Co za występ ŁKS-u! Pierwsze derby Łodzi za nami

1 godzina temu

Dominacja ŁKS-u Commercecon Łódź

Rewelacyjnie w ten mecz weszły Ełkaesianki, czego zupełnie nie można powiedzieć o Budowlanych. Goście pierwszych w tym sezonie derbów Łodzi po czterech akcjach prowadziły 4:0. Pierwszy punkt dla PGE Budowlwanych zdobyła Rodica Buterez skutecznie obiając ręce Elles Dambrink w bardzo trudnej sytuacji. Bardzo dobrze na boisku czuła się Suvi Kokkonen. Po ataku Finki Wiewióry prowadziły już 10:5 i kontynuowały bardzo dobry początek. Mistrzynie Polski miały ogromne problemy, żeby ustabilizować grę, w której było po prostu zbyt wiele niedokładności, a Ełkaesianki? Korzystały skrzętnie z każdego błędu. Przy stanie 14:8 dla ŁKS-u po raz pierwaszy o przerwę poprosił Maciej Biernat. Ta wybiła nieco z rytmu Wiewióry, które także zaczęły się mylić. Po stracie trzech punktów z rzędu przy wciąż sporym, ale jednak topniejącym, prowadzeniu tym razem o czas na rozmowę ze swoimi podopiecznymi poprosił Adrian Chyliński. Budowlane przegrywały już tylko 13:15 i kolejny punkt dla nich wisiłą w powietrzu, ale wtedy w drużynie pojawił się błąd komunikacji. W bardzo łatwy sposób punkt zdobyła Elles Dambrink. To pozwoliło uspokoić sytuację w obozie ŁKS-u Commercecon, który pewnie wygrał pierwszą partię 25:19 i zrobił to w pełni zasłużenie. Mistrzynie kraju miały o czym myśleć przed drugim setem.

https://lodzkisport.pl/siatkowa/trener-lks-u-commercecon-lodz-stawia-na-pokore-i-ciezka-prace-jak-sprawdzi-sie-tylko-w-roli-trenera/BlhCXo2tEFrXGi8SuE25

Drugą partię od dwóch błędów zaczęły natomiast Ełkaesianki. Po jednym z nich po raz pierwszy w tym meczu na prowadzeniu znalazły się Budowlane (3:2). Dłużne w tym elemencie nie zostały podopieczne trenerae Biernata. Szwankowało przyjęcie, rozegranie, a co za tym idzie również atak. Bardzo gwałtownie ŁKS wyszdł na prowadzenie 7:3. Obraz gry nie zmienił się zbytnio w porównaniu do partii otwierającej. przez cały czas to ŁKS dominował. Trener Biernat przy stanie 13:17 zdecydował się zdjąć z boiska Maję Storck. Jeden z architektek mistrzostwa w poprzednim sezonie do tej pory zdobyła zaledwie trzy punkty w całym meczu. W jej miejsce pojawiła się nowa siatkarka - Iuna Zadorojnai. Chwilę później na boisku zmeldowała się także powracająca do PGE Budowlanych Łódź - Aleksandra Kazała. Zmieniła Rodicę Buterez, która w pierwszym secie była najlepiej punktującą siatkarką w swoim zespole, ale w drugiej partii pokusiła się tylko o jeden punkt. kilka to jednak pomogło gospodyniom. Efektownym atakiem ze środka drugiego seta zakończyła Magdalena Jurczyk. 25:18 i ŁKS Commercecon prowadził już 2:0.

Mistrzowski set PGE Budowlanych Łódź

Na początku trzeciego seta PGE Budowlani Łódź zacżęli przypominać zespół z poprzedniego sezonu. Bardzo dobrze zaczął funkcjonować blok, który kilka razy dał się we znaki Ełkaesiankom. Co najważniejsze dla gospodyń, widać to było też na tablicy, bo PGE Budowlani prowadzili 5:2. Taka gra podobała się wyraźnie trenerowi Biernatowi, który entuzjastycznie dał swoim podopiecznym o tym znać, gdy mieliśmy przerwę na życzenie trenera Adriana Chylińskiego. Chwilę później Budowlane dołożyły kolejne dwa bloki. Najpierw autorstwa Martyny Grajber-Nowakowskiej, a po chwili kolejny punkt w tym elemencie dołożyła Saša Planinšec. Słowenka w tym secie miała już dwa punkty blokiem, czyli o dwa więej, niż przez pierwszego i drugiego seta. Adrian Chyliński szukał recepty i postawił na Regiane Bidias kosztem Suvi Kokkonen, ale ta już w pierwszej akcji... nadziała się na blok Sašy Planinšec. To były kapitalne minuty słoweńskiej środkowej. W kolejnej sytuacji szczęścia próbowała Elles Dambrink, ale Holenderka, a jakże, została zatrzymana blokiem przez Martynę Grajber-Nowakowską. PGE Budowlani prowadzili wtedy 11:3. Przy wyniku 15:6 trener Chyliński dał odpocząć Elles Dambrink, a w jej miejsce pojawiła się Maja Szymańska. Wynik był bardzo zły dla Wiewiór, ale ani one, ani ich kibice nie tracili nadziei. ŁKS Commercecon wygrał najdłuższą wymianę w tym spotkaniu. Budowlani przez cały czas mieli jednak wysoką przewagę (19:10). PGE Budowlani ostatecznie wygrali, ale Ełkaesianki dały z siebie wszystko w końcówce i grały do samego końca. 25:14 i to nie koniec emocji.

Czwartą partię ŁKS rozpoczął dużo uważniej, niż pierwszą. Dobrze wyglądała też gra PGE Budowlanych, które były nakręone świetnym wstępem w poprzedniej partii. Nie zatrzymywała się w bloku Saša Planinšec, dzięki której Budowlani doprowadzili do remisu 4:4. ŁKS Commercecon wypracował sobie lekką przewagę, ale z dużym uznaniem trzeba wspomnieć o Justynie Łysiak, która jak na panią kapitan przystało, dwoiła się i troiła, żeby ratować każdą piłkę. Jej postawa motywowała do lepszej gry koleżanki. Po drugiej stronie siatki była jednak bardzo mocna Oleksandra Milenko. Po jej kolejnej udanej akcji w ataku Wiewióry prowadziły 11:7, a trener Biernat musiał poprosić o czas. Świetnie do tego meczu wprowadziła się Iuna Zadorojnai. Rumunka miała na koncie już 11 punktów, w tym as serwisowy, który dał Budowlanym remis 14:14. Grała tak dobrze, iż Maja Storck została w kwadracie dla rezerwowych i stamtąd obserwowała poczynania koleżanek. ŁKS Commercecon zaczął jednak znajdować sposób na jej zatrzymanie. W końcu ze wspomnianego kwadratu wróciła Storck. Trener Biernat miał nadzieję, iż ta przerwa pomogła Szwajcarce, bo potrzebował jej w najwyższej dyspozycji, bowiem jego zespół przegrywał już 15:19. Na trybunach po stronie, na której zasiadli fani ubrani w biało-czerwono-białe barwy powoli zaczynało się już świętowanie. Kibice Budowlanych z kolei z coraz większą obawą oglądali kolejne piłki. 25:18 i to kibce biało-czerwono-białych mogą świętować wygraną w derbach w Łodzi.

PGE Budowlani Łódź 1:3 ŁKS Commercecon Łódź
(19:25, 18:25, 25:14, 18:25)

PGE Budowlani: Wenerska, Buterez, Majkowska, Storck, Grajber-Nowakowska, Planinšec, Łysiak (L); Zadorojnai, Kazała

ŁKS Commercecon: Antunović, Milenko, Jurczyk, Dambrink, Kokkonen, Stefanik, Pawłowska (L); Nowakowska, Obiała, Bidias, Szymańska

Idź do oryginalnego materiału