Borsuki, Abramsy i K2 na Wisłostradzie. Polska pokazuje lądową siłę

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Borsuki, Abramsy i K2 na Wisłostradzie. Polska pokazuje lądową siłę


Na warszawskiej Wisłostradzie 15 sierpnia o godz. 12:00 ruszyła lądowa defilada Wojska Polskiego. Pokazano m.in. Borsuki, Abramsy, K2, Leopardy, Kraby, K9, Patrioty, HIMARS-y i Homary-K. Dla Polaków to czytelny sygnał: bezpieczeństwo kosztuje, ale bez siły państwo zostaje petentem.

Wisłostrada jako pokaz realnej modernizacji

Lądowa część defilady z okazji Święta Wojska Polskiego stała się przeglądem sprzętu, który w ostatnich latach zmienia polską armię. Jak podał Defence24, przez Wisłostradę przejechały bojowe wozy piechoty Borsuk, czołgi Leopard 2PL, K2GF i M1A2 SEPv3 Abrams, wyrzutnie Homar-K i HIMARS, systemy Patriot, armatohaubice Krab i K9 oraz rozbudowana kolumna bezzałogowa.

To nie była zwykła parada sprzętu. W polskich warunkach każdy taki przejazd ma znaczenie polityczne i społeczne. Polacy widzą, gdzie idą wielkie pieniądze wydawane na armię. Widzą też skalę zaległości, które trzeba odrabiać po latach odkładania spraw obronnych na później.

Według oficjalnego programu MON defilada wojskowa rozpoczęła się o godz. 12:00 w Warszawie na Wisłostradzie, równolegle z paradą okrętów w Zatoce Gdańskiej. Resort obrony zapowiadał udział choćby kilku tysięcy żołnierzy sił zbrojnych i armii sojuszniczych w wydarzeniach na lądzie, w powietrzu i na morzu.

Liczby mówią więcej niż hasła

W komunikacie z 10 sierpnia MON podało, iż zabezpieczenie defilady i parady morskiej obejmuje ponad 9 tysięcy żołnierzy. W samej warszawskiej defiladzie miało bezpośrednio uczestniczyć około 1800 żołnierzy, a pokaz obejmował 300 pojazdów lądowych i ponad 60 statków powietrznych. Na morzu zapowiedziano ponad 20 jednostek.

Ten rozmach ma sens tylko wtedy, gdy za obrazem idzie zdolność bojowa. Borsuk jest ważny, bo polska piechota zmechanizowana potrzebuje nowego wozu, a nie muzealnego myślenia o wojnie. Abramsy, K2 i Leopardy pokazują ciężki komponent pancerny. Kraby i K9 przypominają, iż artyleria wróciła do centrum wojny lądowej. Rakiety, drony i obrona przeciwlotnicza są odpowiedzią na pole walki, które Rosja pokazała światu podczas agresji na Ukrainę.

Dlatego wcześniejsze teksty o tym, iż Wojsko Polskie rośnie w siłę, nie są abstrakcją. Za każdym takim zdaniem musi stać sprzęt, amunicja, szkolenie, produkcja, rezerwy i dowodzenie. Bez tego defilada pozostaje ładnym obrazkiem. Z tym staje się demonstracją odstraszania.

Polska potrzebuje własnego zaplecza

Najważniejszy wniosek z Wisłostrady dotyczy suwerenności. Nowoczesny sprzęt kupowany w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej czy w ramach programów sojuszniczych wzmacnia bezpieczeństwo Polski. Ale państwo poważne nie może zadowolić się rolą klienta. Musi budować serwis, produkcję, zapasy i kompetencje przemysłowe u siebie.

Polskie Kraby, Raki, Rosomaki, Pioruny i Borsuki są więc czymś więcej niż elementem defilady. Są sprawdzianem, czy modernizacja armii będzie również modernizacją polskiego przemysłu. o ile miliardy mają płynąć za granicę bez trwałego transferu umiejętności Polski, rachunek za bezpieczeństwo stanie się politycznie i gospodarczo cięższy.

Na Wisłostradzie pokazano także sprzęt sojuszniczy i elementy współpracy w ramach NATO. Sojusze są potrzebne. Trzeba je jednak traktować trzeźwo. Nikt nie będzie szanował państwa, które samo nie dźwiga ciężaru własnej obrony. Siła sojuszu zaczyna się od siły narodowej.

Pamięć 1920 roku i twardy realizm

Święto Wojska Polskiego nie jest przypadkową datą. 15 sierpnia przypomina Bitwę Warszawską, zwycięstwo nad bolszewicką nawałą i moment, w którym polska armia uratowała niepodległość. Dzisiejsze Borsuki, Abramsy, K2, Patrioty i drony trzeba oglądać właśnie przez ten pryzmat: wolność nie broni się sama.

Warto doczytać także praktyczny kontekst obchodów, bo defilada w Warszawie oznaczała konkretne zmiany w ruchu i organizacji miasta. Takie koszty są widoczne od razu. Prawdziwy koszt słabości widać dopiero wtedy, gdy jest już za późno.

Polska potrzebuje armii licznej, dobrze wyszkolonej, wyposażonej i zakorzenionej w narodowej wspólnocie. Defilada na Wisłostradzie pokazała kierunek. Teraz najważniejsze jest, by za tym obrazem szła konsekwencja: amunicja, produkcja, rezerwy i decyzje podejmowane w Warszawie, a nie pod dyktando cudzych kalendarzy.

Źródło: Defence24, Ministerstwo Obrony Narodowej, MON, komunikat z 10 sierpnia 2026 r.

Źródło: Defence24

Idź do oryginalnego materiału