Coraz lepsze informacje. Budniak przeniesiony z OIOM-u na neurochirurgię, ogląda mecze i pyta o żużel

3 tygodni temu

Świetne wieści napływają z Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu. Patryk Budniak, 19-letni żużlowiec Ultrapur Omegi Gniezno, który w koszmarnym wypadku na torze doznał licznych złamań nóg, miednicy i kręgosłupa, został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. Młody zawodnik oddycha samodzielnie, reaguje na proste komunikaty i – co najważniejsze – przejawia ruchy kończyn dolnych. Jego stan jest stabilny, a bezpośrednie zagrożenie życia minęło. W niedzielę Budniak został przeniesiony z Oddziału Intensywnej Terapii na oddział neurochirurgii. Jak przekazał Krzysztof Cegielski w rozmowie z CANAL+ SPEEDWAY, pozostający w stałym kontakcie z tatą zawodnika, Patryk ogląda już mecze, rozmawia o żużlu, silnikach i pyta o kolejne spotkania ligowe. To wiadomość, na którą czekało całe żużlowe środowisko.

Do wypadku doszło 10 maja podczas meczu Krajowej Ligi Żużlowej pomiędzy Ultrapur Omegą Gniezno a Śląskiem Świętochłowice. Patryk Budniak sczepił się motocyklami z Leonem Szlegielem, po czym z ogromną siłą przeleciał nad bandą, uderzył w ogrodzenie i spadł na zaparkowanego busa. Obrażenia były dramatyczne – złamany kręgosłup, miednica, obie kończyny dolne, w tym złamania otwarte. Zawodnik został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej i przetransportowany śmigłowcem LPR do Poznania.

Przez kilka dni przebywał na Oddziale Intensywnej Terapii. Przeszedł skomplikowaną operację kręgosłupa, a następnie operację obu kończyn dolnych. W piątek, 15 maja, nastąpił przełom – Budniak został wybudzony ze śpiączki.

Wybudzenie i pierwsze reakcje

Zuzanna Pankros, rzecznik poznańskiego szpitala, przekazała w piątek:

Pacjent został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej i oddycha samodzielnie. Sam proces wybudzania rozpoczął się wczoraj przed wieczorem. Na ten moment reaguje na proste komunikaty i takimi też się posługuje. Wciąż leży na oddziale intensywnej terapii, ale w najbliższych dniach trafi na inny oddział.

Co ważne – Budniak przejawia ruchy kończyn dolnych. Lekarze nie chcą na razie przesądzać, jaki jest dokładnie stan jego rdzenia kręgowego. To wykażą dalsze badania. Jednak sam fakt, iż zawodnik porusza nogami, daje ogromną nadzieję na uniknięcie paraliżu.

Nie możemy powiedzieć dokładnie, jaki jest stan jego rdzenia kręgowego. To wykażą badania. W przyszłym tygodniu będziemy wiedzieć więcej, ale pozytywny jest fakt, iż pacjent przejawia ruchomość kończyn dolnych – mówiła Pankros.

Z OIOM-u na neurochirurgię

W niedzielę, 17 maja, nadeszła kolejna dobra wiadomość. Patryk Budniak został przeniesiony z Oddziału Intensywnej Terapii na oddział neurochirurgii. Jego stan z dnia na dzień się poprawia. Samodzielnie oddycha, nie potrzebuje już respiratora.

Krzysztof Cegielski, były żużlowiec, a w tej chwili ekspert CANAL+ SPEEDWAY, pozostaje w stałym kontakcie z tatą Patryka. Podczas transmisji telewizyjnej przekazał:

Patryk ogląda już mecze, rozmawia o żużlu, silnikach i pyta o kolejne spotkania ligowe.

To najlepszy dowód, iż głowa młodego zawodnika pracuje prawidłowo, a jego myśli – mimo traumy – wracają do tego, co kocha najbardziej.

Dalej długa droga, ale najgorsze za nim

Przed Patrykiem wciąż bardzo długa droga leczenia i rehabilitacji. Lekarze zapowiadają kolejne badania, w tym szczegółową diagnostykę neurologiczną. Na ten moment nie ma mowy o wypisie ze szpitala – jak mówi Pankros, jest za wcześnie, by o tym mówić.

Najważniejsze, iż bezpośrednie zagrożenie życia minęło. Stan zawodnika jest stabilny, a jego organizm – wbrew wcześniejszym, pesymistycznym prognozom – daje pozytywne sygnały. Ruchomość nóg to klucz do tego, by mógł w przyszłości wrócić do choćby częściowej sprawności.

Ogrom wsparcia i wdzięczność rodziny

Od samego początku środowisko żużlowe – zawodnicy, kluby, kibice, działacze – stanęło za Patrykiem murem. Zbiórka na jego leczenie i rehabilitację przekroczyła już 400 tysięcy złotych. Rodzina Budniaka dziękuje wszystkim za modlitwy, dobre słowa i pomoc finansową. To dzięki temu wsparciu – i determinacji samego Patryka – dziś możemy mówić o tych pozytywnych wieściach.

Idź do oryginalnego materiału