Według doniesień medialnych ponad 16 tysięcy kibiców zrezygnowało już z zakupionych biletów, deklarując bojkot mundialu rozgrywanego na amerykańskiej ziemi. Powód? Sprzeciw wobec działań administracji prezydenta Donalda Trumpa, zwłaszcza w obszarze polityki imigracyjnej i bezpieczeństwa.

Dla wielu zagranicznych fanów USA przestały być postrzegane jako bezpieczne i gościnne miejsce. W mediach społecznościowych pojawiają się wpisy, w których kibice otwarcie piszą o obawach przed zatrzymaniami, agresywnymi działaniami służb federalnych czy brakiem ochrony praw obywatelskich. Jednym z głośniejszych głosów był libański dyplomata Mohamad Safa, który publicznie ogłosił rezygnację z biletów, twierdząc, iż „Stany Zjednoczone nie są dziś bezpiecznym krajem do odwiedzania”.
Oliwy do ognia dolały kontrowersyjne działania federalnych służb imigracyjnych, w tym głośne i tragiczne przypadki użycia broni przez agentów ICE. Krytycy wskazują, iż takie wydarzenia stoją w jaskrawej sprzeczności z ideą mundialu jako święta radości, różnorodności i wspólnoty.
Hashtag zamiast hymnu
W sieci coraz częściej pojawia się hasło #BoycottWorldCup2026. Aktywiści, politycy i organizacje praw człowieka apelują do FIFA o zajęcie stanowiska, a choćby o ponowne rozważenie roli Stanów Zjednoczonych jako gospodarza. Human Rights Watch i Amnesty International zwracają uwagę na militaryzację przestrzeni publicznej i ryzyko naruszeń praw obywatelskich podczas turnieju.
Szczególne kontrowersje wzbudziło także przyznanie Donaldowi Trumpowi FIFA Peace Prize, co wielu uznało za symboliczny policzek wymierzony idei pokoju i dialogu.
FIFA uspokaja, ale nie wszystkich
Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej próbuje gasić pożar. Zapowiedziano m.in. program FIFA PASS, który ma ułatwić procedury wizowe i wjazd do USA dla kibiców z zagranicy. Na razie jednak inicjatywa ta nie zatrzymała fali krytyki ani rezygnacji z biletów.

2 godzin temu













