Na platformie X zostało zamieszczone nagranie z kamery samochodowej, która zarejestrowała przejazd ciągnika rolniczego z rozłożoną broną przez drogę pomiędzy Bystrzycą Dolną a Witoszowem w powiecie świdnickim. Talerze zerwały kilka krawężników budowanej na zlecenie gminy Świdnica ścieżki rowerowej. – Rolnik był u nas i tłumaczył tę sytuację. To nie było celowe działanie – zapewnia wójt Bartłomiej Strózik.
Screen X/bandycidrogowiW pierwszych dniach sierpnia opinię publiczna poruszyła informacja o rolniku, który celowo zaorał świeżo położony asfalt na drodze w Gliwicach-Ostropie. Zniszczenia zostały oszacowane na 200 tysięcy złotych.
12 sierpnia na platformie X zostało zamieszczone nagranie, na którym widać przejazd ciągnika rolniczego z rozłożoną broną po wąskiej drodze pomiędzy Witoszowem a Bystrzycą Dolną w powiecie świdnickim. W pewnym momencie cały skład zjeżdża na prawo, brona opada i zaczyna przewracać obrzeża budowanej właśnie ścieżki rowerowej. Opis na nagraniu wskazuje, iż brona została opuszczona celowo. Podnosi się chwilę później, gdy do rolnika zaczynają wymachiwać robotnicy. Rolnik nie zatrzymuje się, kontynuując jazdę środkiem drogi.
Sfrustrowany kierowca ciągnika celowo opuścił bronę talerzową na nowo budowanej ścieżce rowerowej, niszcząc wbetonowane krawężniki. Jazda z opuszczonym sprzętem była ewidentnie działaniem z premedytacją, mającym na celu dewastację infrastruktury. pic.twitter.com/DHJVngMbHU
— bandyci drogowi (@bandyci_drogowi) August 12, 2026
Nagranie wywołało szeroką dyskusję. W obronie rolnika stanął m.in. radny Rady Gminy Świdnica Jakub Szczypiński.
Nic się nie stało także zdaniem wójta Gminy Świdnica. – To sytuacja zupełnie przypadkowa. Rolnik zgłosił się do nas, potwierdził gotowość do zrekompensowania szkody, jeżeli ona faktycznie powstała. Działał w sposób absolutnie niecelowy, nieświadomy. Chodzi o kilka, nie wiem, czy może 5 obrzeży świeżo położonych na ławie fundamentowej. On mógł tego choćby nie poczuć. Wykonawca nie ma żadnych pretensji – mówi Bartłomiej Strózik.
Przepisy nie zezwalają na poruszanie się po drogach publicznych sprzętem rolniczym o szerokości większej niż 3 metry. Rozłożona brona często ma większą szerokość, co stwarza zagrożenie i blokuje drogę. Podczas wyjazdu na drogę publiczną brona powinna zostać złożona.
– Ja tego nie będę oceniał. Dla mnie ważne jest to, iż powstała jakaś taka nieprzyjazna atmosfera dla rolników. Jakby nie było, jesteśmy gminą wiejską. Myślę, iż gdyby nie sytuacja na Śląsku, gdzie rolnik zaorał asfalt, sytuacja przeszłaby bez echa. Natomiast, na fali tego, iż jest medialna taka akcja, zrobiło się niepotrzebnie głośno – mówi wójt.
– Inna rzecz, czy rolnik powinien poruszać się po drogach publicznych z rozłożonym sprzętem. Musimy mieć świadomość, iż czasem jest to przejazd kilkudziesięciu metrów z pola na pole i jakby cała procedura rozłożenia i złożenia sprzętu trwa długo. Musimy mieć zrozumienie dla ich ciężkiej pracy – dodaje Bartłomiej Strózik.
Gmina ani wykonawca nie złożyli zawiadomienia na policję.
Agnieszka Szymkiewicz

54 minut temu










