Kuchnia

Kolacja Walentynkowa w Atelier Sędziwoja w Nowym Sączu! Romantyczna propozycja z muzyką na żywo i wyjątkowym menu
Ten deser jest hitem w sieci. Tak łatwo zrobisz go w domu
Najlepsza domowa bagietka. Odkładasz na noc, rano masz chrupiące pieczywo
Mąż zaproponował, żebyśmy zamieszkali osobno, żeby „sprawdzić uczucia” – więc wymieniłam zamki w drzwiach – Wiesz, Ela, mam wrażenie, iż staliśmy się sobie obcy. Codzienność nas zjadła. Myślę, iż powinniśmy spróbować pomieszkać osobno. Sławek powiedział to tak zwyczajnie, jakby proponował kupić nie bułki pszenne, tylko razowe na kolację. choćby nie podniósł wzroku znad talerza z rosołem, w którym maczał kawałek schabu. Elżbieta aż zamarła z chochlą w ręce, czując, jak gorąca kropla bulionu spływa jej po nadgarstku, ale bólu niemal nie czuła… [pozostała treść jak w oryginale]
Cudzy synek – Pani mąż jest ojcem mojego dziecka. Z takimi słowami do spokojnie jedzącej obiad Krystyny podeszła nieznajoma kobieta. Bezceremonialnie zajęła miejsce naprzeciwko niej, oczekując jakiejkolwiek reakcji na swoje wyznanie. – Ile lat ma pani dziecko? – Krystyna odpowiedziała zupełnie spokojnie, jakby to była codzienność. – Osiem – z niezadowoleniem przygryzła usta Marlena. Spodziewała się zupełnie innej reakcji! Oburzenia? Oskarżeń o kłamstwo? Przynajmniej fali pogardy? – Wspaniale – Krystyna lekko się uśmiechnęła i wróciła do wybornej wiśniowej szarlotki, którą serwowano tylko w tej kawiarni. – Jesteśmy z Arturem małżeństwem dopiero trzy lata, więc wszystko, co było PRZED nami, naprawdę mnie nie interesuje. Mam tylko jedno pytanie – czy Artur o tym wie? – Nie – kobieta opadła z irytacją na oparcie krzesła. – Ale to nie ma żadnego znaczenia! Składam wniosek o alimenty! I będzie płacił, jasne? – Oczywiście, iż będzie – zgodziła się Krystyna. – Mój mąż kocha dzieci, gdyby wiedział wcześniej, na pewno byłby obecny w życiu waszego syna. Jak się, tak w ogóle, nazywa? – Igor – odpowiedziała automatycznie Marlena, po czym posmutniała. – Tobie wszystko jedno, iż twój ślubny ma dziecko na boku? – Jeszcze raz powtarzam: to, co przed ślubem, mnie nie dotyczy – uśmiech nie schodził z twarzy Krystyny. – Wiedziałam przecież, za kogo wychodzę – nie za niewinnego młodzieńca. Facet po trzydziestce swoje przeżył, to naturalne. Dla mnie ważne jest, iż dziś jestem jedyną. – W porządku, spotkamy się w sądzie. Radzę szykować pieniądze, będę się domagać wszystkiego, co należy się mojemu synkowi. Marlena wyszła, zostawiając po sobie zbyt intensywny zapach perfum. Krystyna z trudem powstrzymała grymas odrazy – kobieta chyba wylała na siebie pół flakonu. – Proszę bardzo – wzruszyła ramionami, kończąc ostatni kęs szarlotki. – interesująca jestem, jak zareagujesz na informację, iż oficjalnie Artur zarabia trzy tysiące złotych? Firma zarejestrowana na ojca… A do tego chora mama, którą się opiekuje. Przy takiej kwocie dużo nie dostaniesz. Krystynie zrobiło się szkoda niewinnego dziecka. Może powinna odwiedzić Igora, zobaczyć, jak żyją? Może dogadać się w sprawie przyzwoitej sumy na dziecko co miesiąc. Ale tylko jeżeli Igor naprawdę jest synem Artura. Zna takie przypadki… ********************* Test DNA zrobili dość gwałtownie – z pieniędzmi większość spraw można załatwić od ręki. Wynik był jednoznaczny: Igor rzeczywiście był synem Artura. Chłopiec od razu wydał się Krystynie zbyt cichy i wycofany. Ośmiolatek nie wytrzymałby przecież półtorej godziny w jednym miejscu, gapiąc się w punkt, podczas załatwiania formalności i przygotowań do pobrania wymazu! Ani razu nie poprosił o włączenie bajek, nie biegał po korytarzu, nie hałasował… Słowem – nie robił niczego, co powinien jego rówieśnik, zmuszony do czekania. To było dziwne. Krystyna jeszcze mocniej poczuła, iż powinna odwiedzić nowo „zdobytego” krewnego. Mieszkanie w porządnym bloku, domofon przy wejściu, dwa pokoje po remoncie, nowoczesne meble… Krystyna mimowolnie rejestrowała takie detale i szczerze nie rozumiała, jak ktoś żyjący na takim poziomie może narzekać na brak pieniędzy. – Sąd za tydzień – mruknęła z niezadowoleniem Marlena, wpuszczając niespodziewanego gościa do środka – tam wszystko wyjaśnimy. – Chciałam lepiej poznać Igora. Artur jest zdecydowany zaangażować się w jego życie. Może choćby zabierać go na weekendy, gdy się przyzwyczai. – Nic z tego! – prychnęła kobieta. – Sąd zdecyduje – odparła spokojnie Krystyna. – Jako ojciec ma do tego prawo. Ale dziwne – nie widzę żadnej zabawki… – Nie mam na takie głupoty – rzuciła z pogardą Marlena – ledwo starcza na ubranie, a ty pytasz o zabawki? – Na serio? – Krystyna zawiesiła wymowne spojrzenie na drogą markową torebkę na stoliku; na nie mniej drogie ubrania rzucone na kanapę; na luksusowe kosmetyki czekające przy lustrze. – Naprawdę wszystkim ci brakuje? – Też chcę ułożyć sobie życie – syknęła przez zęby Marlena, wyraźnie zirytowana tonem gościa. – To nie twoja sprawa. – A z kim zostawiasz syna, jak biegasz na randki? – dociekała Krystyna, która zaczęła rozumieć, skąd się wziął dystans u chłopca. – Nie jest już mały, może zostać sam. To już wszystko? jeżeli tak, widzimy się w sądzie! – Zażądam, by rozliczała się pani z każdej złotówki przeznaczonej na dziecko – Krystyna sama nie miała ochoty więcej tu przebywać. Przerażała ją taka postawa matki! – Obawiam się, iż wyrok niezbyt się pani spodoba… ********************** – …sąd postanawia: powództwo Marleny Lipińskiej częściowo uwzględnić. Uznaje, iż Artur Malinowski jest ojcem Igora Lipińskiego, obliguje USC do wpisu do aktu urodzenia. Wniosek o alimenty dla niepełnoletniego Igora Lipińskiego – oddala. Pozew wzajemny Artura Malinowskiego o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka – uwzględnia… Krystyna uśmiechnęła się z satysfakcją – udało się – Igor zamieszka z nimi. Może inni ją skrytykują, iż odebrała matce dziecko, ale to była dobra decyzja. Sąsiedzi Marleny zgodnie twierdzili, iż dziecko jest jej obojętne, kobieta wrzeszczy na syna bez powodu, podnosi na niego rękę choćby przy świadkach. Psycholog dziecięcy zalecił odebranie chłopca matce, a poparli to też nauczyciele i byli wychowawcy. Teraz Igor będzie miał własny duży pokój, wiele zabawek, komputer… I co najważniejsze – miłość i wsparcie rodziców, których nigdy dotąd nie zaznał, bo i Artur, i Krystyna całym sercem pokochali tego wspaniałego chłopca…
"Bezpiecznie na dwóch kółkach". Zwycięskie prace pojawią się na billboardach w całym regionie
Czy trzeba płukać kaszę przed dodaniem do zupy? Rozwiewamy wątpliwości raz na zawsze
Airfryer, w którym nie trzeba mieszać frytek? MOVA ulepsza swój hit i utrzymuje śmieszną cenę
„Chciałeś podgrzać nasze małżeństwo, Wiktor? Zgodziłam się na otwarty związek, ale nie sądziłeś, iż i ja zechcę zakosztować wolności – opowieść o zdradzie, rozstaniu i odzyskanej sile kobiety po 25 latach małżeństwa”
Po rozmowie z adoptowaną dziewczynką zrozumiałam, iż nie wszystko jest tak oczywiste, jak się wydaje
Rodzina męża zjechała się na moją działkę odpocząć, a ja wręczyłam im łopaty i grabie
Gdy tej nocy wyszedłem na ulicę, nie wiedziałem, dokąd zaprowadzi mnie droga. Mój walizka wydawała się ciężka jakby była wypełniona kamieniami, ale ściskałem ją mocno, jakbym niósł w niej swoją wolność.
A wtedy zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa, jak myślała przez te wszystkie lata Poranek trzydziestego grudnia niczym nie różnił się od innych przez całe dwanaście lat wspólnego życia Nadii i Dymka. Jak zwykle, on z samego rana pojechał na polowanie i miał wrócić dopiero trzydziestego pierwszego na obiad, syn był u babci, a Nadzieja znowu została sama w domu. Przez te wszystkie lata zdążyła się już przyzwyczaić — Dymek był zapalonym wędkarzem i myśliwym, każdy weekend i święta spędzał w lesie, niezależnie od pogody, a ona czekała na niego w domu. Tylko dziś czuła się wyjątkowo smutna i samotna. Wcześniej zawsze przeznaczała takie dni na sprzątanie i gotowanie, bo przecież Nowy Rok dopiero jutro — jak od dwunastu lat, świętowali u teściowej, wszystko po staremu. Ale dziś nie miała ochoty na nic, wszystko wypadało jej z rąk. Kiedy zadzwoniła przyjaciółka, Nadia bardzo się ucieszyła. Najlepsza psiapsiółka ze szkolnych lat, Irenka, była po rozwodzie i często organizowała spotkania w swoim mieszkaniu. I właśnie zadzwoniła: „Co, znowu siedzisz sama w domu? Znowu Dymek w swoich lasach? Chodź wieczorem, fajne towarzystwo się zbiera — po co się zamartwiać w domu?” Nadia nic nie obiecała, nie zamierzała nigdzie wychodzić, ale wieczorem poczuła się jeszcze bardziej samotna. Zaczęła wspominać, a dziś wyjątkowo bolało ją, iż mąż nie jest przy niej. Przez te wszystkie lata miała tylko: dom, pracę, syna — i tyle. Nigdzie nie wychodzili, Dymkowi się nudziło na spotkaniach, tylko ryby i lasy mu w głowie, a jej nie chciało się samej iść. Przez to choćby na wakacje nie jeździli — spędzali je u mamy Nadii na wsi. Cieszyła się, iż mąż tak dobrze dogaduje się z teściową, ale przecież chciało jej się zobaczyć morze i świat. Wieczorem postanowiła jednak pójść do Irenki — lepsze to niż samotność w domu. Było wesoło, przyszli szkolni znajomi, Nadia świetnie się bawiła. I najważniejsze — był tam Grzesiek, jej pierwsza szkolna miłość. Jakoś tak wyszło, iż tę noc spędzili razem i sama nie wiedziała, jak to się stało — przecież wypiła niewiele, ale wspomnienia dosłownie zwaliły ją z nóg. Rano było jej wstyd, chciała jak najszybciej zapomnieć o tym potknięciu, więc dosłownie uciekła z mieszkania Grześka. W domu czekała niespodzianka — pierwsze, co zobaczyła po wejściu, to ubrania Dymka. Wrócił wcześniej niż zwykle. Nogi się zgięły z przerażenia. jeżeli mąż dowie się, iż nie spała w domu — już przewidywała awanturę i to, iż odejdzie, bo wiedziała, iż nie wybaczy, a i ona sama by nie wybaczyła. Oskarżała się, jak mogła była tak głupia i zniszczyć swoją rodzinę, przecież kochała męża. Telefon przerwał jej zamyślenia. Dzwoniła teściowa: „Nie wiem, co tam się dzieje, ale w nocy Dymek dzwonił, nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, iż jesteś u cioci Kasi, źle się poczuła, więc byłaś z nią. Nie zawiedź mnie…” Od teściowej nigdy by się tego nie spodziewała. Ich relacje były chłodne — nie kłóciły się, ale Zofia (Zinaida) na pewno nie darzyła jej sympatią. Od początku była przeciw tej małżeństwu, potem po ślubie utrudniała im życie, a pierwsze lata mieszkali razem. Potem, gdy wyprowadzili się na swoje, widywali się tylko na rodzinnych uroczystościach. Teraz Nadia była jej wdzięczna, nie bała się już, co będzie dalej, najważniejsze, iż mąż nie dowiedział się, co się naprawdę stało. Wieczorem pojechali z mężem do teściowej. Nadia sama zaczęła rozmowę na ten temat, gdy były w kuchni — chciała ją przeprosić i podziękować. Ale teściowa ucięła temat: „Daj spokój, przecież też jestem człowiekiem, myślisz, iż nie wiem, jak to jest, gdy mąż widzi tylko swoje hobby? Sama nie jestem święta… Mój Piotrek (kiwnęła głową na teścia) całe życie po lasach się włóczy — myślisz, iż mnie to nie boli? Najważniejsze, żeby to nie weszło w krew — rozumiesz, o czym mówię?” Nadia wszystko zrozumiała — a przede wszystkim, iż teściowa wcale nie jest taką jędzą, za jaką ją miała, tylko wszystko rozumie. Ta historia skończyła się dobrze, a Nadzieja postanowiła, iż już nigdy więcej nie wyjdzie z domu bez męża. Z sieci
Z paczki kładą ją prosto na twarz, ten trik stosowały nasze babcie. Teraz wraca do łask jako maseczka
Tłusty czwartek 2026 w Lublinie. Pistacja, lotus i klasyka – sprawdzamy, gdzie i za ile kupić pączki [MATERIAŁ AKTUALIZOWANY]
Moja ukochana synowa – Historia Galiny, Romana i Emilii: Młode małżeństwo, obowiązkowa służba wojskowa, niespodziewane macierzyństwo, skomplikowane relacje rodzinne, zdrada i rozstanie, druga żona z wymaganiami oraz tęsknota za tą pierwszą – kronika polskiej rodziny na tle codziennych dylematów i wyborów
Zupa hamburgerowa w 30 minut. Przyjemnie rozgrzewa i syci na długo
Która strona folii aluminiowej trzyma, a która odbija ciepło? Pewnie robisz to źle
Najgorszy wybór w sklepie mięsnym? Polacy wciąż wkładają je do koszyka
Zajęło mi piętnaście lat, by uświadomić sobie, iż moje małżeństwo było jak styczniowy karnet na siłownię – zaczęło się pełne dobrych chęci, a potem przez resztę czasu stało puste.
Musiałam kupić własną lodówkę z kłódką, bo mama wyjadała mi jedzenie – historia Ani o trudnym życiu w podzielonym mieszkaniu, konfliktach z matką i ojczymem, i walce o niezależność w dorosłości
Nasze rodziny przyszły w odwiedziny, przywieźli nam prezenty i jedzenie – a niedługo zażądali, by wszystko natychmiast trafiło na stół
Uważano ją za afrodyzjak. Dziś bez niej trudno wyobrazić sobie rosół, a w ogrodzie urośnie sama
Owczarki trzymane bez jedzenia i leczenia. Ich oprawca trafi do więzienia
NA WSZELKI WYPADEK Gdy koleżanka z pracy Nadzieja zalewa się łzami po rozstaniu, Viera zachowuje dystans i skupia się na swoich sprawach – co spotyka się z niezrozumieniem ze strony współpracownic, które zarzucają jej brak empatii. Przy wspólnym obiedzie rozkręca się typowo polska dyskusja o mężczyznach, rozstaniach i silnych kobietach, a aby udowodnić swoją „nietykalność”, Viera zaprasza całą damską ekipę do domu, gdzie czeka ich nie taka niespodzianka, jakiej się spodziewały. Okazuje się, iż słynny „Vasyl” to… kot, a Viera już dawno zrezygnowała z prób ułożenia sobie życia z mężczyznami, ceniąc wolność i własne zasady. Tymczasem Nadzieja wciąż szuka szczęścia w miłości – i może, zamiast kolejnego mężczyzny, powinna wziąć kota?
W Lidlu odkryłam polski skarb w plasterkach. Od razu wzięłam 6 sztuk, aż kasjerka zerkała zazdrośnie
Podstawiona – Historia Sofii Andrzejewny i Mileny: Nowa Koleżanka w Dziale Logistyki, Która Okazała Się Młodą Wilczycą, a Szef Musiał Podjąć Decyzję o Zwolnieniach – Opowieść o Zaufaniu, Ambicji i Goryczy w Polskiej Firmie
Tłusty czwartek 2026. Puszyste, słodkie i bez cukru. Te pączki to hit dla diabetyków
Trzy Złamane Życia: Historia miłości, wyborów i utraconych szans w polskiej rodzinie
Jedyny mężczyzna w rodzinie, czyli jak jedenastego jedenastego jedenastego roku zjadłem śniadanie z córkami w Polsce, a wieczorem wziąłem udział w detektywistycznych przygodach, podczas których spotkałem rudego chłopaka w uszance, który okazał się “prezentem na całe życie” oraz swatającym siostrę Spartakiem – niezwykła historia o miłości, rodzinie i spełnionych marzeniach pod polskim niebem
Chabry dla dziadka
Food trucki przy lubelskiej ekspresówce. Kierowcom pocieknie ślinka
Były hitem stołówek. Tak zrobisz kultowe danie z PRL-u
Jedz regularnie, bo poprawia metabolizm i florę bakteryjną jelit. Wspomaga też odporność i ochudzanie
"Rzeszów Smakuje". Siedem restauracji przygotowało wyjątkowe menu dla posiadaczy Karty Mieszkańca
A jeszcze zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa, jak myślała przez te wszystkie lata Poranek trzydziestego grudnia nie różnił się niczym od innych przez całe dwanaście lat, odkąd Nadzieja z Darkiem są razem. Wszystko jak zwykle, on od rana pojechał na polowanie i wróci dopiero trzydziestego pierwszego na obiad, syn u babci, a Nadzieja znów sama w domu. Przez te lata już się do tego przyzwyczaiła – Darek był zapalonym wędkarzem i myśliwym, wszystkie weekendy i święta spędzał w lesie, bez względu na pogodę, a ona czekała w domu. Tylko dziś jakoś bardziej było jej smutno i samotnie. zwykle takie dni poświęcała sprzątaniu, gotowaniu, domowym obowiązkom. Sylwester dopiero jutro, od dwunastu lat zawsze świętują go u teściowej, więc nic nowego – wszystko po staremu, tylko dziś nie miała na nic siły, wszystko jej leciało z rąk. Dlatego telefon od przyjaciółki był naprawdę na czasie i sprawił jej radość. Najlepsza koleżanka jeszcze z podstawówki, Irenka, zawsze optymistka, po rozwodzie często organizowała spotkania u siebie w domu. Tak i tym razem zadzwoniła: – No i co, znowu sama siedzisz? – bardziej stwierdziła niż zapytała przyjaciółka. – Darek znowu w swoich lasach? Wpadnij wieczorem, fajna ekipa się zbiera, po co masz siedzieć sama w domu? Nadzieja nic nie obiecywała i nigdzie się wybierała, ale wieczorem zrobiło się jej jeszcze bardziej smutno. Zaczęła wspominać dawne czasy i tego wieczoru jakoś wyjątkowo było jej przykro, iż męża nie ma obok. Przez te wszystkie lata miała tylko dom, pracę, syna i tyle. Nigdzie nie wychodzili, Darek nudził się na gościnach, interesowało go tylko wędkowanie i polowania, a jej samej nie chciało się nigdzie ruszać. Przez to nie jeździli na wakacje – spędzali je u mamy Nadziei na wsi. Była zadowolona, iż mąż tak dobrze dogaduje się z teściową, ale marzyła o wyjeździe nad morze, chciała zobaczyć świat. Wieczorem pomyślała: Czemu nie pójść w odwiedziny, przecież nie będę sama w domu? I poszła do przyjaciółki, gdzie było wesoło, zebrała się paczka znajomych ze szkoły i Nadzieja świetnie się bawiła. A co najważniejsze, był tam Grzesiek – jej pierwsza szkolna miłość. Jakoś tak wyszło, iż tę noc spędzili razem, Nadzieja sama nie wie jak to się stało, niby kilka wypiła, ale od zalewu wspomnień kompletnie straciła głowę. Rano było jej wstyd, czuła się niezręcznie, chciała zapomnieć o tym niezręcznym incydencie – uciekła z mieszkania Grześka wprost do domu. Tam czekała ją niespodzianka – pierwsze co zobaczyła, gdy weszła do mieszkania, to ubrania Darka. Wrócił wcześniej niż zwykle. Nogi się jej ugięły ze strachu – jeżeli mąż dowie się, iż nie nocowała w domu, już widziała w myślach burzliwą kłótnię i jak Darek od niej odchodzi. Była pewna, iż nie wybaczy – ona sama by nie wybaczyła. Obwiniała się, iż tak głupio mogła zniszczyć własną rodzinę – przecież kochała męża, ale zadzwonił domowy telefon i wyrwał ją z zamyślenia. Dzwoniła teściowa: – Nie wiem, co u was się dzieje, ale w nocy dzwonił Darek, nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam, iż jesteś u cioci Kasi, źle się jej zrobiło, byłaś z nią, więc mnie nie wyprowadź na ludzi… Od teściowej Nadzieja najmniej by się spodziewała pomocy. Ich relacje były dziwne, nigdy się nie kłóciły, ale pani Zofia nie pałała do niej sympatią. Od początku była przeciwna ich małżeństwu, uważała, iż za wcześnie się pobiorą, a po ślubie sporo jej dopiekła. Przez pierwsze lata mieszkali razem. Potem, gdy zamieszkały osobno, kontakt ograniczył się do minimum i obie trzymały się neutralnie, widując się tylko przy okazji rodzinnych uroczystości. Ale dziś Nadzieja była jej wdzięczna i nie bała się tego, co będzie dalej – ważne, iż mąż nie dowiedział się, gdzie była naprawdę. Wieczorem pojechali razem do teściowej, a Nadzieja sama zaczęła rozmowę o tym, co zaszło – gdy były w kuchni same, chciała się przyznać i podziękować jej. Ale teściowa nie chciała choćby słuchać. – Daj spokój, co ja, nie człowiek? Nie rozumiem, jak to jest żyć z kimś, kto widzi tylko swoje pasje? Sama święta nie jestem… – powiedziała zerkając w stronę teścia. – Mój też całe życie po lasach lata, myślisz, iż mnie nie było przykro? Ale ważne, żeby nie weszło to w nawyk, wiesz o co chodzi? Nadzieja rozumiała. A jeszcze zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa jędza, jak myślała – wszystko rozumie. Ta historia skończyła się dobrze, a Nadzieja postanowiła, iż już nigdy nie wyjdzie z domu bez męża. Z sieci
Naukowcy biją na alarm: żywność ultraprzetworzona szkodzi jak papierosy
Sąsiadka przekroczyła wszelkie granice – nie uwierzysz, co zrobiła!
Dzień tylko dla mnie
Oszczędni znajomi zaprosili mnie na urodziny – wróciłam do domu głodna jak wilk, bo “bogaty stół” był na plasterki
Ile za wodę i ścieki w 2026 roku? Gmina podała nowe taryfy
Posyp drzwi piekarnika. Tłuszcz rozpłynie się jak lody, a szyba zalśni jak nowa
Walentynki w Hotelu Magellan - spraw, by ten luty był niezapomniany!
Zasypuję frytki i smażę starym sposobem. Wychodzą chrupiące i nie nasiąkają tłuszczem
Forum Lokalnej Żywności w Krakowie
Ten awaryjny obiad z PRL-u rozbawi cię do łez i nie uszczupli portfela. Prosty frykas pamiętają nieliczni
Happy Meal dla dorosłych bez kluczowego gadżetu. Tak wygląda zestaw "Przyjaciele" i sos za 2,50 zł
Masz kartę Moja Biedronka? Lepiej usiądź. Gigantyczne promocje
Zdumiewająca tajemnica mojego małżeństwa: Odkryłam list, w którym mąż napisał, iż nie chce być ze mną tuż po ślubie, ale nigdy mi o tym nie powiedział – jak żyć, kiedy ukochany potajemnie pragnie odejść?
Pomyleńce pierwszy raz jadłam u teściowej. Teraz sama je piekę, zamiast smażyć zwykłe kotlety mielone