Kuchnia

Włoska pizza, koło fortuny. Tak wygląda otwarcie Biedronki
Pyszne i pulchne kotleciki. Cała rodzina się zachwyca, a nie mają ani grama mięsa
Wiadomości lokalne - 2,5 promila, kolizja i awantura domowa. Fatalna seria mieszkanki powiatu włodawskiego
Magda Gessler nie miała litości w "Chacie po Zbóju". Co dziś dzieje się z restauracją Pyszna Stajenka?
Mięso halal, ryby, wyjątkowe przyprawy, azjatycka żywność i kosmetyki. W Krakowie otwarto Little Asia Grocery
Gdy ciocia nakładała mi obiad prosto z garnka, wyjęłam z torebki chusteczki antybakteryjne i zaczęłam czyścić widelce – zauważyła to
Tak Francuzi robią kruche ciasto. Jest świetne do szarlotki
Konkurs KRUS na Rymowankę – Wioski bez troski
Wyniki konsultacji
Na Śląsku karmiono nią chorych, dzieci i seniorów. To szybka, tania i bardzo pożywna zupa
Kolejny krok w odbudowie gloriety!
Jaką zupę ugotować w zimie? Sprawdzi się z fasolą i makaronem
Darmowe posiłki dla potrzebujących Żaganian
Nie musisz wybierać pomiędzy brownie a sernikiem. Zrób ciasto Płatek Śniegu
Telewizyjny kolega Jakubiaka wygrał licytację na WOŚP! Wiadomo, do kogo trafił kitel kucharza
Dramatyczna akcja ratunkowa w Kielcach. Ktoś zostawił w altanie szczeniaki bez jedzenia. "To była pułapka"
Pomarańczowy koktajl z kurkumą
Jak dbać o garnki, aby służyły przez dekady?
Żyję z partnerem, który twierdzi, iż pieniądze to „niska energia”. Jesteśmy razem prawie dwa lata, a jeszcze trzy miesiące temu wszystko wydawało się normalne – pracował, wnosił swój wkład, miał ustalony rytm. Pewnego dnia jednak wrócił do domu, oznajmił, iż przeszedł „duchowe przebudzenie” i iż jego praca nie jest już zgodna z jego powołaniem. Już w kolejnym tygodniu złożył wypowiedzenie. Na początku go wspierałam. Powiedział, iż potrzebuje czasu, aby odnaleźć siebie, iż jest zmęczony „systemem” i chce żyć „ze świadomości”. Ja dalej chodziłam do pracy jak zawsze – wstawałam wcześnie, wychodziłam w pośpiechu, wracałam zmęczona, a on zostawał w domu – medytował, oglądał filmy rozwojowe, palił kadzidła. Mówił, iż się „uzdrawia”. Po dwóch tygodniach wciąż nie dołożył się choćby do czynszu. Kiedy go zapytałam, powiedział, bym się nie martwiła – Wszechświat zawsze zapewnia. Tym „wszechświatem” stałam się ja. Zaczęłam sama płacić za jedzenie, rachunki, dojazdy – wszystko. On jadł, korzystał z mieszkania, internetu, wody, prądu, a twierdził, iż nie wierzy w rachunki, bo to życie w strachu. Pewnego dnia wróciłam z pracy kompletnie wykończona i zastałam go leżącego i słuchającego nagrań „o obfitości”. Powiedziałam, iż musimy porozmawiać o pieniądzach. Odpowiedział, iż jestem w „trybie braku”, iż stres przyciąga złe wibracje i powinnam odpuścić kontrolę. Zdenerwowałam się. Powiedziałam, iż to nie kontrola, tylko odpowiedzialność. Spojrzał na mnie z politowaniem i stwierdził, iż jeszcze się „nie przebudziłam”. Obiecał, iż niedługo zacznie zarabiać na swojej wiedzy. Że będzie prowadził konsultacje, sesje, coś takiego. Mijały kolejne dni, a nie zmieniało się nic, oprócz jednego: zaczął korygować wszystko u mnie – jak mówię, myślę, reaguję. jeżeli narzekałam, iż jestem zmęczona, słyszałam, iż „nisko wibruję”. jeżeli miałam gorszy humor, orzekał, iż mam blokady emocjonalne. Był jeden moment, który we mnie został. Wróciłam z zakupami, odstawiłam torby i poprosiłam, żeby mi pomógł. Odpowiedział, iż jest w głębokiej medytacji i nie może przerywać swojej energii. Milczałam. Kiedy sama rozpakowywałam zakupy, pomyślałam, iż nie mam partnera, tylko dorosłego mężczyznę, który postanowił nie brać odpowiedzialności za swoje życie. Niedawno poprosiłam go, by poszukał pracy – jakiejkolwiek. Odrzekł, iż nie będzie się już „podporządkowywał” czemuś, co go niszczy, tylko po to, by płacić rachunki. Że jako „świadoma partnerka” powinnam go rozumieć i wspierać. Odparłam, iż jedno to wspierać, a drugie – utrzymywać kogoś, kto nie robi nic. Obraził się. Powiedział, iż w niego nie wierzę. Dziś przez cały czas pracuję, płacę za wszystko i nie wiem, w którym momencie z dziewczyny stałam się sponsorką duchowego stażu we własnym domu. Nie wiem, czy jestem jego partnerką, czy duchowym mecenasem. Wiem tylko, iż jestem wykończona – i nieważne, ile kadzideł zapalę, rachunki same się nie zapłacą. Co powinnam zrobić?
Mięso mielone bardzo gwałtownie ciemnieje. Malo kto ma świadomość dlaczego
Krwiobus będzie dyżurował przed Aquaparkiem. Pierwsze soki z buraka 5 lutego
Montessori w opiece nad dzieckiem - podejście oparte na zaufaniu
Marynuję w nim pałki z kurczaka i piekę. Są soczyste, mięso samo odchodzi od kości, a skórka obłędnie chrupie
21-latka w BMW za nic miała przepisy na ul. Bałtyckiej w Olsztynie [WIDEO]
To zakazane przed badaniem krwi. Nie chodzi tylko o jedzenie śniadania
Najzdrowsze smarowidło do chleba. Z tym dodatkiem regeneruje wątrobę i obniży cukier
Tak powstał włoski makaron. Nikt nie wiedział o tym dokumencie
Pieczarki smażę w ten sposób. Nie ociekają tłuszczem i zachowują mięsistą konsystencję
Niedziele handlowe 2026. Dodatkowa szansa na zakupy! Co się zmieni?
DZIWNI SĄSIEDZI Do mieszkania 222 w bloku nr 8 przy ulicy Mickiewicza wprowadziło się nowe małżeństwo, oboje po pięćdziesiątce. Niski, szczupły, on z brodą i w szarym płaszczu, ona w długiej spódnicy i kolorowym berecie. Uśmiechnięci, uprzejmi – w windzie zawsze pomogą z ciężkimi torbami. I co najważniejsze – cisi, co przy dzisiejszym budownictwie jest nie bez znaczenia. Ale tylko na początku… Bo już po dwóch tygodniach Smirnowowie z 221 i Kazakowie z 223 zaczęli nowych sąsiadów słyszeć bardzo wyraźnie, a temat gwałtownie stał się numerem jeden przy rodzinnym stole. Smirnowowie – czterdziestolatkowie po latach wspólnego życia – nie mogli wyjść ze zdziwienia: – Widziałeś nowych sąsiadów? – Tak, w windzie jechaliśmy. – I jak ci się wydają? – Normalni. A czemu pytasz? – Bo bardzo… kochliwi się okazali. – W jakim sensie? – Jak wszyscy wychodzą do pracy, robi się cicho i… wszystko słychać. Trzeci dzień z rzędu urządzają sobie zabawy… no, dorosłe… – Serio? – Jeszcze z fantazją. Normalnie jak w filmie, a nie w życiu. – Heh, ciekawe! – Usłyszysz, sam się pośmiejesz. Ale, szczerze mówiąc, zaczyna mnie to irytować i przeszkadza w pracy. – E tam, nie bądź taki pruderyjny. Ludzie po pięćdziesiątce, a still się bawią. W weekend i pan Smirnow został niechcący świadkiem – tym razem była to „klasyczna” scena ogrodnika i pani domu. *** Kazakowie – najmłodsi na piętrze, prawie trzydziestolatkowie, piąty rok po ślubie i w oczekiwaniu na pierwsze dziecko: – Kostek, widziałeś nowych sąsiadów? – Wczoraj, w klatce. A co? – Jacy oni są ciekawi! Ona mu codziennie gotuje coś jak z restauracji, a on ją prezentami zasypuje, żadnego dnia bez upominku. – Skąd wiesz? – Co dzień przechodzę obok ich drzwi, taki zapach, iż aż w głowie się kręci! Kilka razy widziałam go też z kwiatami albo prezentami. Do domu wraca jak na randkę. – Może nie są małżeństwem? Może kochankowie? – Nie wiem, razem mieszkają. I jeszcze w kuchni tak się śmieją, aż przez ścianę słychać. W piątek Kostek natknął się na sąsiada z bukietem, winem i miną pełną oczekiwań. *** Mija już miesiąc, odkąd dziwni sąsiedzi mieszkają w 222. W 221 już wszyscy przywykli do dźwięków zza ściany. Tamci wciąż nie mają dość – codziennie coś nowego, albo po prostu słodkie westchnienia i skrzypienie materaca. Żyją, jakby każdy dzień był ostatnim, chcąc się sobą nacieszyć. Pewnego wieczoru pani Smirnowa spuszczając wzrok mówi mężowi: – Byłam dziś w galerii… i poszłam do sklepu z bielizną. Popatrz, co kupiłam. Pan Smirnow aż się oblizał na widok… – A ja – mówi – ostatnio odwiedziłem ten… no, sklep dla dorosłych. Zobacz, co mam. Nie wiem, czy ci się spodoba. – Nie spróbujesz, nie będziesz wiedzieć! – zarumieniła się. *** Tymczasem sąsiad z 222 przysłuchuje się ścianie ze Smirnowami i szepcze: – Proces ruszył… *** Kostek z 223 postanowił pójść do jubilera – dawno nie rozpieszczał żony prezentami. Wspominał, jak kiedyś kupował jej ulubione słodycze i zawsze miał czekoladkę w aktówce. Nagle spotyka żonę w sklepie: – Oksana! Co tu robisz? – Hmm, tak po prostu, na spacerze… A ty? – A ja kolczyki ci kupiłem, proszę. Oksana promienieje: – Dziękuję, kochanie! A na kolację będzie carbonara z krewetkami, pamiętasz? – Nie mogę się doczekać! *** Zza ściany sąsiadka z 222 chichocze: – Co tam słychać? – Gotują coś wyjątkowego… I tamten proces ruszył! *** Po kolejnym miesiącu Smirnowowie nie do poznania – odmłodnieli, nie mogą się sobą nacieszyć, znów mają wspólne tematy i energię do życia. A Kazakowie zaraz zostaną rodzicami, ale jakby znów zakochani – rozmawiają, randkują, chodzą do kina, restauracji, Oksana wyciągnęła stare przepisy, Kostek kupuje prezenty… *** – No i jak u nich? – pyta sąsiadka z 222. – Wszystko gra. Materac skrzypi delikatnie, bo dzieci w domu, ale ogólnie – wesoło! Słyszę ich regularnie, na pewno! – U drugich również wszystko świetnie. W kuchni zakochani, śmiechy i zapachy jak z restauracji. – I super! Zamknęliśmy się w trzech miesiącach. Jeszcze dwa tygodnie i możemy się wyprowadzać, żeby efekt się utrwalił. – Dobrze. Kto następny? – Simonowa, blok 4, mieszkanie 65. W 66 rodzina już w rutynie, zapomnieli, jak mają na imię. A w 64 jak zawsze – ogarnąć sypialnię i zrobić porządek! – Rozumiem. Twoich kaset jeszcze nie chowam, poszumi jeszcze trochę. I zamówienie z restauracji zostawiam. Olejki aromatyczne jeszcze są. Te róże, którym codziennie zmieniałeś wodę, zwiędły… Będzie trzeba znów kupić bukiet. – Kupię! A teraz wymasuj mi plecy i chodź spać… ZAGADKA DZIWNYCH SĄSIADÓW: Opowieść o małżeńskiej nudzie, małych rewolucjach zza ściany i sąsiedzkiej magii na ulicy Mickiewicza
Zostawmy ją tu, niech zdycha!” – krzyczeli, wrzucając babcię w śnieg. Dranie nie wiedzieli, iż bumerang niedługo wróci.
Rekrutacja do dwóch nowych żłobków miejskich
Przyszła teściowa zepsuła wymarzony urlop — czyli jak wspólny wyjazd do Tajlandii z mamą narzeczonego, jego siostrą i Maksymem zamienił wakacyjne plany Lisy w prawdziwy test rodzinnych relacji
Teściowa postanowiła przeprojektować moją kuchnię według swojego gustu, gdy byłam w pracy
Mała szara kotka siedziała przed drzwiami kliniki weterynaryjnej. Płakała, a u jej nóg leżało maleńkie kocię…
Kolejna „Środa z KSeF – w pigułce” 28 stycznia
Ponad 10 tys. zł za pamiątkę po Tomaszu Jakubiaku. Zwycięzcą aukcji gwiazda TVN-u
Co się stanie, jeżeli będziesz jeść owsiankę przez dwa dni? Efekt już w 48 godzin
Nie rozumiałem, gdzie znika jedzenie przygotowane przez moją żonę. Prawda wyszła na jaw, gdy teściowa zdradziła nam sekret Na początku bardzo się cieszyłem, iż teściowa jest z nami, bo naprawdę nam pomagała. Syn często choruje, więc postanowiliśmy nie posyłać go do przedszkola. Żona poprosiła swoją mamę, by opiekowała się wnukiem. Pani Renata zgodziła się, ale pod warunkiem iż będzie przychodzić do nas codziennie i wracać wieczorem do swojego mieszkania, by w spokoju odpocząć. Czasem mamy wieczorami coś ważnego do załatwienia albo chcemy gdzieś wyjść, więc wtedy prosimy sąsiadkę o pomoc, a teściowa idzie do domu. Nie chcemy jej przemęczać. Na początku wszystko było w porządku. Spieszyliśmy się, wracaliśmy do domu, dziecko było nakarmione i czyste. Potem jednak teściowa już nie czekała na nasz powrót, tylko wychodziła wcześniej. Moja żona zawsze gotuje obiady na dwa dni. Każdego miesiąca wręczamy teściowej kopertę z pieniędzmi w podziękowaniu, rozumiejąc, iż poświęca swój czas. Ale zauważyłem, iż wszystko, co żona ugotuje, zaczęło znikać. Teściowa sama je bardzo mało, a syn jeszcze mniej… W końcu postanowiłem ją o to zapytać. Odpowiedziała, iż po południu przychodzi jej mąż, teść, i daje mu coś do jedzenia, bo wieczorami nie ma już siły gotować. I tak teść codziennie jada u nas. choćby nie wiem, co powiedzieć. Wieczorem teściowa idzie do siebie do domu. Czy naprawdę tak trudno zrobić obiad? Teść mógłby przyjść czasem na kolację, ale nie codziennie! Najgorsze, iż czasami nie zostaje dla nas za dużo na kolację. Żona milczy. Przeliczyłem to wszystko i wyszło mi, iż taniej byłoby zatrudnić opiekunkę. Nie podoba mi się postępowanie teściowej i teścia. Żona prosi, żebym nie robił awantur. Ale mam inne pytanie: czy oni nie rozumieją, iż my też mamy swoje wydatki? Przecież co miesiąc płacimy za opiekę nad dzieckiem, a oni jeszcze jedzą na nasz koszt. Czy ktoś był w podobnej sytuacji?
„My tu sobie pomieszkamy do lata!” – czyli jak wyrzuciłam bezczelną rodzinę męża z mieszkania, zmieniłam zamki i odzyskałam spokój Domofon nie dzwonił, tylko wył o 7 rano w sobotę – jedyny dzień, kiedy planowałam się wyspać po zamknięciu kwartalnego raportu, a nie przyjmować gości. Na wyświetlaczu pojawiła się twarz mojej szwagierki. Światło nadziei zgasło, gdy zobaczyłam za nią trzy potargane główki dzieci…
Chłopiec obudził się w nocy, słysząc jęk chorej mamy – wzruszająca opowieść o Matwieju, sąsiedzkiej pomocy, modlitwie w polskim kościele i niespodziewanej przyjaźni, która odmieniła los samotnej rodziny
Zawsze dosypuje do porannej owsianki. To porzadny zastrzyk energii, ktory oczyszcza jelita
MIEJSKI AMUR: Tajemnice i Uroki Naszego Miasta
Przedszkolna kucharka pokazała, jak gotuje dla dzieci. "Chyba rosołu nie widziałaś"
Najgorszy błąd związany z jedzeniem. To dlatego nie chudniesz
Krasnystaw. Mieszkania małe, duże i gotowe "pod klucz". Jest koncepcja spółki SIM
Obtaczam w niej ziemniaki i wrzucam do piekarnika. Są obłędnie chrupiące, a ich środek kremowy i delikatny
Nie ma lepszej ryby dla dzieci i seniorów. To prawdziwe paliwo dla mozgu, jesli dobrze wybierzesz
Daria Ładocha o rozstaniu po prawie 25 latach. Odpowiedziała na pytanie o zmarnowany czas
Cyfrowe kanały zmieniają rynek ubezpieczeń