Czy doszło do samospalenia na Rynku?

1 godzina temu
Zdjęcie: Czy doszło do samospalenia na Rynku?


W mediach społecznościowych pojawiła się informacja sugerująca, iż na ostrowskim rynku doszło do tragicznego samospalenia. To nieprawda. Mimo dramatycznej treści wpis jest publicznie udostępniany w ostrowskich grupach.

W kilku lokalnych grupach w mediach społecznościowych opublikowano wpis zatytułowany „SAMOBÓJSTWO DOKONANE PUBLICZNIE NA RYNKU OSTROWSKIM!”. Jego autor przedstawia szczegółową, niezwykle dramatyczną historię dotyczącą rzekomej śmierci lokalnego przedsiębiorcy.

Według publikowanej treści mężczyzna miał oblać się benzyną, a następnie dokonać samospalenia na oczach osób przebywających na ostrowskim rynku. Wpis zawiera również rzekome informacje dotyczące przyczyn tragedii, sytuacji zawodowej mężczyzny oraz pozostawionego przez niego listu pożegnalnego.

Problem w tym, iż opisana historia jest nieprawdziwa.

Nie doszło do opisywanego w poście samospalenia. Mamy więc do czynienia z kolejnym przykładem tworzenia i rozpowszechniania fałszywych informacji, które wykorzystują szczególnie wrażliwy temat – śmierć człowieka i samobójstwo.

Fake news napisany tak, aby wyglądał wiarygodnie

Wpis został skonstruowany w sposób, który może sprawiać wrażenie autentycznego komunikatu. Pojawiają się w nim konkretne szczegóły dotyczące rzekomej ofiary, jej rodziny, prowadzonej działalności, kontroli oraz sytuacji finansowej.

To właśnie takie szczegóły mogą powodować, iż odbiorcy bez większego zastanowienia uznają informację za prawdziwą i przekazują ją dalej.

W rzeczywistości dramatyczna forma przekazu nie jest żadnym dowodem jego wiarygodności.

Odpowiedzialność administratorów grup

Sytuacja rodzi również pytania o rolę administratorów lokalnych grup. Trudno oczekiwać, aby administratorzy byli w stanie zweryfikować każdą publikację natychmiast po jej pojawieniu się.

Jednak w przypadku informacji dotyczących rzekomej śmierci konkretnej osoby, zwłaszcza w tak dramatycznych okolicznościach, szczególnej ostrożności wymaga już samo pozostawienie takiego materiału w przestrzeni publicznej.

Publikowanie i utrzymywanie niesprawdzonych informacji o czyjejś śmierci może wyrządzić realną krzywdę rodzinie, znajomym oraz osobom, których dane zostały wykorzystane w fałszywym przekazie.

Warto również pamiętać, iż internet nie jest miejscem, w którym można bez konsekwencji przypisywać konkretnym osobom śmierć, problemy finansowe czy inne dramatyczne wydarzenia.

Zanim udostępnisz – sprawdź

Ta sytuacja jest kolejnym przypomnieniem, iż sensacyjny wpis w lokalnej grupie nie jest źródłem informacji. Zanim przekażemy dalej wiadomość o rzekomej tragedii, warto sprawdzić ją w wiarygodnych źródłach.

W tym przypadku dramatyczny komunikat okazał się fikcją. Szkoda jednak, iż zanim został zweryfikowany, zdążył pojawić się w publicznej przestrzeni i dotrzeć do kolejnych mieszkańców Ostrowa.

Fałszywa informacja o śmierci to nie „niewinny żart”. To przekroczenie granicy, za którą znajdują się prawdziwi ludzie i ich emocje.

Idź do oryginalnego materiału