Czy termin „prawda” ma jeszcze w ogóle jakieś znaczenie? Albo może zapytajmy wprost – czy prawda istnieje i jest rozpoznawalna? W tym kontekście pojawia mi się w głowie zwykle sentencja o trzech prawdach, którą wielokrotnie posługiwał się ks. Józef Tischner, znany z zamiłowania do „góralskich” mądrości. Te dwa pierwsze rodzaje prawdy – absolutnej i względnej – zniknęły już chyba całkowicie z naszej myśloprzestrzeni, a trzeci rodzaj w niegóralskim języku trzeba byłoby określić jako brak prawdy. Tak, bo o prawdzie dziś już kilka można powiedzieć. Jak tu dywagować o czymś, co ewidentnie nam się zagubiło.
Najpierw na tę ścieżkę zagubienia prawdy wszedł biznes – początkowo największy, ale też w tyle nie pozostał ten mniejszy – później media, gwałtownie dołączyli politycy, a za nimi instytucje publiczne, w końcu różnego typu organizacje pozarządowe, a także nauka. Te wszystkie podmioty tworzone są przez ludzi, i to właśnie na poziomie czysto ludzkim z prawdą mamy największy problem. Bo przecież każdy z nas (no może prawie każdy) żyje w prawdzie i nie dopuszcza choćby możliwości samooszukiwania się. Wszyscy psychoterapeuci tego świata jednoczą się w upominaniu nas, iż oszukiwanie samego siebie to najgorsze zło, jakie sobie byśmy mogli zafundować. O nieobecności prawdy w mediach nie ma co choćby pisać. Media współczesne, jakie są – każdy widzi i słyszy, i czyta. I te, które nazywa się społecznościowymi, i te, które społecznościowymi nie są. To mechanizm, który wspiera nieprawdę płynącą od różnych podmiotów, wzmacniając ją, nadając zasięg, dodając pozornej wiarygodności, wykorzystując resztki zaufania, które standardowi odbiorcy jeszcze posiadają w zakamarkach swoich umysłów.
O dewaluacji w polityce, o chaosie aksjologicznym, który „liderzy” polityczni wnoszą do naszego globalnego i lokalnego świata, jeszcze trudniej pisać. Smutne jest to, iż za dewaluacją autorytetów politycznych poszła też delegitymizacja wielu (jeżeli nie większości) instytucji publicznych, niegdyś uważanych za wiarygodne i kierujące się zasadami moralnymi.

Połączenie świata mediów i polityki wyraźnie wskazuje na przemyślnie działające mechanizmy manipulacji. Przykładów jest wiele, weźmy chociaż jeden z popularnych ostatnio, dotyczący reakcji na „Trzy bolesne prawdy o klimacie” opublikowane przez Billa Gatesa 28.10.2025, dokładnie tego samego dnia, gdy António Guterres głosił globalną mobilizację przed szczytem klimatycznym, przekazując „groźną prawdę” o klimacie.
Bill Gates, formułując swoje „trzy prawdy”, twierdzi, iż choć zmiana klimatu to poważne wyzwanie, nie grozi nam od tego upadek cywilizacji. Uwaga społeczna powinna bardziej koncentrować się jego zdaniem na dobrostanie ludzi, m.in. walce z ubóstwem i chorobami, a nie wyłącznie na ograniczaniu wzrostu średniej temperatury i emisji gazów cieplarnianych.
Można z tymi priorytetami Gatesa dyskutować, pokazywać współzależność ubóstwa i zmian klimatycznych, ale media przedstawiły to jednoznacznie, „przykrywając” przesłanie Guterresa i podkreślając, iż oto ktoś wreszcie powiedział prawdę, iż z tym klimatem to „zawracanie głowy”. Odezwało się wielu denialistów klimatycznych, tym razem bez skrępowania cytowanych przez media, aż wreszcie najważniejszy człowiek świata, czyli amerykański prezydent, napisał, iż Gates w końcu z nim się zgodził, iż musimy wreszcie uwolnić się od tego „najbiggest oszustwa klimatycznego”.
W świat, dzięki tysiącom pracowników mediów i zawsze gotowych medialnych społeczników, poszła informacja, iż przekonanie o grożącej nam katastrofie klimatycznej zostało odrzucone. Wprawdzie niektórzy próbowali pisać, iż „nie musimy słuchać kolejnego miliardera”, ale to nie zyskało uznania. W ciągu kilku dni przed szczytem klimatycznym media z pomocą jednego polityka, a później tysięcy innych, pomniejszych polityków i milionów społecznych przekazywaczy ustaliły niepodważalną prawdę o klimatycznym oszustwie.
O nieprawdzie serwowanej nam przez tworzone ad hoc organizacje pozarządowe też trudno pisać, bo wśród tych organizacji jest jednak niewielka garstka tych, które od lat działają z poświęceniem dla dobra wspólnego. To te, które zwykle mają problemy z budżetem i których liderzy już nie wiedzą, w co włożyć ręce, bo skala potrzeb społecznych rośnie lawinowo. Ale w świadomości społecznej (i w przepływach finansowych) dominuje ta większość organizacji pozarządowych, działająca i powstająca w każdym zakątku świata, gdzie można wyciągnąć jakieś pieniądze. I to obojętne, czy z „Funduszu Sprawiedliwości”, czy z dotacji unijnych, a może od naiwnych obywateli.
Z prawdą w nauce też jest niewesoło. Zdarzają się oczywiście istotne i rzetelne badania. Ale w publicznej percepcji najmocniejsze są te wrażenia, gdy np. emerytowana pani profesor opowiada „niestworzone rzeczy” na temat adekwatnej diety. Albo gdy fizyk, też oczywiście z tytułem naukowym, w jakiejś szczegółowej dyscyplinie zdobytym, opowiada „prawdy” na temat zbawiennego wpływu gazów cieplarnianych.
Czy zatem kłopoty z prawdą zaczęły się w biznesie i potem promieniowały na inne sfery życia? Takie mam przeświadczenie. Można rozpocząć banalnie od wykazywania tego, jak nieprawdziwe są reklamy, marketing, obietnice dawane inwestorom, jak oszukiwani bywają klienci, pracownicy itd. Można znaleźć wiele przykładów z dowolnej branży, z dowolnego rynku, w dowolnym okresie – takich, które potwierdzą, iż oszustwo (często ładnie nazywane jakimś kolorowym washingiem) w biznesie to codzienność.
Ale spróbujmy pomyśleć analitycznie, a nie tylko deskryptywnie i bardzo wstępnie pokażmy, jak do prawdy podchodzi się w praktyce biznesowej. Bo te podejścia, wszystkie poniżej przedstawione, powodują, iż klasyczne rozumienie prawdy znika, gubi się, a pozostają jedynie równoprawne narracje.
Wskażę tu na cztery narracje o prawdzie, czyli cztery rodzaje prawdy w biznesie: prawda organizacyjna, prawda strategiczna, prawda marketingowa i prawda percepcyjna. o ile szukać podstaw filozoficznych, to ta pierwsza nawiązuje do reżimów prawdy Michela Foucaulta, druga do pragmatycznej koncepcji prawdy Williama Jamesa, trzecia do hiperrealności Jeana Baudrillarda, a czwarta do prawdy subiektywnej Kierkegaarda.

Prawda organizacyjna to zbiór przekonań i narracji uznawanych za prawdziwe wewnątrz firmy, niezależnie od tego, czy są one zgodne z rzeczywistością. To prawda utrwalana przez podejście „yes culture”, konformizm i mechanizmy obronne organizacji, często odporna na fakty. Typowe stwierdzenia to: „u nas wszystko działa wspaniale”, „pracownicy są bardzo zadowoleni z wynagrodzeń”, „ludzie kochają nasze produkty”, mimo iż rzeczywiste dane mogą temu przeczyć. To wewnętrzna narracja tożsamości. Taka prawda daje poczucie spójności, nie wymaga krytycznego myślenia. Największe ryzyko to utrata otwartości i zdolności uczenia się.
Prawda strategiczna to taka wizja rzeczywistości, na której firma buduje swoje decyzje, kierunki rozwoju i inwestycje. Prawdziwe jest to, co działa w praktyce – powtarzają często przedstawiciele kadry kierowniczej. A teorie liderów, założycieli tworzą właśnie tę strategiczną, codzienną prawdę obowiązującą w danej organizacji. Interpretacje danych, trendów, skuteczności i wielu innych czynników muszą pasować do tych przekonań. To takie nawiązanie do Hegla: „Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, to tym gorzej dla faktów”. Ryzyko jest związane z nadmiernym przywiązaniem do własnej interpretacji zamiast próby rozumienia przyszłych oczekiwań rynkowych.
Prawda marketingowa to prawda konstruowana dla odbiorców – klientów, inwestorów, mediów. To selektywna opowieść o organizacji, mająca być atrakcyjną w formie i treści. Typowe podejście w ramach tej prawdy to np. opowieść o ekologicznej dojrzałości firmy, z podkreślaniem jednego drobnego projektu, np. uli na dachu, pomijając operacyjny kontekst wpływu samej produkcji na środowisko. Mówi się, iż marketing potrafi tworzyć rzeczywistość znacznie bardziej przekonującą niż realność. Jest to więc forma narracji marketingowej.
Prawda percepcyjna to prawda odbioru, dotycząca tego, jak inni postrzegają organizację. Społeczna narracja odbioru może być użyteczna, o ile traktujemy ją jak zwierciadło, w którym organizacja może zobaczyć, kim/czym naprawdę się stała. Ryzyko jest dobrze znane, bo od lat dotyczy tego, co biznes robi np. ze społeczną odpowiedzialnością, czyli stara się „profesjonalnie” zarządzać reputacją, jednocześnie nie podejmując realnych działań. Skoro prawda jest subiektywna, to narracja ma wywołać przekonanie, iż jesteśmy firmą etyczną, społecznie odpowiedzialną i zrównoważoną.
Warto pomyśleć i zbadać, jak te cztery narracje przemieściły się do pozostałych sfer naszego życia, do jakich zmian tam doprowadziły i jak spowodowały, iż prawda się zagubiła. Ale to wymaga już prawdziwej analizy, a nie drobnego eseju o prawdzie, opartego wyłącznie na moim subiektywnym przekonaniu.

6 dni temu

![Pogoda dla Torunia [1.06.2026]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2021/04/POGODA-DLA-TORUNIA-12.jpg)











