Pytanie wraca przy każdej większej nawałnicy i zawsze brzmi trochę jak żart: czy piorun może dosięgnąć kogoś stojącego pod prysznicem, we własnej łazience, z dala od okien i drzwi? Odpowiedź, którą dają zgodnie amerykańskie CDC, Cleveland Clinic i polscy specjaliści od instalacji, jest jednoznaczna. Około jedna trzecia wszystkich przypadków porażenia piorunem ma miejsce wewnątrz budynków, nie na zewnątrz, jak podpowiadałaby intuicja.
Łazienka z prysznicem. | Fot. Shutterstock.Piorun nie potrzebuje otwartego okna, żeby cię dosięgnąć
Mechanizm jest prostszy, niż się wydaje. Kiedy piorun uderza w budynek lub w jego bezpośrednie sąsiedztwo, szuka najkrótszej drogi do ziemi. Tą drogą wcale nie musi być powietrze ani ściana – równie chętnie wybiera instalację elektryczną, a jeżeli trafi w rurociąg, popłynie dalej rurami. Woda jest znakomitym przewodnikiem prądu, a metalowe elementy instalacji – jeszcze lepszym. jeżeli w tym momencie ktoś stoi pod prysznicem lub bierze kąpiel, z mokrą skórą, staje się częścią tego samego obwodu.
Amerykańska Narodowa Służba Pogodowa notuje rocznie 10-20 zgłoszeń porażeń piorunem, które dotarły do ofiary właśnie przez instalację wodociągową wewnątrz domu – najczęściej podczas prysznica, kąpieli, mycia naczyń lub choćby mycia rąk. To nie są przypadki z pogranicza absurdu. To wystarczająco częste zjawisko, żeby krajowe służby meteorologiczne, jednym głosem zalecały: podczas burzy zostaw prysznic na później.
Stare domy z metalowymi rurami – tu ryzyko jest największe
Tu dochodzimy do sedna pytania o stare i nowe budownictwo, bo różnica jest realna. W polskich domach budowanych przed transformacją i jeszcze przez dobrą część lat 90. standardem były rury stalowe i miedziane – metal ciągnący się od przyłącza wodociągowego aż po kran w łazience, praktycznie bez przerwy w przewodnictwie. W takim budynku prąd z pioruna, który trafi w rurociąg gdziekolwiek na jego drodze, może przepłynąć aż do słuchawki prysznicowej bez większego oporu.
Od przełomu lat 90. i 2000. w nowym budownictwie coraz częściej stosuje się rury z tworzyw sztucznych – PEX (polietylen sieciowany) i PE (polietylen), materiały odporne chemicznie, niepodlegające korozji i, co tu istotne, nieprzewodzące prądu tak dobrze jak metal. To realnie obniża ryzyko. Nie eliminuje go jednak całkowicie z dwóch powodów. Po pierwsze, sama woda płynąca wewnątrz plastikowej rury przez cały czas przewodzi prąd, tylko z większym oporem – a piorun ma miliony woltów zapasu, żeby ten opór pokonać. Po drugie, choćby w domu z plastikową instalacją baterie, słuchawki prysznicowe, syfony i złączki bywają metalowe, więc ostatni odcinek drogi do Twojej dłoni czy stóp i tak może być przewodzący.
A co z piorunochronem? Czy uziemiony dom jest bezpieczny?
Instalacja odgromowa, czyli piorunochron, działa na zupełnie innej zasadzie niż mogłoby się wydawać w kontekście tego pytania. Jej zadaniem jest przechwycić wyładowanie w najwyższym punkcie budynku – zwykle na dachu – i odprowadzić je bezpośrednio do ziemi poza konstrukcją, zanim prąd zdąży rozejść się po instalacjach wewnętrznych. Dobrze zaprojektowany piorunochron, zgodny z normą PN-EN 62305, rzeczywiście znacząco obniża ryzyko dla mieszkańców.
Problem w tym, iż nie każdy budynek go ma. Przepisy nie wymagają instalacji odgromowej w domach jednorodzinnych o powierzchni poniżej 50 m², budynkach parterowych poniżej 5 metrów wysokości ani na terenach o niskiej intensywności wyładowań – czyli w praktyce w dużej części typowej polskiej zabudowy jednorodzinnej. choćby tam, gdzie piorunochron jest zamontowany, jego zadaniem jest ochrona konstrukcji budynku i w pewnym stopniu instalacji elektrycznej, a niekoniecznie w stu procentach instalacji wodnej, która bywa prowadzona inną trasą i nie zawsze jest z nim bezpośrednio powiązana. Dlatego choćby w nowoczesnym, dobrze zabezpieczonym domu eksperci nie mówią o zerowym ryzyku, tylko o ryzyku znacząco niższym niż w starym budownictwie.
Nie tylko prysznic – reszta kontaktu z wodą też się liczy
Zalecenie nie ogranicza się do kąpieli. Te same służby, które odradzają prysznic i kąpiel, proszą też o wstrzymanie się z myciem naczyń, myciem rąk pod bieżącą wodą czy praniem w trakcie burzy. Mechanizm jest identyczny – w każdym z tych przypadków ktoś ma bezpośredni, ciągły kontakt z wodą płynącą przez tę samą instalację, która może stać się drogą dla wyładowania.
Telefon komórkowy, o co często pytają przy okazji tego tematu, jest z kolei bezpieczny – nie jest podłączony do żadnej przewodzącej instalacji budynku. Ryzykowne pozostają za to telefony stacjonarne z przewodem oraz wszelki sprzęt elektryczny podłączony do gniazdka, ale to już osobny temat, rządzący się swoimi zasadami.
Kiedy odpuścić prysznic, a kiedy można wrócić do łazienki?
Jeśli słyszysz grzmot z odstępem krótszym niż 30 sekund od błysku – burza jest w promieniu około 10 kilometrów i to wystarczający sygnał, żeby odłożyć prysznic, mycie naczyń i pranie na później. Dotyczy to zarówno starych domów z metalową instalacją, jak i nowego budownictwa z rurami PEX – w tym drugim przypadku ryzyko jest niższe, ale nie zerowe.
Jeśli mieszkasz w starszym budynku i wiesz, iż instalacja wodna jest metalowa, potraktuj to zalecenie poważniej niż mieszkaniec nowego domu z plastikowymi rurami – różnica w przewodnictwie jest realna i działa na Twoją korzyść albo niekorzyść w zależności od tego, co masz w ścianach.
Bezpieczny powrót do łazienki jest możliwy dopiero około 30 minut po ostatnim usłyszanym grzmocie – to ten sam margines czasowy, którego używa się przy ocenie bezpieczeństwa powrotu do korzystania z urządzeń elektrycznych.
Jeśli masz w domu piorunochron, to dobra wiadomość, ale nie powód, żeby całkowicie zignorować zalecenie – instalacja odgromowa chroni głównie konstrukcję budynku, nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa instalacji wodnej. Sprawdź też, czy Twój dom w ogóle go wymaga – dla wielu małych budynków jednorodzinnych przepisy nie nakładają takiego obowiązku, co oznacza, iż mógł go po prostu nie mieć nikt.

1 godzina temu









