Chór Hibike z Poznania śpiewa po japońsku i uczy kultury Japonii. „To była dla mnie oczywistość”

1 godzina temu

Pomysł na Hibike wyrósł wprost z pasji.

– „Dla mnie to było coś oczywistego z racji moich zainteresowań. Jak tylko nabyłam doświadczenia muzycznego i miałam narzędzia, żeby stworzyć chór, to to był mój pierwszy krok. Chcę stworzyć zespół, który będzie śpiewać muzykę japońską, repertuar japoński” – mówiła Jaskólecka.

Chór istnieje od dekady, a wraz z początkiem nowego roku wszedł w kolejny etap.

– „W sumie teraz z rozpoczęciem nowego roku już leci jedenasty rok” – dodała.

Hibike, choć dziś jest zespołem żeńskim, nie zawsze miało taki skład. Założycielka przyznała, iż na początku naturalnym kierunkiem wydawał jej się chór mieszany.

– „Na samym początku próbowałam stworzyć zespół mieszany. Trudno było znaleźć skład męski do śpiewania. Było dosłownie kilku panów i więcej pań” – opowiadała.

Z czasem wybór stał się pragmatyczny:

– „Stwierdziłam, iż łatwiej będzie skupić się na zespole żeńskim”.

Repertuar zespołu koncentruje się na języku japońskim, choć zdarzają się wyjątki.

– „Utwory w innych językach też się pojawiają, mam tu na myśli polskie. Kiedyś śpiewałyśmy coś po angielsku z dwa razy, ale zdecydowanie gromadzimy osoby takie, które chcą śpiewać po japońsku i to sprawia nam największą radość” – zaznaczyła dyrygentka.

Gdy prowadząca zapytała, jaka jest „japońska muzyka”, Jaskólecka od razu podkreśliła, iż to temat rzeka. – „To jest bardzo szerokie pytanie” – przyznała. Wskazała jednak główne kierunki, w których porusza się chór:

– „To, co wykonujemy, to przede wszystkim muzyka filmowa, muzyka znana z anime. Dużą większość stanowią utwory kompozytora Joe Hisaishiego”.

Zespół sięga także po tradycję.

– „Lubimy też zaglądać w muzykę ludową japońską, w opracowania tej muzyki na chór. Czasem popełniam też swoje opracowania” – dodała.

Chór traktuje muzykę jako bramę do szerszego doświadczenia Japonii.

– „Muzyka to jest tylko jakiś fragment całej kultury Japonii, którą lubimy doświadczać. Stąd też nie tylko koncerty organizujemy” – podkreśliła Jaskólecka.

Styczeń jest wyjątkowo intensywny, ale zespół pracuje w rytmie sezonu artystycznego.

„Staramy się, żeby te wydarzenia były regularnie, czyli w sezonie, który zaczyna się we wrześniu, kończy w czerwcu” – wyjaśniła Jaskólecka, wymieniając cykle spotkań wokalnych, zajęcia dla dzieci, spotkania literackie oraz rozmowy po japońsku.

– „Hanasimashō, czyli ‘porozmawiajmy’… to takie kameralne spotkania w swobodnej atmosferze, żeby zachęcić do mówienia po japońsku, obojętnie na jakim etapie nauki się jest” – podkreśliła.

Prowadząca poprosiła też o perspektywę chórzystki. Weronika Bajer przyznała wprost: – „Nie” – odpowiedziała na pytanie, czy zna japoński. A jednak śpiewa w zespole i daje sobie radę, choć wymaga to pracy poza próbami.

– „Jeśli się nie przygotuję w domu, nie przeczytam tych utworów powoli, to jest bardzo ciężko. Trzeba się wsłuchiwać w to, co dziewczyny już potrafią, a potem dopiero móc razem z nimi zaśpiewać” – mówiła.

Zapytana o to, co daje jej udział w Hibike, odpowiedziała krótko, ale konkretnie: – „Nowe przyjaźnie” – i dodała, iż to także ważna przestrzeń prywatna. – „Hobby takie, które bardzo lubię. Lubię śpiewać” – podkreśliła. Prowadząca dopowiedziała o „przestrzeni do spełniania pasji”, a Bajer potwierdziła: – „Tak, bardzo mi się tam podoba”.

W planach zespołu na ten sezon szczególne miejsce mają zająć formy sceniczne, które pozwalają lepiej zrozumieć treść japońskich utworów osobom nieznającym języka.

– „W tym sezonie szczególnie zależy mi na powrocie do spektaklu, który organizowałyśmy w ubiegłych latach. To był spektakl ‘Japonia w dźwiękach i gestach’” – zapowiedziała Jaskólecka. – „Utwory, które zwykle śpiewamy statycznie, pokazujemy z choreografią, chcąc ukazać ich znaczenie. To koncert, który próbuje pokazać treść publiczności, która nie zna japońskiego” – wyjaśniła.

Zespół pracuje także nad wydarzeniem kierowanym do dzieci i młodzieży.

„Mamy w repertuarze spektakl dla dzieci i młodzieży. To miks narracji i utworów japońskich chóralnych” – mówiła dyrygentka, dodając, iż celem jest oswojenie Japonii jako tematu bliskiego, a nie egzotycznego. – „Pokazujemy, iż Japonia wcale nie jest taka odległa, iż te tematy mogą być też nam bliskie i zrozumiałe” – podkreśliła.

W „Japonii w dźwiękach i gestach” występuje cały zespół, a dodatkową atrakcją jest warstwa wizualna.

– „To jedyna okazja, żeby zobaczyć cały zespół w japońskich yukatach, czyli tradycyjnych japońskich letnich kimonach” – zapowiedziała Jaskólecka.

Hibike liczy w tej chwili kilkanaście osób.

– „W tym momencie ile nas jest? 15? 17?… Zwykle do 20 chórzystek” – mówiła dyrygentka.

Jednocześnie zaznaczyła, iż zespół pozostaje otwarty na nowych członków. – „Jeżeli byłoby więcej chętnych, to ja bym jak najbardziej poszerzała szeregi zespołu” – podkreśliła, a na koniec rozmowy padło jasne zaproszenie: – „Cały czas można dołączyć do chóru, także zapraszamy do kontaktu”.

Dla jednych Hibike może być pierwszym krokiem w stronę muzyki Japonii. Dla innych – sposobem na spotkanie języka, tradycji i społeczności, która łączy pasję z konsekwentną pracą. W poznańskim kalendarzu kulturalnym to propozycja niszowa, ale właśnie dlatego wyróżniająca się i coraz bardziej rozpoznawalna.

Idź do oryginalnego materiału