Czy możesz zniknąć z internetu, jeżeli naprawdę tego chcesz?

56 minut temu

Wpisujesz swoje imię i nazwisko w Google, a nagle wraca przeszłość. Zdjęcie z imprezy sprzed dziesięciu lat, stary komentarz na forum, profil w serwisie, którego nazwy ledwo pamiętasz. Czasem pojawia się też dawny numer telefonu, adres albo informacja, której dziś w ogóle byś najchętniej nie publikował.

I wtedy pojawia się dość oczywiste pytanie: czy można to wszystko po prostu usunąć?

Można próbować. Często z dobrym skutkiem. Trzeba jednak od razu pogodzić się z tym, iż całkowite wymazanie swojej obecności w sieci jest praktycznie niemożliwe. Da się za to mocno ograniczyć to, co inni mogą o tobie znaleźć.

Skąd w ogóle biorą się te informacje?

Część zostawiamy sami. Zakładamy konta, komentujemy artykuły, wrzucamy zdjęcia, podajemy numer telefonu podczas rejestracji albo tworzymy profil zawodowy. Po kilku latach nie pamiętamy choćby połowy miejsc, w których kiedyś zostawiliśmy dane.

Są jednak również mniej oczywiste źródła.

Dane mogą pochodzić z publicznych rejestrów, katalogów firm lub baz marketingowych. Istnieją też brokerzy danych, czyli firmy zajmujące się zbieraniem informacji z wielu różnych miejsc, łączeniem ich w profile i dalszym wykorzystywaniem albo sprzedażą.

W Europie takie działania ogranicza RODO, ale nie oznacza to, iż problem znika.

Do tego dochodzą kopie stron, pamięć wyszukiwarek, internetowe archiwa oraz treści opublikowane przez innych użytkowników. Możesz więc usunąć zdjęcie ze starego profilu, a jego kopia przez cały czas może funkcjonować gdzieś indziej.

I właśnie tu zaczyna się najtrudniejsza część całej operacji.

Prawo daje ci kilka konkretnych możliwości

W Unii Europejskiej nie jesteś całkowicie bezbronny. Art. 17 RODO przewiduje tzw. prawo do usunięcia danych, często określane jako prawo do bycia zapomnianym.

Jak wyjaśnia Urząd Ochrony Danych Osobowych, możesz zażądać usunięcia danych między innymi wtedy, gdy nie są już potrzebne do celu, dla którego zostały zebrane, wycofałeś zgodę albo zostały przetwarzane niezgodnie z prawem.

W praktyce wygląda to mniej efektownie niż nazwa „prawo do bycia zapomnianym”. Najczęściej trzeba znaleźć administratora strony, napisać do niego, wskazać konkretną treść i uzasadnić żądanie.

Da się też wystąpić do Google o usunięcie określonego wyniku wyszukiwania związanego z twoim nazwiskiem. Nie zawsze wtedy znika sama strona. Może natomiast przestać pojawiać się osobom, które szukają właśnie ciebie.

Dla wielu ludzi to już bardzo duża różnica, która daje im możliwość decydowania o tym, co dzieje się z powiązanymi z nimi danymi wrażliwymi.

Najpierw sprawdź, co faktycznie jest dostępne

Zanim zaczniesz wysyłać wnioski, dobrze jest zrobić mały audyt.

Wyszukaj swoje imię i nazwisko, stare nicki, adresy e-mail i numery telefonu. Sprawdź kilka pierwszych stron wyników, a nie tylko pierwsze trzy pozycje.

Warto też pamiętać o wyciekach danych. Stare konto w sklepie, aplikacji lub serwisie społecznościowym mogło zostać przejęte wiele lat temu, a ty mogłeś nigdy się o tym nie dowiedzieć.

Pomocne może być narzędzie typu wyciek danych jak sprawdzić, które pozwala zweryfikować, czy adres e-mail pojawił się w znanych bazach pochodzących z wycieków.

Jeśli okaże się, iż gdzieś krąży stare hasło, priorytetem powinno być jego natychmiastowe zaktualizowanie wszędzie tam, gdzie mogłeś używać tej samej kombinacji.

Usuwanie starego komentarza może chwilę potrwać.

Nie wszystko można skasować

Prawo do usunięcia danych nie działa automatycznie w każdej sytuacji.

Istnieją wyjątki związane między innymi z obowiązkami prawnymi, interesem publicznym czy wolnością wypowiedzi. jeżeli twoje nazwisko pojawia się w legalnie opublikowanym artykule prasowym, samo to, iż tekst jest dla ciebie niewygodny, nie musi wystarczyć, by domagać się jego usunięcia.

Podobny problem dotyczy internetowych archiwów. Strona może zniknąć z sieci, ale jej starsza wersja przez cały czas bywa dostępna w serwisach przechowujących historyczne kopie witryn.

Jak wskazuje Chroń PESEL, skuteczność żądania usunięcia danych zależy od miejsca publikacji i podstawy, na której dane były przetwarzane.

Z dużymi platformami zwykle jest łatwiej, bo mają przygotowane formularze i procedury. Ze starym forum prowadzonym przez jedną osobę może być znacznie trudniej.

Czy da się więc naprawdę zniknąć?

Nie całkowicie. Internet ma zdecydowanie lepszą pamięć niż większość jego użytkowników.

Da się jednak zrobić sporo. Zamknąć stare konta, poprosić o usunięcie danych, ograniczyć widoczność profili, zgłosić wyniki wyszukiwania i sprawdzić, czy informacje nie znalazły się w wyciekach.

Nie jest to zadanie na pięć minut. Czasem trzeba wysłać kilka wiadomości, przypomnieć się administratorowi albo poczekać na odpowiedź.

Ale jeżeli celem nie jest magiczne wymazanie całej przeszłości, tylko odzyskanie kontroli nad tym, co obca osoba może znaleźć po wpisaniu twojego nazwiska, to zdecydowanie warto spróbować.

Idź do oryginalnego materiału