Sędzia powiatu Cook orzekł, iż miasto Chicago przez ponad dekadę nieprawidłowo naliczało kary finansowe mieszkańcom za mandaty parkingowe oraz inne wykroczenia administracyjne, obciążając ich kwotami przekraczającymi dopuszczalne limity prawa stanowego.

Sprawa uzyskała status pozwu zbiorowego 29 czerwca 2023 roku. W ubiegłym tygodniu sędzia William Sullivan wydał orzeczenie na korzyść kierowców, którzy zakwestionowali praktyki mandatowe miasta – poinformowali prawnicy reprezentujący powodów. Pozew wskazywał, iż prawo stanu Illinois zabrania miastu nakładania kar i opłat przekraczających $250 za wykroczenia związane z parkowaniem, postojem czy zgodnością z przepisami, w tym m.in. mandaty za brak miejskiej naklejki (city sticker). Tymczasem – jak ustalono – Chicago pobierało choćby do $400 za niektóre wykroczenia i regularnie przekraczało ustawowy limit także w innych kategoriach mandatów.
W uzasadnieniu wyroku sędzia stwierdził, iż miasto „systematycznie zawyżało opłaty” przy około milionie mandatów wystawionych od 2012 roku. W efekcie Chicago może być zobowiązane do zwrotu ponad 163 milionów dolarów nienależnie pobranych kar i opłat.
Adwokat Jacie Zolna, reprezentujący grupę kierowców i wcześniej autor zwycięskiego pozwu zbiorowego przeciwko miastu w sprawie fotoradarów na czerwonym świetle (o wartości ok. 40 mln dolarów), nazwał orzeczenie „zwycięstwem wszystkich pracujących mieszkańców Chicago, którzy przez lata byli niesprawiedliwie obciążani kosztami wymykającego się spod kontroli systemu mandatowego”.
– „Przez lata miasto wykorzystywało wpływy z mandatów do łatania budżetu kosztem najbardziej wrażliwych obywateli” – podkreślił Zolna.
Na razie nie wiadomo, w jaki sposób i kiedy ewentualne zwroty miałyby trafić do kierowców. Szczegóły dotyczące procedury wypłat pozostają niejasne i będą zależały od dalszego biegu sprawy sądowej.

2 godzin temu











