Brzmienie, które ma duszę. Adrian Younge na Warsaw Summer Jazz Days: "Nowa muzyka to dla mnie stare płyty, których nigdy wcześniej nie słyszałem"

1 godzina temu

Złota era i misja "Jazz Is Dead"

Choć muzyka Younge’a brzmi niezwykle świeżo, jego największą inspiracją pozostaje okres od 1968 do 1973 roku. To właśnie te lata uważa za "złotą erę".

– Zawsze powtarzam ludziom, iż nowa muzyka to dla mnie stare płyty, których nigdy wcześniej nie słyszałem – przyznaje artysta. – To, co lubię robić ze swoją muzyką, to raczej kontynuowanie wczorajszych rozmów na rzecz jutra. Słucham tej muzyki i nie odbieram jej tak, jakby brzmiała jak z roku '68 czy '69. Słyszę ją jako muzykę, którą kocham, która po prostu powstała w tamtym czasie, ale dziś wciąż brzmi adekwatnie.

Ważną częścią tej drogi jest projekt i wytwórnia płytowa Jazz Is Dead, którą Younge prowadzi wspólnie ze swoim partnerem, Alim Shaheedem Muhammadem. Ich misją jest oddanie należytego szacunku i "wręczenie kwiatów" legendom jazzu i funku – zarówno tym, które wciąż są z nami, jak i tym, które już odeszły. Jak sam zauważa, gdyby nie kultura hip-hopowa i samplowanie starych nagrań, wielu współczesnych słuchaczy (w tym on sam) nigdy nie dowiedziałoby się o istnieniu tych wybitnych twórców.

Praca z muzycznymi superbohaterami

Praca z muzycznymi bohaterami z dzieciństwa mogłaby dla wielu być paraliżująca, jednak Younge podchodzi do tego z dużym spokojem i pewnością siebie, porównując to do sportu – jeżeli odpowiednio dużo trenujesz przed wejściem na boisko, jesteś dumny z tego, co robisz. Najważniejsze dzieje się jednak poza samym procesem nagrywania.

– Możliwość faktycznego zaprzyjaźnienia się z kimś, posiadania go za mentora i tak dalej – to jest ta naprawdę wyjątkowa rzecz, a muzyka jest wobec tego bardziej drugorzędna. To jest to, co naprawdę wiele znaczy – podkreśla.

Choć w ramach Jazz Is Dead nagrali już 30 albumów na zbliżające się 10-lecie działalności, Younge wciąż ma marzenia. Chętnie stworzyłby coś z Herbiem Hancockiem czy Steviem Wonderem. Zaznacza jednak, iż ostatecznie największe szczęście daje mu po prostu samo wyrażanie siebie poprzez dźwięk, niezależnie od tego, czy tworzy sam w studiu, czy z przyjaciółmi.

Manifest analogu i prawda ukryta w brudzie

W czasach cyfrowej dominacji Adrian Younge pozostaje bezkompromisowym orędownikiem tradycyjnych metod pracy. Swoją muzykę nagrywa wyłącznie analogowo, na taśmie, rezygnując z wirtualnych syntezatorów, emulacji czy sztucznych instrumentów.

– Vintage'owy, profesjonalny sprzęt audio, dobrze wykonane instrumenty i ludzie wchodzący do pokoju, aby coś stworzyć – to jest jak rzecz duchowa. jeżeli patrzę na nuty, to jest to tylko plan, szkic. Ale kiedy ludzie łączą się, by stworzyć coś wyjątkowego, to jest to rodzaj pierwotnej komunikacji, która ma charakter wspólnotowy – tłumaczy.

Artysta sprzeciwia się również współczesnej pogoni za sterylnym, cyfrowym brzmieniem. Dla niego to właśnie ludzkie błędy i drobne niedoskonałości tworzą prawdziwą perfekcję, pozwalając "poczuć życie" w nagraniach. Fundamentem tego życia jest dla niego sekcja rytmiczna. Wspólnie z Alim Shaheedem Muhammadem wyznają zasadę, iż nie ma nic ważniejszego niż bas i perkusja – to od nich zawsze zaczyna się ich punkt widzenia na muzykę.

Przesłanie dla artystów: "Nie bójcie się"

Występ na Warsaw Summer Jazz Days to nie tylko dawka doskonałej muzyki, ale też okazja do refleksji nad statusem współczesnego twórcy. Adrian Younge ma jasne przesłanie dla wszystkich, którzy decydują się na trudną ścieżkę artystyczną w dzisiejszych, niezwykle drogich do życia czasach.

– Zawsze powtarzam ludziom, iż artysta to profesjonalista w byciu spłukanym. I to jest twoja praca – próba wymyślenia, jak możesz przetrwać, robiąc to, do czego zostałeś powołany. jeżeli na sali będą jacyś artyści – nie bójcie się. jeżeli przy tym wytrwasz, wszystko będzie dobrze i przyjdzie czas, kiedy nie będziesz spłukany. Ale to najwspanialsza, najbardziej wolna ścieżka, ponieważ każdego dnia mogę decydować o tym, gdzie na świecie chcę być.

35. jubileuszowa edycja Warsaw Summer Jazz Days potrwa od 2 do 5 lipca w stołecznym Klubie Stodoła. Wydarzenie odbywa się pod patronatem Polskiego Radia RDC. Codziennie w godz. 18:00–19:00 na naszej antenie audycja festiwalowa. W godz. 19:00–20:00 zapraszamy na transmisje koncertów: 2 lipca – Tomoki Sanders, 3 lipca – Jowee Omicil, 4 lipca – Antoni Gralak Quartet, 5 lipca – Julius Rodriguez.

Idź do oryginalnego materiału