Budżet Obywatelski czy „Prywatny Folwark”? Czas uszczelnić elbląski system

elblag24.pl 2 godzin temu

Budżet Obywatelski z założenia miał być świętem lokalnej demokracji – mechanizmem, za pomocą którego mieszkańcy Elbląga decydują o nowych chodnikach, placach zabaw czy rewitalizacji wspólnych przestrzeni. To narzędzie oddające głos społeczności w sprawach inwestycji miejskich, których realnie oczekują elblążanie. Tymczasem analiza ostatnich edycji BO ukazuje patologiczną sytuację, w której szczytna idea staje się poligonem dla niepokojącego procederu: finansowania prywatnej działalności gospodarczej z publicznych pieniędzy pod płaszczykiem inicjatyw społecznych. Mechanizm ten, zamiast budować wspólne dobro, zaczyna służyć jako model biznesowy dla wybranych podmiotów, co wymaga natychmiastowej reakcji władz i uszczelnienia przepisów.

Logopedyczny monopol za setki tysięcy złotych

Historia projektów logopedycznych w elbląskim Budżecie Obywatelskim brzmi jak gotowy scenariusz na nadużycie zaufania publicznego. W edycji BO 2024/25 projekt terapii przeznaczony dla zaledwie 40 odbiorców został wyceniony na zawrotną kwotę 330 000 złotych. Mimo wątpliwości, projekt zdobył 941 głosów i przeszedł do realizacji. Prawdziwe kontrowersje pojawiły się jednak w momencie wyboru wykonawcy zadania. W konkursie wpłynęła tylko jedna oferta – złożył ją gabinet prowadzony przez samą wnioskodawczynię projektu. W ten sposób publiczne środki, zamiast na trwałą infrastrukturę miejską, popłynęły bezpośrednio do kieszeni osoby, która zaprojektowała całe przedsięwzięcie, tworząc de facto zamknięty obieg pieniądza.

Systemowa luka i dublowanie finansowania

Praktyka ta nie zakończyła się na jednym przypadku. W październiku 2025 roku ten sam gabinet logopedyczny wygrał 82 400 złotych w kolejnym postępowaniu miejskim. Choć odbyło się ono poza strukturami Budżetu Obywatelskiego, opis zadania łudząco przypominał wcześniejszy wniosek do BO. Ponownie, co stało się już niemal regułą, w konkursie zabrakło kontrkandydatów. Sytuacja ta rzuca cień na transparentność wydatkowania miejskich funduszy i sugeruje, iż niektóre podmioty wyspecjalizowały się w pozyskiwaniu dotacji na usługi, które w normalnych warunkach rynkowych podlegałyby surowej konkurencji i weryfikacji cenowej.

Rekordowe stawki i „ciche” konkursy w 2026 roku

Szczyt eskalacji problemu obserwujemy w najnowszej edycji BO 2025/26. Kolejny projekt terapii logopedycznej, tym razem dla 50 osób, został wyceniony na pół miliona złotych. Przy 827 głosach poparcia, projekt ponownie zgłosiła właścicielka tego samego gabinetu. Szokująca jest tutaj kalkulacja kosztów – stawkę za godzinę terapii ustalono na poziomie 250 złotych. Kwota ta rażąco przewyższa nie tylko średnią rynkową w regionie, ale jest wyższa choćby od standardowego cennika samej wnioskodawczyni. Jakby tego było mało, konkurs na realizację zadania rozpisano w drugim tygodniu ferii 2026 roku, nadając mu szybki tryb i ograniczony rozgłos. Dopiero po publicznym nagłośnieniu wątpliwości dotyczących braku konkurencji, termin składania ofert przedłużono do 17 lutego.

Konieczność radykalnych zmian w regulaminie

Opisane sytuacje mają charakter naganny i uderzają w samą ideę partycypacji społecznej. Budżet Obywatelski nie może być narzędziem dla lokalnych przedsiębiorców do finansowania własnej działalności i omijania procedur zamówień publicznych. Aby ukrócić ten proceder, niezbędne jest wprowadzenie zapisów uniemożliwiających wnioskodawcom startowanie w konkursach na realizację własnych projektów. Konieczna jest również rzetelna weryfikacja kosztorysów na etapie akceptacji wniosków, by nie dopuszczać do marnotrawstwa publicznych środków na usługi o zawyżonych cenach. Bez tych zmian BO w Elblągu przestanie być projektem mieszkańców, a stanie się listą płac dla najbardziej przedsiębiorczych jednostek kosztem realnych potrzeb całego miasta.

Pół miliona na terapię w trybie ekspresowym. Czy elbląski Budżet Obywatelski to teatr jednego aktora?
Idź do oryginalnego materiału