
To już nie pojedyncze przypadki, a wyraźny sygnał ostrzegawczy dla całego regionu. W 2025 roku w Małopolsce aż 20 tysięcy osób usłyszało diagnozę choroby odkleszczowej. Lekarze nie mają wątpliwości – problem narasta, a sezon dopiero się rozpędza.
Kleszcze atakują nie tylko w lesie
Nie trzeba wyprawy w góry ani spaceru po głębokim lesie, by narazić się na ukąszenie. Kleszcze coraz częściej czyhają w parkach, ogrodach, na działkach i łąkach. Ich aktywność zaczyna się już wczesną wiosną i trwa aż do jesieni.
Ukąszenie jest bezbolesne, ale skutki mogą być poważne. W ubiegłym roku do lekarzy rodzinnych, poradni i szpitali w Małopolsce zgłosiło się ponad 20 tysięcy osób z chorobami odkleszczowymi. To wzrost o 15 procent w porównaniu do 2020 roku.
Borelioza zbiera największe żniwo
Najczęściej diagnozowaną chorobą pozostaje borelioza. W 2025 roku zachorowało na nią aż 19,9 tysiąca mieszkańców regionu. Pięć lat wcześniej było to 17,2 tysiąca przypadków.
To choroba bakteryjna, która potrafi rozwijać się miesiącami, a choćby latami. Nieleczona prowadzi do poważnych powikłań – od problemów neurologicznych, przez zaburzenia pracy serca, po choroby stawów. Charakterystycznym objawem jest rumień wędrujący, ale nie zawsze się pojawia. Często pierwsze symptomy przypominają zwykłe przeziębienie – gorączka, zmęczenie, bóle głowy.
Niepokojący wzrost KZM
Jeszcze większe obawy budzi wzrost zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu. W 2020 roku chorobę tę zdiagnozowano u 36 osób. W 2025 roku liczba ta wzrosła niemal trzykrotnie – do blisko 100 przypadków.
KZM to wirusowa choroba atakująca układ nerwowy. Może przebiegać bezobjawowo, ale w cięższych przypadkach prowadzi do zapalenia opon mózgowych, zaburzeń świadomości, a choćby paraliżu.
Szczepienie dostępne, ale wciąż mało popularne
W przeciwieństwie do boreliozy, przed kleszczowym zapaleniem mózgu można się skutecznie chronić dzięki szczepieniu. Preparat jest dostępny w poradniach POZ, a także w wybranych aptekach.
Od sierpnia 2025 roku do lutego 2026 roku skorzystało z tej możliwości ponad 500 mieszkańców Małopolski. To wciąż niewiele, biorąc pod uwagę skalę zagrożenia.
Chwila nieuwagi może kosztować zdrowie
Eksperci przypominają, iż kluczowa jest profilaktyka. Odpowiedni ubiór, stosowanie repelentów i dokładne sprawdzanie ciała po powrocie do domu mogą znacząco zmniejszyć ryzyko.
Jeśli kleszcz już się wczepi, liczy się czas. Im szybciej zostanie usunięty, tym mniejsze ryzyko zakażenia. W aptekach dostępne są specjalne narzędzia do jego bezpiecznego usuwania. W przypadku problemów konieczna jest pomoc lekarza.
Sezon na kleszcze dopiero się zaczyna – a liczby już dziś pokazują, iż zagrożenie jest większe niż kiedykolwiek wcześniej.
Źródło: NFZ

2 godzin temu








