Cyrk w ekstraklasie. Widzew też bierze w tym udział

2 godzin temu

Wygląda na to, iż z tego towarzystwa wypisuje się tylko Bruk-Bet Termalica Nieciecza, która do tej pory zgromadziła tylko 22 punkty. Oczywiście w tabeli zespół Marcina Brosza jest ostatni. Do kolejnego zespołu - niestety jest to Widzew - traci już pięć punktów, a do bezpiecznej strefy siedem. Według wielu fachowców mamy już niemal pewnego spadkowicza, ale w PKO BP Ekstraklasie lepiej uważać, bo nic nie jest na pewno.

Niedawny lider PKO BP Ekstraklasy... może spaść

Wiśle Płock zdarzało się już być rewelacją rozgrywek i to całkiem niedawno i w tym samym sezonie, w którym zachwycano się jej serią zwycięstw, spadła z ligi. Teraz może być podobnie. Nafciarze, prowadzeni przez Mariusza Misiurę, przezimowali na fotelu lidera. To była największa niespodzianka pierwszej części sezonu. W poniedziałek przegrali wysoko z Arką Gdynia i była to już PIĄTA porażka z rzędu. Lider z Płocka już jest na ósmej pozycji i ma ledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. Będzie powtórka z rozrywki? Ciekawe. Tak samo, jak to, czy działacze wytrzymają i nie zwolnią trenera Misiury, który wydaje się być ofiarą własnego sukcesu. Kto mu kazał być liderem po jesieni? Gdyby Wisła była na ósmym miejscu, tak jak obecnie, to wszyscy byliby zadowoleni.

https://lodzkisport.pl/pilka-nozna/przelamania-widzewa/oQzBZpxEK1nQDeBdvXhm

Na samym szczycie tabeli jest za to Zagłębie Lubin. No tego, to już z pewnością nikt się nie spodziewał łącznie ze wszystkimi w klubie z Dolnego Śląska. Typowało się raczej, iż ekipa Leszka Ojrzyńskiego będzie "pałętać" się gdzieś w okolicach strefy spadkowej, a tu nagle... jest na szczycie.

Do końca rozgrywek pozostało jednak jeszcze dziesięć kolejek. Jagiellonia Białystok i GKS Katowice mają jeszcze do rozegrania zaległy mecz. W czołówce są też faworyci, czyli Jaga, Lech Poznań, czyli mistrz Polski, oraz Raków Częstochowa. I to chyba jedyna normalna rzecz w PKO BP Ekstraklasie, oprócz Bruk-Betu na dnie i może kilku drużyn w środku tabeli. Tam je widziano przed sezonem i tam właśnie są. Ale... No właśnie, czy środek tabeli w tym sezonie w ogóle istnieje? A może jest tylko środek? I to - jak chyba zażartował jeden z użytkowników portalu X - od 2. do 17. miejsca.

https://twitter.com/i/status/2031100688810570200

Cracovia blisko pucharów i... spadku

Weźmy Cracovię, która jest na szóstej pozycji i traci do pucharów cztery punkty. Tyle iż nad strefą spadkową ma też cztery punkty! To samo Korona Kielce, Wisła oraz GKS. Lechia Gdańsk, Pogoń Szczecin i Motor Lublin też śmiało mogą myśleć o pucharach. Do czwartego Rakowa mają zaledwie sześć punktów straty. Lepiej jednak, by oglądały się za siebie. Nad Legią, która zajmuje miejsce trzecie od końca, czyli pierwsze spadkowe, mają tylko trzy punkty przewagi. Jedna kolejka i wiele może się zmienić.

I oby, bo Widzew wciąż jest w strefie spadkowej. Do bezpiecznego miejsca, które zajmuje Arka Gdynia, traci dwa punkty. Gra z nią w niedzielę, iż idealnie byłoby ten mecz wygrać, a potem zwyciężać w kolejnych spotkaniach. Kilka udanych spotkań i drużyna z Łodzi może wskoczyć za czołówkę.

Sprawdźmy jeszcze, jak na tym etapie rozgrywek wyglądała sytuacji w lidze. W poprzednim sezonie Widzew miał po 24 meczach dokładnie tyle punktów, ile ma dzisiaj. Zajmował jednak 13. miejsce, a do lidera tracił aż 23! Teraz tylko 14. Nad strefą spadkową miał 5 oczek przewagi.

W sezonie 2023/2024 było lepiej. 31 punktów dawało 11. miejsce. Strata do lidera wynosiła 14 punktów, a nad strefą spadkową Widzew miał osiem punktów.

Najlepiej - bardzo dobrze - było w okresie 2022/2023, czyli pierwszym po powrocie do elity. Wtedy ekipa Janusza Niedźwiedzia w 24 spotkaniach zgromadziła aż 37 punktów. Zajmowała piąte miejsce. Do lidera strata była jednak ogromna. Raków miał 21 punktów więcej. Daleko była też strefa spadkowa. Łódzki zespół miał nad nią 12 punktów przewagi.

Obecny sezon wciąż może być najlepszym dla Widzewa po powrocie do PKO BP Ekstraklasy. Trzeba jednak punktować lepiej niż do tej pory. Sobotnie zwycięstwo z Lechem i styl, w jakim zrobiła to drużyna Aleksandara Vukovicia, pozwala wierzyć, iż to możliwe.

Idź do oryginalnego materiału