Pani Walentyna przyjechała z Charkowa, z Ukrainy w pierwszych tygodniach wojny. – Jechałam pociągiem, były tłumy. Wielu ludzi chciało dostać się do Polski. Podróż zajęła mi cały dzień. Inni jechali jeszcze dłużej – mówi rok po tamtych wydarzeniach. Dziś...