Bug Hanna postawił twarde warunki liderowi IV ligi, ale Łada Biłgoraj wygrała

39 minut temu
Podbudowany tym remisem Bug postawił w niedzielę wysokie wymagania Ładzie 1945 Biłgoraj. Pierwszy w tabeli IV ligi zespół z Biłgoraja wygrał 2:1 (1:1), ale przyjezdni z Hanny pozostawili po sobie niezłe wrażenie. A Bug nie miał lekko, bo nie dość, iż od pewnego czasu borykał się z kłopotami kadrowymi, to jeszcze po meczu z Chełmianką stracił dwóch wartościowych graczy. Z powodu kontuzji w Biłgoraju nie mogli zagrać Krystian Wójcik i Kacper Kocyła. – Byłem zbudowany postawą swojego zespołu na boisku w Biłgoraju. Obawialiśmy się tego meczu z kilku powodów. Po pierwsze, przyjechaliśmy w ogromnym osłabieniu. W rezerwie mieliśmy tylko dwóch zawodników – Eryka Klimowicza i drugiego bramkarza Jarosława Miatlickiego. Po drugie, liczne absencje zawęziły nam pole manewru i ograniczyły możliwości przygotowania się do meczu w Biłgoraju. Po trzecie, w środę wyczerpał nas ciężki bój z Chełmianką, a przed nami była równie wymagająca potyczka z najlepszym czwartoligowcem. Mecz z Chełmianką dał nam dowód, iż potrafimy walczyć z mocniejszymi zespołami, a potwierdziliśmy to w Biłgoraju – mówi Bartosz Bodys, szkoleniowiec zespołu z Hanny.Defensywnie nastawiony Bug nieoczekiwanie objął w Biłgoraju prowadzenie w 20 minucie zawodów. Wtedy kontratak gości skutecznie wykończył Mateusz Chwedoruk. Łada dążyła do wyrównania, a cel osiągnęła dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy spotkania. Byłego bramkarza Łady Jakuba Kamińskiego pokonał wówczas Bohdan Krywołapow. Na początku drugiej odsłony meczu zwycięską bramkę dla gospodarzy zdobył Michał Wachowicz. – W poprzednim sezonie dwa razy przegraliśmy z Ładą 0:5. Wyciągnęliśmy wnioski z tych wysokich porażek. Obraliśmy zupełnie inną taktykę. Bardziej skupiliśmy się na defensywie, żeby wyhamować ofensywne zapędy Łady. Wykazywaliśmy się powtarzalnością w odbiorze piłki na własnej połowie boiska i przejściach do kontrataków. Powinniśmy się jednak trochę lepiej zachowywać przed bramką rywala. W nieszczęśliwych okolicznościach straciliśmy bramkę „do szatni”. Nasz bramkarz Kamiński pośliznął się, gdy strzelał Krywołapow, więc nie mógł prawidłowo interweniować. Widać było, iż zespół z Biłgoraja nie funkcjonuje tak, jak tego chciał trener Zając. Źle zaczęliśmy drugą połowę meczu. Popełniliśmy błąd w kryciu. Kosztem tego była strata drugiej bramki. Nie poddaliśmy się, tylko zaatakowaliśmy Ładę. Widzieliśmy, iż rywal nie jest tak dobrze dysponowany, jak dotychczas, więc chcieliśmy to wykorzystać – komentuje Bartosz Bodys.Łada miała sporo okazji do podwyższenia prowadzenia, m.in. dobrze spisującego się w tym meczu bramkarza Kamińskiego lobował Kacper Zarczuk, jednak piłka spadła na poprzeczkę bramki Bugu. W ostatnich kilkunastu minutach przyjezdni zamknęli Ładę na jej połowie boiska, jednak z tej zdecydowanej przewagi nic korzystnego dla gości nie wyniknęło. CZYTAJ TEŻ: Łada Biłgoraj pewnie pokonała Tur Milejów. Dorosz świętował 101. gola– Wygraliśmy, zachowaliśmy pierwsze miejsce w tabeli, ale to nie był nasz dobry mecz. Słabo się zaprezentowaliśmy – przyznaje napastnik Łady Patryk Dorosz.Łada 1945 Biłgoraj – Bug Hanna 2:1 (1:1)Gole: 0:1 Chwedoruk 20, 1:1 Krywołapow 45, 2:1 Wachowicz 49.Łada: Sobczuk – Futa, Figiel, Gonczarewicz, Pytka – Czułowski, Krywołapow (65 Poleszak), Kutyła (53 Janczuk) – Wachowicz (65 Pęcak), Dorosz (53 Zarczuk), Duma (53 Ziętek); trener Zając.Bug: Kamiński – Szymecki, Gryciuk, Majewski, Bojarczuk, Daniłosio – Masztaleruk, Mroczek, Świeca – Białasz (86 Klimowicz), Chwedoruk; trener Bodys.Żółte kartki: Figiel, Ziętek (Łada), Majewski, Mroczek, Szymecki, Bojarczuk, Gryciuk (Bug). Sędziował: Zych (Kraśnik).
Idź do oryginalnego materiału