Co za mecz w Bochni! Contimax odrobił 17 punktów i pokonał mistrza Polski

5 godzin temu

Pierwsze w tym sezonie domowe spotkanie CMB to był wieczór, który kibice w Bochni zapamiętają na długo. Contimax MOSiR przegrywał z mistrzem Polski Lotto AZS UMCS Lublin już 17 punktami, ale odwrócił mecz i zwyciężył 100:93. Bohaterką spotkania była Anaya Peoples – zdobyła 30 punktów, a gospodynie po nienajlepszym początku wygrały każdą z trzech kolejnych kwart.

Pierwsza kwarta zupełnie nie zapowiadała takiego finału. Lublinianki gwałtownie narzuciły swoje warunki, a przewaga przyjezdnych rosła. Po dziesięciu minutach mistrzynie Polski prowadziły 35:22, a na początku drugiej części, po punktach Catherine Reese, zrobiło się 39:22. To było największe prowadzenie Lublina tego wieczoru – 17 punktów.

I właśnie wtedy rozpoczął się pościg.

Z -17 do dwóch punktów przed przerwą

Bochnia jeszcze przed przerwą niemal całkowicie zniwelowała straty. Ważne punkty zdobywały m.in. Marta Marcinkowska i Karolina Dżochowska, a ta druga trafiła w drugiej kwarcie aż trzy razy zza łuku.

Contimax wygrał tę część 34:23. Z 22:39 zrobiło się do przerwy 56:58. Mecz zaczynał się adekwatnie od nowa.

Najbardziej niezwykłe w tym zwycięstwie jest to, jak głęboko Contimax musiał po nie sięgnąć. Gospodynie odrobiły 17 punktów straty, a po przegranej 22:35 pierwszej kwarcie wygrały wszystkie trzy pozostałe: 34:23, 21:19 i 23:16.

Po zmianie stron trwała walka punkt za punkt. Bochnia doprowadziła do remisu 73:73, później było 75:75, a sześć sekund przed końcem trzeciej kwarty Britney Jones trafiła na 77:77.

Peoples odpaliła czwartą kwartę

Decydująca część zaczęła się idealnie dla Contimaxu. Już po dziewięciu sekundach Anaya Peoples trafiła za trzy na 80:77. Chwilę później dołożyła akcję 2+1, Laura Stockton przechwyciła piłkę, a Britney Jones podwyższyła na 85:77. W kilka ponad półtorej minuty gospodynie zbudowały osiem punktów przewagi.

Bochnia już jej nie oddała.

Gdy Lublin próbował jeszcze wrócić do meczu, ważne akcje wykonywały kolejne zawodniczki gospodarzy. Karolina Dżochowska trafiła za trzy na 95:84, a w ostatniej minucie Peoples przechwyciła podanie Matei Tadić i zdobyła punkty dające 100:90. Ostatecznie skończyło się wynikiem 100:93.

30 punktów Peoples. Ale nie tylko ona

Pierwszoplanową postacią spotkania była Anaya Peoples. Amerykanka zdobyła 30 punktów, trafiając 9 z 12 rzutów za dwa, 2 z 3 za trzy i 6 z 7 wolnych. Dołożyła 5 zbiórek, 4 asysty, 4 przechwyty i blok, kończąc spotkanie z EVAL 34 i bilansem +/- na poziomie +12.

Ale siłą Bochni było to, iż Peoples dostała bardzo konkretne wsparcie. Britney Jones zdobyła 19 punktów, Karolina Dżochowska 16, trafiając 4 z 8 prób za trzy, a Laura Stockton do 13 punktów dołożyła aż 8 asyst i 5 przechwytów. Marta Marcinkowska w niespełna 19 minut zdobyła 10 punktów, natomiast Jastina Kosalewicz miała 8 punktów i 8 zbiórek. Najlepszy bilans +/- w całej drużynie należał do Dżochowskiej: +18.

Przegrały zbiórkę… 30:51. I wygrały mecz

Jest jeszcze jedna liczba, która pokazuje, jak nietypowe było to spotkanie.

Lublin wygrał zbiórkę aż 51:30, w tym ofensywną 20:6. Mistrzynie Polski miały też 19 przechwytów i popełniły zaledwie 7 strat przy 14 Bochni. Mimo tego to Contimax zdobył 100 punktów i wygrał.

Ogromne znaczenie miała skuteczność. Gospodynie trafiały 63,2 proc. rzutów za dwa oraz 37,9 proc. za trzy. Lublin zza łuku miał tylko 7/29 – 24,1 proc. Co ciekawe, pod koszem przyjezdne były równie groźne: 29/48 za dwa.

Contimax wygrał więc mecz, w którym miał o 21 zbiórek mniej od rywalek i dwukrotnie więcej strat. Odpowiedział skutecznością, 11 celnymi trójkami i przede wszystkim comebackiem z 17 punktów. A wszystko przeciwko aktualnemu mistrzowi Polski.

Po stronie Lublina imponowała zwłaszcza Catherine Reese. W zaledwie 17 minut i 48 sekund zdobyła 20 punktów, trafiając wszystkie osiem rzutów z gry oraz wszystkie cztery wolne. 20 punktów miała także Brooque Williams, 18 Matea Tadić, a 17 Kourtney Treffers.

W Bochni najważniejsza tego wieczoru była jednak nie pojedyncza liczba, ale droga od 22:39 do 100:93. Pierwszy domowy mecz Contimaxu w nowym sezonie zakończył się zwycięstwem nad mistrzem Polski – i dokładnie setką na tablicy.

ZDJĘCIA i WIDEO – niebawem! Artykuł będzie aktualizowany.

Idź do oryginalnego materiału