Cmentarz żydowski w Łomazach własnością samorządu [GALERIA ZDJĘĆ]

slowopodlasia.pl 38 minut temu
Uroczystość zgromadziła przedstawicieli Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie, wójta gminy Łomazy, wybitnych badaczy dziedzictwa żydowskiego, regionalistów oraz młodzież z Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Białej Podlaskiej. Zwieńczyła ona wieloletnią współpracę oraz prace porządkowo-konserwatorskie na terenie cmentarza.Gest zaufaniaDecyzja o przekazaniu cmentarza samorządowi jest wyrazem ogromnego zaufania, jakim Żydowska Gmina Wyznaniowa w Warszawie obdarzyła władze i mieszkańców Łomaz. W tradycji i prawie żydowskim kwestia własności cmentarza ma charakter absolutnie fundamentalny.- Nie pamiętam, żeby Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie kiedykolwiek oddawała władzom samorządowym cmentarz, którym władała przez dłuższy czas. To jest związane z tym, iż społeczność żydowska zawsze stara się trzymać cmentarz na własność, ponieważ to zabezpiecza szczątki osób pochowanych. Wtedy mamy pewność, iż nikt nie przyjdzie, nie rozkopie szczątków, nie postawi niczego na cmentarzu, iż zawsze to będzie miejsce godne - podkreśla Remigiusz Sosnowski, członek Zarządu Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie Zaznaczył jednak, iż w przypadku Łomaz sytuacja jest wyjątkowa ze względu na wieloletnią, wzorową postawę lokalnej społeczności: - Cmentarz żydowski w Łomazach jest cmentarzem, który może służyć za wzór. Społeczność Łomaz dba o to miejsce. Niemal nie ma tu śmieci, zieleń jest przystrzyżona, nie ma śladów wandalizmu. Takie sytuacje, iż przez tyle lat cmentarz jest w tak dobrym stanie, to naprawdę ewenement w skali działania gminy wyznaniowej, która obejmuje swoim terytorium niemal jedną szóstą Polski. Mamy tu świetną współpracę z wójtem i administracją - podkreślił.Moment przekazania cmentarza został zaplanowany w szczególnym czasie kalendarzowym.- Tuż przed wakacjami formalnie przekazaliśmy cmentarz na własność gminie Łomazy, a dziś – tuż przed nowym rokiem żydowskim, który będziemy obchodzić w piątek wieczorem – przekazujemy ten cmentarz oficjalnie w użytkowanie mieszkańcom i wójtowi. Dzisiaj przekazaliśmy symboliczny klucz – mówi Sosnowski.W uroczystościach wzięła udział delegacja Żydowskiej Gminy Wyznaniowej. Obecni byli m.in. członek zarządu Witold Wrzesiński (na co dzień dyrektor Cmentarza Żydowskiego przy ul. Okopowej w Warszawie), naczelny rabin Warszawy Michael Schudrich, a także naukowcy: prof. Andrzej Trzciński oraz dr Monika Tarajko.Wielokulturowe dziedzictwo gminyDla gminy Łomazy przejęcie cmentarza jest kontynuacją dotychczasowych działań związanych z pielęgnowaniem lokalnego dziedzictwa historycznego. Wójt gminy Jerzy Czyżewski zwrócił uwagę na wielokulturowy charakter regionu.Wójt Jerzy Czyżdwski z symbolicznym kluczem do cmentarza żydowskiego. Fot. Justyna Lesiuk-Klujewska- Pamięć jest naszym obowiązkiem. Gmina Łomazy jest mocno doświadczona przez historię. Znajdujemy się przy drodze, przy której są trzy cmentarze: katolicki, unicki/prawosławny oraz żydowski, a niedaleko także tatarski. To pokazuje wielonarodowość i wielokulturowość naszej gminy na przestrzeni wieków - zaznacza Jerzy Czyżewski.Wójt przypomniał, iż samorząd od lat podejmuje inicjatywy mające na celu upamiętnienie kluczowych i tragicznych wydarzeń z przeszłości: od bitwy konfederatów barskich na Głuchu po miejsca związane z zagładą Żydów. - W ostatnich latach powstały tablice upamiętniające społeczność żydowską w Studziance, Szenejkach i Stasiówce, wykonane przez Fundację Pamięć, Która Trwa. Pamiętamy również o osobach z miejscowości Koszoły, które zginęły za ratowanie i pomoc niesioną innym ludziom w czasie drugiej wojny światowej. To zasługuje na naszą uwagę i przekazywanie tej informacji kolejnym pokoleniom - mówi wójt.Opieka nad nekropolią ma już w Łomazach wieloletnią tradycję, która teraz zyskała pełną podbudowę formalną. - Przez kilkanaście lat na mocy porozumienia gmina Łomazy opiekowała się tym cmentarzem. Nasi pracownicy i Gminy Zakład Usług Komunalnych w Łomazach kosili trawę, wycinali krzaki, sprzątali liście. Mieszkańcy sami dbali o to miejsce, było ono schludne i zadbane. Stając się właścicielem, chcemy, aby to miejsce było przestrzenią szacunku, pamięci i edukacji - zaznacza Jerzy Czyżewski.Lapidarium – namacalna karta historii Zwieńczeniem wspólnych starań stało się wybudowanie na terenie cmentarza lapidarium. Konstrukcja została zrealizowana w formie lekkiej architektonicznie formy wyniesionej ponad poziom ziemi, w którą wkomponowano odzyskane macewy. Projekt wyłoniono w drodze konkursu ogłoszonego przez Żydowską Gminę Wyznaniową w Warszawie po uzyskaniu dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy.Remigiusz Sosnowski podkreśla, iż przywracanie macew na ich pierwotne miejsce jest istotne nie tylko z prawnego punktu widzenia. - Macewa jest własnością osoby zmarłej. Ona nie wyraziła zgody na użycie jej do czegokolwiek innego. jeżeli więc zwracane są wywiezione macewy, naturalnym jest, iż powinny wrócić do tej osoby. choćby w przypadku, gdy rodzina stawia nowe upamiętnienie, wkomponowuje się w nie starą macewę. Istnieją ściśle określone zasady prawne dotyczące tego, kiedy można byłoby sprzedać macewę – cały dochód musiałby iść na upamiętnienie osoby zmarłej będącej właścicielem tej macewy. Najlepiej więc macew nie ruszać, są własnością zmarłych i niech tam pozostaną - wyjaśnia.Obejrzyj galerię zdjęć z przekazania cmentarza żydowskiego gminie Łomazy:Mieszkańcy przynoszą znalezione macewyLokalna społeczność i regionaliści odegrali kluczową rolę w procesie przywracania pamięci. Mieszkańcy gminy Łomazy i okolic wciąż przynoszą kolejne macewy, które znaleźli. Dużą rolę w podnoszeniu świadomości ludzi odgrywają lokalni społecznicy. Jednym z nich jest Mieczysław Trochimiuk, który od wielu lat opiekuje się miejscem pamięci w Lesie Hały, gdzie w 1942 r. doszło do zagłady Żydów. To świadek historii, który z własnej inicjatywy podjął się porządkowania i wieloletniej opieki nad miejscem straceń w Lesie Hały. Zrobił i postawił tam pamiątkową rzeźbę oraz inicjuje uroczystości rocznicowe. Z kolei regionalista, Cezary Nowogrodzki podjął się wspólnie z Ośrodkiem „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie przetłumaczenia inskrypcji macew z języka hebrajskiego na język polski. Dzisiaj wiemy konkretnie, kto jest upamiętniony na tych tablicach.Wójt zaznacza też, iż proces odzyskiwania macew wciąż trwa. - Na tym lapidarium znajduje się około 100 elementów – macew, częściowo popękanych, częściowo całych. One symbolicznie wracają na to miejsce. Ważne jest to, iż osoby, które odnajdują takie tablice, pochodzące zarówno z gminy Łomazy, jak i spoza niej, przynoszą je tutaj, widząc w nich wartość historyczną, kulturową i duchową.Łomaskie lapidarium przyciągnęło już pierwszych odwiedzających z całego świata. - Przyjeżdżały tu osoby emocjonalnie związane z tym miejscem, których przodkowie pochodzili z Łomaz. Byli goście z Izraela, Stanów Zjednoczonych, Argentyny. Wszyscy byli poruszeni stanem tego miejsca oraz samym lapidarium. Jest to jedno z ciekawszych lapidariów, jakie powstały w ostatnim czasie. Ma ładną, lekką formę, która uwidacznia żydowską sztukę sepulkralną - mówi Remigiusz Sosnowski.Odzyskiwanie godności O znaczeniu naukowym i społecznym utworzonego obiektu mówi prof. Andrzej Trzciński (UMCS w Lublinie), jeden z najwybitniejszych znawców dziedzictwa żydowskiego we wschodniej Polsce. Badacz zwraca uwagę na zmianę pokoleniową, która sprzyja oddawaniu odnalezionych macew. - Ludzie mieli świadomość wcześniej, ale to kwestia kolejnego pokolenia, które już nie czuje bezpośredniej winy za to, co się stało. Często dawne siedliska są przejmowane przez młodsze pokolenia albo nowych właścicieli, którzy pozbywają się tego zbędnego balastu albo po prostu czują odpowiedzialność, iż macewy to artefakty historyczne i powinny powrócić na dawne miejsce, czyli zwykle na cmentarz żydowski - zauważa prof. Andrzej Trzciński. Naukowiec zauważa też transformację, jaką przechodzi kirkut po wybudowaniu lapidarium. - Pusty teren, na którym nie ma nagrobków, funkcjonuje w świadomości ludzi jako zwykły trawnik. Natomiast jeżeli coś na nim stoi, a tym bardziej gdy stoi sensownie zaprojektowane lapidarium, zwraca to uwagę. Cmentarz zyskuje w oczach ludzi status cmentarza, który wcześniej mijali, nie zwracając na niego uwagi - mówi prof. Trzciński.Macewy odzyskane w Łomazach mają unikalną wartość historyczną. - Najstarsze macewy w tym lapidarium pochodzą z lat 60. XVIII wieku. Mamy tu zachowaną ciągłość aż do okresu międzywojennego, bo cmentarz funkcjonował nieprzerwanie do końca II Rzeczypospolitej. Na macewie znajduje się inskrypcja poświęcona zmarłemu, a oprócz tego przedstawienie symboliczne. Na najstarszych nagrobkach z XVIII i pierwszej połowy XIX wieku, wykonywanych w twardych kamieniach granitowych, nie ma tych przedstawień, bo materiał był trudny do obróbki. Na późniejszych, obrabianych w bardziej zmechanizowanych zakładach kamieniarskich, widzimy już bogatą symbolikę i inskrypcje - wyjaśnia.Pozytywny wizerunek PolskiNapływ kolejnych odzyskiwanych macew oraz wzorowa postawa lokalnych władz i mieszkańców budują pozytywny wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. - To, iż przybywa artefaktów, jest pocieszające z punktu widzenia badaczy, bo materiału do dokumentacji jest coraz więcej. Ma to też istotny wydźwięk międzynarodowy. Polska w środowiskach żydowskich bywała postrzegana przez pryzmat trudnej historii, a takie inicjatywy pokazują realną opiekę nad zabytkami i szacunek dla przeszłości - komentuje prof. Trzciński.Wszystkie odnalezione macewy, które nie znalazły miejsca w lapidarium, a także te, które mieszkańcy jeszcze przyniosą, będą systematycznie dokumentowane przez naukowców i znajdą swoje godne miejsce na łomaskim cmentarzu żydowskim. W jakiej formie? Tego jeszcze nie wiadomo, ale wójt gminy obiecuje, iż w takiej, na jaką zasługują.
Idź do oryginalnego materiału