej go było w fazie kreacji, ale tez Górnik starał się gwałtownie uruchamiać skrzydła i piłka nie często wracała do środka/.
Lukas Sadilek (6,25) - sporo biegał i starał się w każdym miejscu boiska gdzie znajdowała się piłka, ale tym razem nie udało się przekuć występu w konkretne liczby. Raz oddawał strzał na bramkę po rykoszecie, ale znajdował się na pozycji spalonej, wiec choćby w przypadku zdobycia gola nie byłby on zaliczony.
Lukas Ambros (5,75) - wobec agresywnie grającego przeciwnika nie miał zbyt wiele okazji do zaprezentowania swoich wysokich umiejętności technicznych. Kiedy już z kolei szukał wolnych przestrzeni, to koledzy nie zawsze dobrze odczytywali jego intencje.
Maksym Chłań (7,50) - w pierwszej połowie Chłań błyszczał, a jego przeciwnicy kiedy tylko zbliżał się z piłką byli pełni trwogi. Szczególnie Samuel Kozlovsky, który pojawił się na murawie w miejscu kontuzjowanego Christophera Chenga, ale był przez piłkarza Górnika niemiłosiernie ogrywany. Po koronkowej akcji Chłań oddawał też strzał lewa nogą na bramkę, ale był zbyt słaby by zaskoczyć Bartłomieja Drągowskiego. Przy kolejnej próbie trafił prosto w bramkarza Łodzian. Po przerwie skrzydłowy Zabrzan zniknął, nie mając już tyle miejsca co wcześniej i będąc ostro traktowanym przez piłkarzy rywala.
Sondre Liseth (6,25) - trudna walkę musiał stoczyć Norweg, bo każdy z trzech środkowych obrońców rywala był sporej postury i miał sporo siły. Na zbyt wiele przeciwnikom pozwalał tez arbiter, Karol Arys, przez co Liseth niejednokrotnie ulegał nieprzepisowo grającym rywalem. Praktycznie bez szansy na zdobycie gola, skupiał się na zbieraniu piłek i rozrzucaniu po kolegach, ale wszystko to działo się w sporej odległości od bramki Widzewa.
Ondrej Zmrzly (5,75) - Dobrym występem w drugiej połowie meczu z Rakowem wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce, ale w Łodzi grało mu się już zdecydowanie trudniej. W fazie defensywy stawał się piątym obrońcą i dzięki temu Widzew nie miał pomysłu jak sforsować zasieki obronne Górnika.
Zmiennicy
Yvan Ikia Dimi (3,75) od 66' za Zmrzlego - kolejny nieudany występ Francuza. Sporo strat i niedokładności spowodowało, iż Górnik nie tylko nie mógł wyprowadzić ataku, ale też był narażony na akcje ofensywne rywala.
Jarosław Kubicki (NS) od 76' za Sadilka -grał zbyt krótko.
Brandon Domingues (NS) od 81' za Chłania - grał zbyt krótko.
Paweł Bochniewicz (NS) od 82' za Josemę - grał zbyt krótko.
Kogut meczu - Maksym Chłań - skrzydłowy z Żytomierza był głównym motorem napędowych akcji ofensywnych Górnika w meczu z Widzewem Łódź. Zwłaszcza w pierwszej połowie napędzał grę Trójkolorowych z przodu i samemu mógł dwukrotnie trafić do siatki. Kolejny bardzo dobry występ Ukraińca w barwach drużyny z Roosevelta, którym przybliża się do nominacji w plebiscycie na "Koguta Marca"!
Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: Roosevelta81.pl

















