Czarna seria Wisły Płock trwa, porażka w Lubinie. Nafciarze nie przypominają drużyny z jesieni

2 godzin temu

Jeszcze kilka tygodni temu Wisła Płock była liderem PKO Ekstraklasy, a na otwarcie rundy wiosennej Nafciarze ograli przy Łukasiewicza 34 Raków Częstochowa. Trener Mariusz Misiura wtedy tonował nastroje, mówiąc, że Wisła znalazła dwa razy sposób na Raków Częstochowa w tym sezonie, ale nie jest lepszym klubem od Rakowa Częstochowa.

Słowa okazały się prorocze, bo tydzień później Wisła przegrała z Piastem Gliwice, mimo iż miała okazje do strzelania bramek. Porażka z Widzewem Łódź przyszła w kontrowersyjnych okolicznościach. Tydzień temu wydawało się, iż Nafciarze mają szansę ugrać 3 punkty przy Łazienkowskiej, ale Kacper Chodyna pięknym wolejem przechylił szalę na korzyść Legii. W Lubinie od początku do końca lepsze było Zagłębie. Wszystkie te mecze łączy fakt, iż są porażkami. Czterema z rzędu. I na dodatek w grze Wisły w Lubinie trudno szukać wielu pozytywów.

Zagłębie zrobiło Wiśle Wisłę

Trener Mariusz Misiura w Lubinie od pierwszej minuty desygnował aż trzech debiutantów. Kontuzjowanego Quentina Lecoeuche zastąpił wypożyczony z Widzewa Łódź Dion Gallapeni, w środku pola u boku Matchoia Djalo i Daniego Pacheco zagrał Kyriakos Savvidis, a partnerem Wiktora Nowaka w ataku był Said Hamulić. Sporo zmian, ale może właśnie aż za dużo? Wisła w pierwszych 45 minutach była wyraźnie pogubiona.

Nafciarzom mecz nie układał się od samego początku. Gospodarze oddali zespołowi Mariusza Misiury pole, ale z prowadzenia gry przez Wisłę nic nie wynikało. Potem przyszła 14. minuta i pierwsza bramka Mateusz Grzybka. Obrońcy Wisły wybili piłkę, ale zbyt krótko i ta spadła pod nogi Damiana Dąbrowskiego. Ten huknął z dystansu, Rafał Leszczyński zdołał odbić piłkę w niekontrolowany sposób. Najszybciej dopadł do niej obrońca Zagłębia i zaczął się koszmar Nafciarzy.

Kolejnych 30 minut to jedno wielkie bicie w mur. Akcje Wisły były jednostajne, przeważnie prowadzone prawą stroną boiska. Zagłębie wyraźnie się cofnęło i robiło to, co Nafciarze robili rywalom w pierwszej części sezonu - dopuszczali do wrzutek, ale jak przyszło co do czego to wybijali piłkę, a groźne strzały blokowali.

Koszmar Wisły

Pierwsze kilka minut drugiej połowy było niemrawe, zupełnie tak, jakby do Wisły nie docierało, iż wisi nad nią widmo czwartej porażki. Dopiero po godzinie gry goście ruszyli śmielej w kierunku bramki Jasmina Buricia. Sygnał dał Wiktor Nowak, którego trzeba pochwalić za mecz w Lubinie. 21-latek co prawda nie wykorzystał dobrej sytuacji przy strzale głową, ale później kilka razy próbował strzału z dystansu i pracował w środku pola. Do samotnego rajdu zebrał się też Dani Pacheco, ale Hiszpan nie podał do lepiej ustawionego Giannisa Niarchosa i Burić nie miał problemu z interwencją.

W końcu w drugiej połowie obudził się Said Hamulić, który w pierwszych 45 minutach był zupełnie niewidoczny. Oddał trzy strzały, najlepszy w 77. minucie i chwilę później został zmieniony.

Nafciarze wtedy przegrywali już 2:0, po kuriozalnej bramce Grzybka. Adam Radwański wyrzucił piłkę z autu na kilkadziesiąt metrów, futbolówka skozłowała, a najsprytniej zachował się właśnie Grzybek. Jesienią takich bramek Wisła Płock teraz nie traciła.

W Lubinie Nafciarze przegrali czwarty mecz z rzędu i tak jak jesienią nikt nie był w stanie Wiśle Płock strzelić dwóch bramek w meczu ligowym, tak wiosną dzieje się to w trzecim meczu z rzędu. W takich okolicznościach mecz z Arką Gdynia urasta do rangi meczu za "sześć punktów".

Zagłębie Lubin - Wisła Płock 2:0 (1:0)

1:0 Grzybek 13'

2:0 Grzybek 66'

Zagłębie Lubin: Jasmin Burić, Mateusz Grzybek, Damian Michalski, Michał Nalepa, 3. Roman Jakuba (52 Igor Orlikowski), Josip Corluka, Marcel Reguła (64 Jakub Sypek), Damian Dąbrowski, Filip Kocaba (87 Jakub Kolan), Jesus Diaz (64 Adam Radwański), Levente Szabo (64 Michalis Kossidis).

Wisła Płock: Rafał Leszczyński, Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Nemanja Mijusković, Żan Rogelj (77 Kevin Custović), Dion Gallapeni (57 Dominik Kun), Kyriakos Savvidis, Dani Pacheco (81 Dominik Sarapata), Matchoi Djalo (57 Giannis Niarchos), Wiktor Nowak, Said Hamulić (77 Deni Jurić).

żółte kartki: Michalski - Rogelj.

Idź do oryginalnego materiału