O transfer Brandona Dominguesa działacze Górnika Zabrze zabiegali jeszcze wtedy, gdy piłkarz występował na Węgrzech i byli dla niego gotowi rozbić bank. Ostatecznie pomocnik trafił do beniaminka Primera Division z Oviedo, skąd po pół roku został wypożyczony na Roosevelta. Zderzenie Francuza z PKO BP Ekstraklasą jest na razie bolesne.
Domingues był piłkarzem, o którego pozyskanie Górnik Zabrze zabiegał jeszcze gdy francuski skrzydłowy grał w Debreceni VSC, gdzie był wiodącą postacią drużyny i jedną z gwiazd węgierskiej Nemzeti Bajnoksag. Dobre występy 25-latka nie uszły uwadze także wysłannikom Realu Oviedo, który ściągnął piłkarza do siebie. Po rundzie jesiennej spędzonej w Hiszpanii, której zawodnik nie mógł zaliczyć do udanych ostatecznie trafił na Roosevelta.
W pierwszych meczach rundy wiosennej PKO BP Ekstraklasy Brandon miał pewne miejsce w wyjściowym składzie. Zagrał 78. minut w meczu z Piastem Gliwice (2:1), w którym był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku i był bliski premierowego trafienia na polskich boiskach. Drugi mecz od początku zaliczył z Lechem Poznań (0:1), ale tam został zmieniony już w przerwie. W starciu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza (1:1) spędził na boisku czas od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego, w opinii kilku redakcji będąc najlepszym graczem spotkania. Z Pogonią Szczecin zagrał nieco ponad godzinę i nie wyróżnił się znacząco.
Dominguesa zabrakło w kadrze meczowej Trójkolorowych na Śląski Klasyk z GieKSą przy Nowej Bukowej (1:3). Skrzydłowy zmagał się z chorobą. W starciu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań wszedł na boisko na ostatnie 26 minut, by w kolejnych dwóch starciach z Motorem Lublin (0:0) i Rakowem Częstochowa (3:1) nie podnieść się z ławki rezerwowych. Zaliczył za to dziesięciominutowy epizod w spotkaniu z Widzewem Łódź oraz zagrał w pełnym wymiarze czasowym w meczu kontrolnym z Górnikiem II Zabrze, ale jego występ był bezbarwny.
Z pewnością po francuskim skrzydłowym wszyscy spodziewali się znacznie więcej. W rywalizacji o miejsce w składzie Trójkolorowych nie pomagały też skrzydłowemu dwie infekcje, których nabawił się w ciągu dwóch tygodni. - Brandon w ostatnich tygodniach był dwa razy chory, nie mógł trenować. Musiałem dać szansę innym zawodnikom, którzy walczyli o miejsce w składzie. W kilku ostatnich meczach postawiliśmy na innych skrzydłowych, którzy na ten moment dają nam więcej w dryblingu jeden na jeden - argumentuje Michal Gasparik, trener Górnika.
Francuz jest wypożyczony na Roosevelta do końca sezonu. Zabrzański klub ma opcję wykupu piłkarza z Oviedo, ale na ten moment w temacie nic nie pozostało przesądzone. - Do końca sezonu jeszcze daleka droga. Po zakończeniu rozgrywek siądziemy, zrobimy analizę z klubem i sztabem i wtedy podejmiemy decyzję - wyjaśnia szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

















