Świat na początku roku przypomina akrobatę kroczącego na linie i przygotowującego się do wykonania salta. Już samo wejście na linę rozpiętą wysoko nad ziemią budzi grozę w oczach widzów, a tu jeszcze taka karkołomna figura. No cóż, być może odetchniemy z ulgą po wszystkim, a może wszystko skończy się tragicznie. Jedno od drugiego dzieli naprawdę niewiele. Wystarczy jeden niewłaściwy ruch. Niebezpieczeństwo rośnie z każdym krokiem. Wszystko w rękach i nogach akrobaty. Publiczność przygląda się z zapartym tchem wydając z siebie ciche okrzyki przerażenia, część odwraca wzrok, by nie widzieć najgorszego.