W ciszy, bez konsultacji z lokalną społecznością, Archidiecezja Gnieźnieńska wydzierżawiła w ostatnich dniach całe swoje flagowe gospodarstwo rolne. Transakcja obejmująca 1 500 hektarów najlepszych ziem uprawnych i nowoczesną infrastrukturę wstrząsnęła lokalnym środowiskiem rolniczym. Nasze śledztwo ujawnia niepokojące szczegóły tej operacji oraz głęboki rozdźwięk między stanowiskiem kurii a oczekiwaniami lokalnej społeczności.
Ziemia w cieniu katedry
Gospodarstwo Rolne Archidiecezji Gnieźnieńskiej od dziesięcioleci stanowiło wzór nowoczesnego rolnictwa. Jak ujawnił wcześniej portal Wieści Rolnicze, kompleks w Braciszewie (powiat gnieźnieński) i Kwieciszewie (powiat mogileński) dysponował 200 hektarami pod uprawę buraków cukrowych, hodowlą 350 sztuk bydła mięsnego, parkiem maszynowym wartym miliony złotych, systemem logistycznym obsługującym tereny oddalone o 50 km.
To była perła w koronie archidiecezjalnych nieruchomości – mówi nam anonimowy pracownik gospodarstwa. Dziś budzimy się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Nocna zmiana włodarzy
Decyzja o dzierżawie zapadła nagle, zaskakując choćby wieloletnich pracowników. W odpowiedzi na nasze zapytanie, ks. Remigiusz Malewicz, rzecznik archidiecezji, potwierdził jedynie ogólne fakty:
Potwierdzamy, iż Archidiecezja Gnieźnieńska wydzierżawiła grunty rolne położone w miejscowościach Braciszewo i Kwieciszewo. Było to następstwem przeprowadzonego na zlecenie Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie kompleksowego audytu Gospodarstw Rolnych Archidiecezji Gnieźnieńskiej Kwieciszewo i Braciszewo, z którego wynikała konieczność podjęcia pilnych i stanowczych działań o charakterze zarządczym w sposób zgodny z zasadami prawidłowej gospodarki.
Nie jest prawdą, iż grunty rolne zostały wydzierżawione spółkom. Obie umowy dzierżawy zostały zawarte z rolnikami będącymi osobami fizycznymi. Rolnicy ci zostali zweryfikowani jako dający rękojmię prawidłowego przebiegu dzierżawy, a dodatkowo okres, na jaki zostały zawarte umowy dzierżawy, jest odpowiednio krótki, aby po okresie próbnym Archidiecezja miała możliwość podjęcia dalszych decyzji.
Oczywiście w procesie decyzyjnym uwzględniono również aspekt społeczny. Główny cel, jaki przyświecał Archidiecezji w tym zakresie, to możliwie jak najszersze zabezpieczenie interesów pracowników rolnych, którzy otrzymali propozycję kontynuacji zatrudnienia u dzierżawców na dotychczasowych stanowiskach. Z informacji posiadanych przez Kurię Metropolitalną wynika, iż część pracowników już podpisała nowe umowy o pracę.
Archidiecezja Gnieźnieńska nie ma obowiązku udzielać szczegółowych informacji w kwestiach stanowiących dane poufne, objęte ochroną danych osobowych bądź tajemnicą wynikającą z zasad negocjacji i zawartych umów. Należy podkreślić, iż żadna z wydzierżawionych nieruchomości nie była wykorzystywana do celów publicznych bądź związanych z działalnością religijną, a treść zawartych umów dzierżawy gwarantuje dalsze korzystanie z gruntów Archidiecezji na cele rolnicze.
Jest zbyt wcześnie, by wypowiadać się w przedmiocie reakcji lokalnego środowiska czy przyszłości gospodarstw, natomiast ewentualne inwestycje w ich modernizację będą w okresie obowiązywania umów przeprowadzane przez dzierżawców. Kuria Metropolitalna zamierza sprawować stałą kontrolę nad prawidłowym przebiegiem dzierżawy i wykorzystaniem gruntów rolnych Archidiecezji zgodnie z ich przeznaczeniem oraz przepisami prawa.
Co szczególnie zastanawiające, kuria konsekwentnie odmawia ujawnienia tożsamości nowych dzierżawców, wysokości czynszów dzierżawnych, dokładnego okresu trwania umów oraz kryteriów wyboru dzierżawców.
Gorycz lokalnych rolników
To jawny skandal – grzmi jedne z rolników. Od lat uprawialiśmy sąsiednie pola, ale nikt nam choćby nie zaproponował udziału w przetargu. A teraz dowiadujemy się, iż ziemię dostali jacyś „zweryfikowani rolnicy”. Kto ich weryfikował? Jakimi kryteriami? Prymas nie ma u nas czego szukać. Poczekajmy do obchodów świętowojciechowych lub Bożego Ciała. Z tego, co mi wiadomo, rolnicy szykują już pikietę. Jawnie napluto nam w twarz. Złotówki na tacę nie dam.
Pracownicy między młotem a kowadłem
Ks. Malewicz zapewnia, iż część pracowników już podpisała nowe umowy o pracę, jednak nasi rozmówcy na miejscu mówią o zupełnie innej rzeczywistości:
Nowi dzierżawcy zaproponowali nam warunki gorsze niż dotychczasowe – wyznaje jeden z pracowników. Mamy wybór – albo podpisać, albo szukać pracy gdzie indziej. Po 15 latach służby na tej ziemi.
Co dalej z ziemią?
Archidiecezja deklaruje, iż będzie sprawować stałą kontrolę nad prawidłowym przebiegiem dzierżawy, jednak eksperci prawni zwracają uwagę na niepokojące luki w przekazie:
Jeśli umowy są tak korzystne, dlaczego kuria odmawia ujawnienia ich podstawowych parametrów? – pyta mecenas, który ze względu na bliskie powiązania z kościołem, chce pozostać anonimowy. Brak transparentności w zarządzaniu tak dużym majątkiem kościelnym budzi poważne wątpliwości etyczne. Pytaliście kurię o „przepływ” sprzętu i tego, w jaki sposób odzyskiwano podatek VAT? W mojej ocenie mogło dojść do poważnego naruszenia prawa na zasadzie „karuzeli VAT-owskiej”. Pytaliście o to, jaki był w tym udział firmy z Tarnowa Podgórnego? Warto zainteresować się i tym wątkiem.
Co wiemy na pewno?
1 500 hektarów najlepszych ziem przeszło w ręce dwóch „osób fizycznych”. Umowy są krótkoterminowe, choć nie wiemy na jak dokładnie okres. Część pracowników musiała zaakceptować nowe warunki zatrudnienia. Lokalni rolnicy zostali całkowicie pominięci w procesie.
Czego nie wiemy?
Praktycznie wszystkiego, co najważniejsze – kto, za ile, na jak długo i dlaczego właśnie w ten sposób.
Sprawa wymaga dalszego dziennikarskiego dochodzenia. Jesteśmy w trakcie ustalania tożsamości nowych dzierżawców oraz analizy dokumentów planistycznych dotyczących tych terenów. Apelujemy też do świadków całej procedury o kontakt z naszą redakcją. Zapewniamy anonimowość.